Kręta droga do e-CMR

E-CMR obniży koszty administracyjne i uprości funkcjonowanie transportu. Mijają jednak lata, a projekt jest w powijakach.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wsparła kwotą miliona złotych spółkę Trans Assist, która w trzy lata przygotowała system e-CMR z bezpiecznym systemem weryfikacji podpisu. W najbliższych dniach przystąpi do prób z użytkownikami na trasach międzynarodowych. – Nasz system e-CMR.eu służy do weryfikacji podpisu, także pomiędzy platformami oferującymi technologię e-CMR od różnych dostawców. Posługujemy się umieszczonym w pliku listu kodem QR, który służbom kontrolnym daje dostęp do konkretnego dokumentu w bazie danych. Jeśli inspektor nie dysponuje smartfonem z dostępem do internetu, może przepisać kod, który również znajduje się na dokumencie i w ten sposób również trafi do bazy danych weryfikując tym samym zarówno dokument, jak i podpis – opisuje prezes zarządu Trans Assist Piotr Śliwiński.

Czytaj więcej w: Do Konwencji TIR przystąpił siedemdziesiąty siódmy kraj

Używany przez Trans Assist kod QR jest jednym z najbezpieczniejszych na świecie. Tworzy 8,7 x10 do 24 potęgi permutacji. – Gdyby łamać ten kod z szybkością miliona haseł na godzinę, odgadlibyśmy jeden dokument e-CMR po 250 mln lat – dodaje Śliwiński.

W przygotowaniu jest także konkurencyjny system Trans.eu i Polskiego Instytutu Transportu Drogowego. W pracach uczestniczy również Rohlig Suus Logistics. – Celem jest wdrożenie opartej na technologii blockchain platformy zabezpieczającej przed wprowadzeniem zmian osób nieuprawnionych, dzięki której będziemy mogli obsługiwać elektroniczne dokumenty transportowe – wyjaśnia Project Manager Rohlig Suus Logistics Adam Szlędak.

Czytaj więcej w: Polski transport jest regularnie oczerniany we Francji

W założeniu dokumenty e-CMR mają być w pełni akceptowane podczas kontroli na drodze i być niepodważalnym dowodem realizacji usługi. – Poza listami przewozowymi technologia umożliwi nam cyfrową obsługę wszystkich dokumentów towarzyszących transportowi – dodaje Szlędak.

Potwierdzenie dostawy przy pomocy urządzenia przenośnego. Fot. Raben

Grupa Raben już zrezygnowała z papierowych listów przewozowych najpierw w Polsce, a następnie w pozostałych krajach obsługiwanych przez Grupę. – Używamy elektronicznych dowodów dostaw przesyłek przy użyciu urządzeń typu hand-held. Takie rozwiązanie działa płynnie i codziennie przenosi elektroniczne wersje dokumentów z dostaw przesyłek z systemów transportowych w poszczególnych krajach na poziom naszego portalu track&trace dla klientów, czyli platformy myRaben.com – tłumaczy dyrektor dystrybucji międzynarodowej Raben Logistics Polska Maciej Zieliński.

Integracja środowiska i administracji

Rohlig Suus współpracuje także z organizacją GS1, która zajmuje się standaryzacją e-CMR w Europie i wypracowaniem standardu obsługi dokumentów przewozowych. – Nie mamy standardu na list przewozowy i zastanawiamy się jak do tego podejść. Przy e-fakturze też musiało minąć trochę czasu. Spodziewamy się przyspieszenia prac i usiłujemy zintegrować środowisko. Chcemy przetestować rozwiązanie. Zastosujemy blockchain do uwierzytelnienia dokumentów. Problemem jest jak GITD ma weryfikować dokument – stwierdza dyrektor zarządzająca GS1 Polska Elżbieta Hałas.

Czytaj więcej w: Czy Pakiet Mobilności wyczyści Europę z ciężarówek?

Ministerstwo Finansów zapewnia, że jest przygotowane zarówno do przyjmowania dokumentów papierowych jak i dokumentów elektronicznych (e-CMR). E-CMR jest dokumentem przewozowym i wykorzystywany jest jako załącznik do zgłoszeń celnych.

Nie zabiera głosu Ministerstwo Infrastruktury, które powinno prowadzić projekt e-CMR w administracji państwa. – Dla nas sytuacja, w której mamy jeden standardowy dokument CMR jest wymarzona. Podobnie jest z fakturami, które każda firma wystawia po swojemu. Choć informacje we wszystkich fakturach są te same, nie ma kompatybilności. Gdyby zamiast tej różnorodności był jeden, narzucony przez administrację państwa wzór, wówczas można by do maksimum uprościć proces księgowania, bo informatyczny system zasysałby dane z automatu – wyjaśnia szef działu IT w spedycji Adar Bartosz Wrzałka.

Czytaj więcej w: e-CMR w Polsce

Tymczasem nie ma jednego formatu wymiany informacji, nie mówiąc o jednej bazie danych. Pełna informatyzacja jest wtedy, gdy następuje wymiana informacji według jednego formatu. – Wtedy jest prawdziwa, realna korzyść i tak samo powinno być z e-CMR. Dobrym przykładem standardu wymiany danych są e-recepty, które na szczęście udało się wdrożyć przed pandemią. Przesyłany jest nie skan, tylko informacja w standardowej formie z kodem recepty, a w aptece jest on odczytywany. Do odbioru leków wystarczy kod i pesel. W tym systemie nie ma błędów także dzięki temu, że lekarz wybiera leki z bazy danych – porównuje Wrzałka.

Ryzyko wdrożenia

Korzyści związane z wdrożeniem elektronicznego systemu obiegu dokumentów są gigantyczne dla każdego z uczestników procesu transportowego. – Przede wszystkim otwierają szerokie możliwości automatyzacji procesów, ale również ograniczają koszty związane z obsługą papieru, drukiem, składowaniem czy wysyłką pocztą. Biorąc pod uwagę liczbę generowanych przez przewoźników i klientów dokumentów, mowa jest o bardzo znaczących kwotach – zaznacza Szlędak.

Czytaj więcej w: Niemcy zwrócą przewoźnikom miliony euro z maut

Pomimo takiego potencjału projekt e-CMR nie został szybko podchwycony zarówno przez administrację państwa jak i przemysł. – Barierą ograniczającą rozwój jest brak unormowań w polskim prawie w zakresie kontroli przez organy państwowe, regulacje w umowach z klientami i ubezpieczycielami, którzy domagają się oryginałów dokumentów oraz weryfikacja, czy mogą stanowić dowód w sądzie. To sprawia, że wielu przewoźników i klientów woli pozostać przy tradycyjnej, papierowej formie – tłumaczy przedstawiciel Rohlig Suus.

Projekt nie jest prosty do wprowadzenia także ze strony przemysłu. – Jesteśmy usługodawcą, więc musimy się dostosować do zlecającego. Najczęściej są to firmy z Europy Zachodniej i jeśli one nie są gotowe, niewiele zrobimy. Dlatego liczymy na ruchy odgórne, np. wprowadzony z kilkuletnią karencją standard unijny albo jeszcze lepiej ONZ, bo przecież nasze firmy jeżdżą także do krajów Azji. Dokąd tego nie będzie, nie widzę możliwości szerokiego rozpowszechnienia e-CMR. Zwłaszcza ze względu na wielkie koncerny, które nie są zdygitalizowane. Do dziś mamy faks, bo jeszcze zdarza się, że firmy francuskie tak wysyłają zlecenia – podkreśla szef działu IT w spedycji Adar.

Czytaj więcej w: Wyłudzenia ładunków – przestępstwo doskonałe

Przypuszcza, że nie będzie jednego wspólnego centrum informacji e-CMR. – To nadal będzie wymiana punkt-punkt. W przewozach bierze udział tysiące podmiotów, wykonujących miliony frachtów. E-CMR musi wprowadzić wykonawca, spedytor bądź nadawca. Jedna ze stron dostarczy system e-CMR, w którym będzie następowała wymiana danych. Tymczasem mała marża i duże ryzyko wdrożenia powodują, że ruch w kierunku e-CMR jest niewielki – kończy Wrzałka.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sezon na wielkie magazyny

Deweloperzy biją rekordy wielkości wynajętych magazynów. Rozwijający się e-handel i sprzedaż wielokanałowa wymuszają inwestycje ...

Firmy budowlane czeka skok technologiczny

Na rynku infrastruktury kolejowej jest coraz więcej polskich firm budowlanych. Dostęp do wydajnych maszyn ...

Wojna na paczki. InPost ma poważną konkurencję

Poczta Polska uruchomi sieć maszyn do odbioru paczek w sklepach Biedronki i na stacjach ...

UPS stawia na autonomiczne ciężarówki

Amerykański koncern logistyczny, poprzez swoją spółkę UPS Ventures, zainwestował w startup TuSimple, który pracuje ...

Gdynia zanotowała rekordowe przeładunki w 2020 roku

Port inwestuje przewidując w nadchodzących dekadach znaczący wzrost obrotów. Pomimo pandemii przeładunki w Porcie ...

Zalando z innowacyjnym centrum w Olsztynku

Zalando Lounge – klub zakupowy Zalando – oficjalnie otworzył swoje centrum logistyczne w woj. ...