Spedytorzy są niezdecydowani: połowa z nich (50,8%) chce, a połowa nie chce lub nie jest pewna. 6 na 10 logistyków oraz 8 na 10 spedytorów (pracujących w miejscach faktycznych załadunków) wypełnia list przewozowy CMR ręcznie, a najczęściej list przewozowy CMR wypełniają kierowcy, choć nie należy to do ich obowiązków tylko załadowców.
Pytani w ankiecie PITD
Zdaniem tylko 10 kierowców (na stu ankietowanych) wszystkie listy przewozowe, z którymi mieli do czynienia, zawierały wszystkie niezbędne informacje. Blisko połowa badanych kierowców (47) twierdzi, że od 1 do 2 listów przewozowych zawiera błędne informacje, podobnie w przypadku nieaktualnych danych.
Ankieta PITD dotycząca eCMR
Uczestnicy łańcuchów logistycznych przewidują zmianę podejścia do listów przewozowych. – List przewozowy był historycznie dokumentem, który stanowił fizyczną podstawę do kontroli zgodności przewożonego towaru w zakresie jego stanu, jak również dotrzymania warunków umowy przewozowej. Z perspektywy czasu wydaje się to być reliktem. Kierowca coraz rzadziej uczestniczy w procesie za- i rozładunku – wskazuje zajmujący się transportem lądowym w amerykańskim oddziale Ikea Paweł Trębicki.
Brak standardów
Pytani zgadzają się, że e-CMR pozwoli wyeliminować błędy. Zwiększy także sprawność transportu. Blisko połowa badanych kierowców czeka na list przewozowy CMR od 15 do 30 minut, co znacznie wydłuża proces transportowy i przekłada się na realne straty po stronie przewoźników.
Czytaj więcej w: Do eCMR brakuje tylko podpisu
Mimo zalet, elektroniczna wersja dokumentu przewozowego stanowi niecały 1% wszystkich listów przewozowych w skali samej Unii Europejskiej.
Powodem małej skali wykorzystania jest brak międzynarodowych standardów dotyczących bezpieczeństwa przechowywanych danych oraz ich dostępności. Dokument o którym mówimy jest często nośnikiem danych, którym przedsiębiorcy niespecjalnie chcą dzielić się publicznie, ponieważ stanowi ich tajemnicę handlową i jest źródłem dochodów, na które chętnie spogląda konkurencja.
Brakuje także przepisów, które określałyby kiedy i na jakich zasadach służby kontrolne poszczególnych krajów miałyby mieć dostęp do danych zawartych w e-CMR i do jakiego stopnia dane te można krzyżować z innymi dokumentami (co z jednej strony może mieć na celu szybsze wykrywanie nieprawidłowości, ale z drugiej może prowadzić do nadużyć).
Czytaj więcej w: Krajowa platforma PCOL ruszy w tym roku
Bardzo delikatną sprawą jest również wymieniona już kwestia przechowywania danych, na którą próbują odpowiedzieć firmy pracujące nad rozwiązaniami opartymi o technologie rozproszonych baz danych, ze szczególnym uwzględnieniem technologii DLT/Blockchain, zakładając również współpracę, a w zasadzie sojusz, z wieloma dostawcami rozwiązań e-CMR.
Nie wszyscy są „za”
Przeciwnicy wdrożenia e-CMR to poza jednostkami administracji państwowej i publicznej, swoją niechęć, prezentuje sektor małych i średnich spedycji. Dzięki papierowemu obiegowi dokumentów, mogą pozwolić sobie, często bezpodstawnie, na obciążanie przewoźników za nieterminowe dosłanie dokumentów czy w ogóle brak przesłania dokumentów transportowych. Obsługa papierowych dokumentów w tym przypadku pozwala również na wydłużenie terminów płatności za fracht.
Czytaj więcej w: Poczta i MON zadbają o cyfrowe bezpieczeństwo państwa
Wdrożenie ujednoliconego formatu dokumentu e-CMR, wymusi konieczność dostosowania infrastruktury technicznej do jego obiegu, co przekłada się na konieczność ponoszenia inwestycji przez wszystkich uczestników łańcucha dostaw.
Jednak wydaje się, że korzyści przeważą nad kosztami. – e-faktura też przyjmowała się z bólem, ale jednak weszła. Uważam, że z e-CMR będzie podobnie – przypuszcza dyrektor operacyjny Transsped Mariola Glinka.