Transport bezpieczny i nowoczesny: ludzie, sprzęt, technologie

Spowodowany pandemią kryzys wstrząsnął gospodarką i transportem drogowym. Sytuacja ekonomiczna poprawia się, ale branża transportowa będzie borykać się z coraz poważniejszym brakiem kierowców.

Debata powstała we współpracy z akcją Profesjonalni Kierowcy

W ostatnich tygodniach notujemy wzrost sprzedaży nowych pojazdów. Jej poziom jeszcze nie zrównał się z marcowym, ale portfel zamówień szybko rośnie – zapewnia menadżer ds. produktu Volvo Trucks Piotr Werner. Przyznaje, że całoroczny wynik będzie niższy niż w poprzednich latach, ale kryzys nie dotknie sprzedaży nowych samochodów tak mocno, jak prognozują to w innych krajach europejskich.

Najgorsze jest za nami

Werner wskazuje, że rosnąca sprzedaż podwozi (np. wywrotek, chłodni) oraz duże zainteresowanie pojazdami zasilanymi gazem LNG i CNG napawa optymizmem na trzeci kwartał i kolejne. – W przypadku modeli gazowych spodziewane dostawy teraz sprzedawanych samochodów odbędą się w listopadzie i w grudniu. Przypuszczam, że do końca wakacji wyczerpiemy dostępną pulę tych pojazdów. Gazowe modele to ciekawe, atrakcyjne rozwiązanie także pod względem finansowym. Mamy nawet wstępne zamówienia na samochody z nowej gamy, z odbiorem w marcu, ale z ogłoszeniem umów musimy wstrzymać się do prezentacji tych modeli w październiku – zaznacza Werner.

Gospodarka powraca do normy. – Jest coraz lepiej, co wynika z rozm  O ożywieniu świadczy również wzrost zapotrzebowania na pojazdy używane i łatwo dostępne, jak np. w najmie krótkoterminowym, który szybko rozwija się – wskazuje Customer Insurance Sales Expert Volvo Financial Services Mateusz Wałach.

Coraz lepszą sytuację rynkową notuje także przemysł oponiarski. – Od początku kwarantanny byliśmy w kontakcie z dużymi firmami transportowymi (które reprezentują rynek wtórny) i podbudowani jesteśmy jak szybko firmy stworzyły procesy ochrony pracowników i kierowców przed zarażeniem. Ta elastyczność pozwoliła firmom wyjść na prostą i od kilku tygodni popyt na opony na rynku wtórnym zaczął wracać do poziomu zeszłorocznego – opisuje dyrektor handlowy działu opon użytkowych Continental Opony Polska Stanisław Rosół. – Branża transportowa na pewno przeżyła kryzys, pandemia odbije się na wynikach, ale ostatnie tygodnie dają nadzieję, że najgorsze jest za nami – przypuszcza dyrektor handlowy Continentala.

Do poziomu sprzed pandemii powróciła gęstość ruchu drogowego. GDDKiA podaje, że ruch samochodów ciężarowych w lipcu tego roku był tak samo intensywny jak rok wcześniej. Do ubiegłorocznego poziomu powróciła (niestety) także liczba wypadków samochodowych. – W okresie lockdownu faktycznie odnotowaliśmy zmniejszenie liczby szkód, ale już od maja obserwujemy powrót częstości zdarzeń  do poziomu sprzed pandemii. Zarówno ruch na drogach, jak i liczba szkód, wróciły już niemal do normalnych wartości – zaznacza zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Korporacyjnego w Gliwicach STU ERGO Hestia Grzegorz Piskon.

Przychody firm brokerskich wyspecjalizowanych w obsłudze rynku motoryzacyjnego są ściśle skorelowane ze sprzedażą pojazdów, a więc w ostatnich miesiącach zanotowano spadki sprzedaży. Jednocześnie istniejący portfel ubezpieczeń odnawianych co roku i jego inercja powoduje że ten negatywny efekt zamrożenia gospodarki jest mocno spłaszczony. Powoli obroty firmy zbliżają się do tych sprzed pandemii. Trzeci kwartał powinien być wyrównany – spodziewa się wiceprezes MAK International Przemysław Konopka.

Potrzeba 200 tys. kierowców

Rosnący popyt na transport zwiększy zapotrzebowanie na kierowców. Mateusz Wałach przytacza szacunki raportu PwC, które mówią, że w Europie do 2025 roku zabraknie 200 tys. kierowców. – Wyzwaniem dla branży będzie uzupełnienie kadr i szkolenia w obsłudze nowoczesnych systemów. Nie wszystkim uda się pozyskać kierowców – przypuszcza przedstawiciel VFS.

Łatwiej zdobędą pracowników te firmy, które sięgną po nowoczesny tabor. – Nowe samochody zapewniają komfort pracy, małe zużycie paliwa i najwyższe bezpieczeństwo. Nowe technologie to kamery likwidujące martwe strefy wokół pojazdu, systemy awaryjnego hamowania, zapobiegające najechaniom na tył poprzedzającego samochodu. Najnowsze tempomaty dostosowują prędkość do ukształtowania terenu, warunków jazdy. Dzięki temu wyposażeniu zwiększa się nie tylko bezpieczeństwo, ale i ekonomika jazdy – tłumaczy Werner.

Podkreśla, że świat cyfrowy i automatyzacja zawitały do transportu. – Od dwóch lat nie sprzedajemy samochodów z ręczną skrzynią biegów, wszystkie wyposażone są w zautomatyzowane przekładnie. Wokół nas jest coraz więcej urządzeń mobilnych, a nowe samochody oferują funkcje, z których korzystamy w życiu codziennym. Przyjęcie ładunku, zaraportowanie załadunku lub wyładunku odbywa się kanałami cyfrowymi. Wprowadziliśmy platformę Volvo Connect, która pokazuje m.in. lokalizację pojazdu, ciśnienie w oponach. Jest także miejscem do zarządzania operacyjnego. Dzięki niej właściciel pojazdu otrzymuje np. informację o konieczności odnowienia polisy ubezpieczeniowej – wylicza korzyści z cyfrowych rozwiązań menadżer ds. produktu Volvo Trucks.

Jednak aby w pełni wykorzystać potencjał tych rozwiązań kierowca musi być świadomy możliwości techniki. Stąd rosnąca rola szkoleń kierowców. – Dlatego tak ważna jest nasza wspólna akcja „Profesjonalni kierowcy”, dzięki której osoby zdecydowane rozpocząć pracę w branży transportowej mogą podnieść swoje kwalifikacje. Bardzo często nawet kierowca z uprawnieniami nie wie, jakie udogodnienia oferują nowoczesne pojazdy. Akcja ma m.in. pokazać kierowcom jak ogromne są możliwości współczesnych samochodów – podkreśla Werner. – Pierwsze w tym roku praktyczne szkolenia odbędą się jesienią na pojazdach z nowej gamy Volvo Trucks, która wejdzie do oferty  w marcu przyszłego roku. Chodzi nam o to, aby młodzi adepci zawodu zapoznali się z rozwiązaniami, które staną się powszechne w nadchodzącej dekadzie – wyjaśnia przedstawiciel Volvo Trucks.

Świadomy kierowca

Prowadzący samochód decyduje z których udogodnień korzysta. Dlatego musi być świadom co ma do dyspozycji, z jakich funkcji chce skorzystać i w jakich okolicznościach powinien to zrobić. – Ostatnie słowo należy do niego. Doświadczeni kierowcy potrafią bardzo dobrze dostosować przełożenia i prędkość do warunków drogowych, ale jeśli tylko chcą, system może ich w tym wyręczyć. Zawsze kierowca podejmuje ostateczną decyzję. Nawet jeśli systemy rozpoczną awaryjne hamowanie, kierowca może ten manewr przerwać – zaznacza Werner.

Mówiąc o bezpieczeństwie ruchu drogowego trudno nie wziąć pod uwagę opon, na które zwraca uwagę każdy świadomy kierowca. – Opony to jedyny punkt łączący pojazd z nawierzchnią. To łączna powierzchnia kilku kartek A4, na której następuje kontakt 40-tonowego pojazdu z podłożem. Dlatego dobór i stan opon ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego – podkreśla Stanisław Rosół.

Dodaje, że bezpieczeństwo ruchu zwiększają montowane w oponach czujniki ciśnienia. – Jeżeli następuje ubytek powietrza, kierowca i nadzór otrzymuje informację i może podjąć interwencję. Przy jeździe na niskim ciśnieniu opona przegrzewa się i może nawet dojść do pożaru – przypomina Rosół.

Zaznacza, że czujniki to element bezpieczeństwa i zarazem ekonomiki przedsiębiorstwa. Opony ograniczą zużycie paliwa. Nowe ogumienie ma mniejsze opory toczenia od wcześniejszych modeli, co zostało potwierdzone przez pomiary systemu VECTO. Unia Europejska wprowadziła wirtualny pomiar emisji dwutlenku węgla VECTO przez samochody ciężarowe. Przygotowane na zlecenie Komisji Europejskiej informatyczne narządzie ma na celu zwiększenie wymagań ekologicznych. – Nasze opony mogą się do tego przyczynić – zapewnia przedstawiciel Continentala.

Szkolenia kierowców zapobiegają także ewidentnym stratom, ponieważ technika jazdy wpływa na zużycie opon. – Najbardziej spektakularnym przykładem błędu młodych kierowców jest obracanie całym składem w miejscu, przez co opony mogą zużyć się w jednym momencie. Podobne skutki pociąga nagłe hamowanie – podkreśla dyrektor handlowy działu opon użytkowych Continental Opony Polska.

Płynna, przewidująca jazda nie niszczy taboru, a przede wszystkim zwiększa bezpieczeństwo ruchu drogowego. Ze świadomością użytkowników dróg jest jednak nie najlepiej. Z danych Eurostatu wynika, że Polska jest trzecim krajem od końca w unijnych statystykach śmiertelnych wypadków na milion mieszkańców. – Doświadczenia litewskie wskazują, że konsekwentne działania obniżyły śmiertelność. Główną rolę odegrała policja, fotoradary i poprawa jakości dróg – wskazuje Konopka.

Bezpieczny kierowca i flota

Policyjne statystyki wskazują, że kierowcy samochodów ciężarowych (o dmc powyżej 3,5 tony) spowodowali w 2019 roku 3 proc. wypadków, gdy dekadę wcześniej było to blisko dwa razy więcej i do tego przy mniejszych przewozach.

O wzrost bezpieczeństwa na drogach zabiegają towarzystwa ubezpieczeniowe. – Bezpieczna flota wg Ergo Hestii to flota, która nie zanotowała zdarzenia drogowego ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkimi obrażeniami uczestnika wypadku. Bezpieczna flota ma zmniejszający się poziom dopuszczalny zdarzeń. Miernikiem jest częstość szkód w zależności od charakteru użytkowania samochodu – wyjaśnia zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Korporacyjnego w Gliwicach STU ERGO Hestia Grzegorz Piskon.

Dodaje, że inna jest częstość szkód flot transportowych, inna np. we flotach firm budowlanych. – Floty własne mierzymy inną częstością szkód, leasing inną, a wynajem jeszcze inną. Jednak niezależnie od różnic, kluczem do poprawy bezpieczeństwa każdej floty jest stworzenie sytemu bezpieczeństwa – podkreśla Piskon.

Wyjaśnia, że składa się on z czterech filarów, które mają uchronić przedsiębiorstwo oraz zatrudnionych w nim kierowców przed poważnymi zdarzeniami. Po pierwsze są to procedury funkcjonowania, czyli polityka bezpieczeństwa floty. Reguluje ona zasady użytkowania i to, co zdarzy się po fakcie, czyli jak kierowca powinien zachować się po zdarzeniu: chodzi m.in. o dokumentację miejsca zdarzenia, uszkodzeń, zebranie danych uczestników.

Po drugie ważne jest stałe szkolenie menadżerów floty dla uzyskania wysokich kompetencji.

Trzeci filar to narzędzia: nowe, coraz lepiej wyposażone samochody w systemy bezpieczeństwa i w telematykę, a także serwisowanie taboru.

Wreszcie czwarty filar to kierowcy. – To klucz do systemu bezpieczeństwa, w tym obszarze najłatwiej popełnić błąd. Mając te cztery filary nie zakładamy że szkody nie wystąpią. One na pewno się zdarzą, ale bez tych filarów ryzyko wystąpienia katastrofy znacząco wzrasta – zaznacza Grzegorz Piskon.

Zapewnia, że szkolenia kierowców są bardzo ważne, powinny być prowadzone systematycznie, bo wiedza może umykać, zwłaszcza, że kierowca jest zestresowany w momencie zdarzenia.

Przedstawiciel Hestii szacuje trwałość wdrożonych procedur w pamięci firmowej na 2-3 lata. – W takiej częstotliwości powinny być powtarzane szkolenia. Wszyscy uczymy się na zdarzeniach, które przebiegały w międzyczasie – przypomina Piskon.

Nowe technologie dla bezpieczeństwa

Wiceprezes MAK International Przemysław Konopka przyznaje, że jego firma, jako broker ubezpieczeniowy jest stworzona do prezentacji nowych rozwiązań w podejściu do ryzyka, we współpracy z tymi, którzy finalnie to ryzyko ponoszą, czyli towarzystwami ubezpieczeniowymi. – Stworzyliśmy komórkę wyceny ryzyka MGA. Umożliwia przygotowanie indywidualnych wycen; może nie każdego pojazdu, ale floty w oparciu o szczegółowe dane. Jesteśmy blisko klienta i bierzemy pod uwagę szczegółowe informacje. Pytamy np. o kierunki wyjazdów, bierzemy pod uwagę m.in. jakie kraje są obsługiwane przez danego przewoźnika. Jeżeli są to kierunki szkodowe jak Wielka Brytania, wówczas uwzględniamy takie informacje przy wycenie ryzyka. Jest to wspomagane programami autorskimi i takie rozwiązania proponujemy naszym klientom – wyjaśnia Konopka.

Zdradza, że firma pracuje nad produktami ubezpieczeniowymi wykorzystującymi telematykę. – Takie rozwiązania są stosowane dla aut osobowych, a firmy przetwarzające dane telematyczne niedawno zaoferowały indywidualizowane dane przewoźników samochodowych. Zastosowanie analizy stylu jazdy kierowcy na podstawie danych z telematyki przyniosło w osobówkach obniżkę kosztów funkcjonowania samochodowej floty sięgającą w niektórych firmach 27 proc. Ciekaw jestem jaki będzie skutek wprowadzenia tego systemu w transporcie ciężkim – zastanawia się wiceprezes MAK International.

Z nowych technologii korzystają także ubezpieczyciele. – Też wprowadzamy nowe technologie – przyznaje Piskon. – Składka za ubezpieczenie jest pochodną kilku czynników: rodzaju pojazdu, sposobu jego użytkowania, dyscypliny i świadomości użytkownika. Jeżeli poziom dbałości o bezpieczeństwo jest wyższy, składka będzie odpowiednio niższa – zaznacza przedstawiciel Hestii.

Konopka dodaje, że cena polisy jest pochodną wszystkich czynników, także poziomu rynku. – Szukamy najlepszej ceny, ale i jakości. Indywidualna wycena polega na pozyskaniu dokładniejszej informacji. Marzy mi się dokładne podejście, aby właściciel ciężarówki płacił składkę odzwierciadlającą w sposób absolutny ponoszone przez nią ryzyko. To byłoby bardzo sprawiedliwe, bo w dzisiejszej sytuacji dobry kierowca płaci składkę za złych – wskazuje wiceprezes MAK International.

Do tej pory ceny polis wyliczane są na większym portfelu, ale MAK International stara się to robić na mniejszej próbce, a wręcz na pojedynczym pojeździe. – Nowe technologie mają potencjał do zmniejszenia szkodowości. Ułatwiają kierowcy bezwypadkową jazdę. Algorytmy nadzorujące dynamikę pojazdu są w stanie przetworzyć dane szybciej niż człowiek, co zwiększa bezpieczeństwo. A finalnie mniejsza szkodowość wpływa na ceny ubezpieczeń – tłumaczy Konopka.

Kierowca nie do zastąpienia

Ryzyko obejmuje także kwestie finansowe. – Naszą rolą jest dostarczenie bezpiecznego finansowania dla przewoźników. To już się dzieje, bo składamy np. oferty na dostawy nowych ciągników LNG Volvo na przełomie tego i przyszłego roku. Niezależnie od tego, w którą stronę będzie zmierzać technologia pojazdów, chcemy aby Volvo Financial Services był pierwszym wyborem dla użytkownika. Nie tylko pod kątem finansowania ale i innych usług w cyklu życia produktu. Chcemy wykorzystać wszystkie dane o pojeździe i kliencie, aby zaoferować mu najbardziej dopasowane usługi: finansowanie, ubezpieczenie, serwisowanie, cały cykl użytkowania pojazdu – wymienia przedstawiciel Volvo Financial Services.

Dodaje, że wraz z rozwojem cyfryzacji, pojawia się kolejne ryzyko: rośnie zagrożenie atakiem cybernetycznym. O tym ryzyku mówi się w świecie towarzystw ubezpieczeniowych, ale rozwiązań wypracowanych jeszcze nie ma. Powoli przyglądamy się temu trendowi, ale to ryzyko zmaterializuje się za dekadę, gdy tych pojazdów będzie dużo więcej – przypuszcza Wałach.

Jednak niezależnie od wyposażenia i nowoczesności pojazdu, przede wszystkim liczy się poziom wyszkolenia prowadzącego i nadzór nad bezpieczeństwem flotowym. – Kierowca będzie najważniejszą osobą. Sztuczna inteligencja jest coraz bardziej zaawansowana, potrafi odciążyć kierowcę od powtarzalnych czynności prowadzenia pojazdu, ale w nietypowych sytuacjach człowiek jest bardziej kreatywny od AI i potrafi wyjść poza schemat. Dobrze wykwalifikowany kierowca zawsze będzie kluczem do sukcesu. Akcja „Profesjonalni kierowcy” będzie potrzebna przez wiele lat – kończy Mateusz Wałach.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Zwroty zalewają e-sklepy. Kurierzy się cieszą

Coraz więcej Polaków odsyła towary kupowane online. W branży odzieżowej wraca aż 70 proc. ...

Rekordowy rok Raben Group

Przy chody Grupy Raben wzrosły w 2019 roku o 8 proc. do 1,25 mld ...

Track Tec wchodzi na Bałkany

Trójmorze to wart 100 mld euro rynek dla firm z branży infrastruktury kolejowej. Polski ...

Czy ciągnik siodłowy będzie trolejbusem?

Europa zachłysnęła się pojęciem elektromobilności. Na siłę próbuje być światowym przywódcą w tej dziedzinie. ...

Więcej aut użytkowych w wynajmie

Fraikin Polska inwestuje w nowe samochody. Branża wynajmu pojazdów użytkowych liczy na szybki wzrost ...

Pesa z Orlenem planują pociągi na wodór

Orlen i Pesa podpisały 12 grudnia porozumienie o przygotowaniu pojazdu szynowego zasilanego wodorem. Badawczy ...