Rośnie zdenerwowanie przewoźników. – Od wczoraj na przejściu w Koroszczynie nic się nie rusza. Samochód stoi ponad dobę, a ponieważ nadchodzi koniec tygodnia, postój jeszcze się wydłuży. To dla nas strata, bo samochód nie zarabia, a na dodatek paliwo drogie – ocenia Michał Wereszczyński z firmy Marwer. 

W kolejkach stoi już kilkaset samochodów. – Przejeżdża jedna trzecia tego co powinno. Może ze 150 ciężarówek na zmianę wjeżdża do Białorusi. W drugą stronę jest jeszcze gorzej. Kolejka po stronie białoruskiej jest na 40 godzin. Ciężarówki w ogóle nie przejeżdżają przez granicę. W Brześciu 500-600 samochodów oczekuje na przejazd – szacuje Sławomir Kostjan z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników w Białej Podlaskiej. 

Białoruskie służby celne poinformowały Krajową Administrację Skarbową o awarii systemów informatycznych na przejściach granicznych Bruzgi – Kuźnica, Berestowica – Bobrowniki, Kozłowicze – Kukuryki (Koroszczyn). – To wszystkie główne przejścia między Polską i Białorusią – zauważa Kostjan. 

Straż Graniczna informuje, że czasowo zawieszony jest ruch graniczny na drogowych przejściach granicznych z Białorusią w Połowcach i Sławatyczach. 

Do późnego popołudnia w 8 października KAS nie otrzymał informacji od strony białoruskiej o usunięciu awarii. Problemy dotyczą jedynie drogowych przejść granicznych.

Straż Graniczna szacowała w piątek po 16.00, że na wyjazd z Polski samochody muszą czekać 1,5 doby na rozpoczęcie odprawy na Kuźnicy i w Bobrownikach. 

Takie blokady są ciosem dla przedsiębiorców. – Opłacalność tego transportu jest coraz niższa, dlatego wychodzę z przewozów międzynarodowych – tłumaczy Wereszczyński.