KAS zapewnia, że w tym miesiącu rozpocznie funkcjonowanie nowy system poboru myta e-TOLL, który po 30 września pozostanie jedynym, a viaTOLL zostanie wygaszony. OBU używane przez viaTOLL staną się bezużyteczne.

Potrzeba setek tysięcy urządzeń

Opłaty drogowe wnoszone są przez 800 tys. pojazdów, a zarejestrowanych jest 1,5 mln. Tyle zatem trzeba będzie nowych urządzeń, do zainstalowania których będą 3 miesiące. – Już 3000 pojazdów z floty GBox jeździ z urządzeniami, które są zgodne z e-TOLL – podlicza wiceprezes Grupy Inelo Bartosz Najman.

Mniej pojazdów porusza się z urządzeniami Atrom, Geobox, Net Free System, Satis GPS, Tekom. Większość samochodów musi otrzymać nowe urządzenia. – Ze względu na zmianę w systemie poboru opłat zwiększamy nasze moce produkcyjne (przynajmniej do końca roku) do niemal 3000 nowych urządzeń miesięcznie, czyli trzy razy tyle co obecnie dostarczamy naszym nowym klientom – zaznacza wiceprezes Grupy Inelo Bartosz Najman.

Zdolności produkcyjne dostawcy Geobox szacowane są na 200 sztuk dziennie. O podobnej liczbie urządzeń mówi Tekom. Firma Net Free System ma w magazynie tysiąc urządzeń. Spółka Satis GPS zmagazynowała kilkaset urządzeń. – Kolejne zamówienia będą realizowane w zależności od zainteresowania z około 2-3 tygodniowym terminem dostawy – obiecuje dyrektor sprzedaży Satis GPS Tomasz Krzemiński.

Brakuje części

Dostawcy uprzedzają, że produkcję ograniczy brak części z Azji. – Dostawy są utrudnione z racji braku części od chińskich dostawców – przyznaje dyrektor ds. sprzedaży w Net Free System Grzegorz Sztorc.

Podobnie ocenia sytuację wiceprezes Inelo. – Ograniczeniem są dostawy urządzeń. Nas też dotykają braki dostaw półprzewodników z Azji. W lutym 2020 roku zamówiliśmy duża dostawę, miała nadejść po roku, ale okazuje się, że części dostaniemy z półrocznym opóźnieniem. Na dodatek ceny są trzykrotnie wyższe niż rok temu – wskazuje Najman.

Z problemem braku dostaw borykają się zarówno firmy, które produkują własne urządzenia jak i oferujące przeróbki konstrukcji już istniejących.

Producenci uważają, że najbliższe 3 miesiące będą wyścigiem po urządzenia do opłat w nowym systemie. – Urządzenia telematyczne podrożeją, więc nie ma co czekać, bo z każdym tygodniem będzie coraz gorzej – rośnie ryzyko podwyżek i braku urządzeń. Zagrożeniem jest także brak rąk do pracy. ZSL wymagają fachowego montażu i ekipom montażowym może zabraknąć mocy przerobowych – ostrzega Najman.