Grupa CCC sprzedaje rocznie 50 mln par obuwia w sklepach stacjonarnych oraz w internecie. Wykorzystuje ok. 90 platform e-handlowych, które już dziś odpowiadają za połowę przychodów. Wymaga to jednak odpowiednich narzędzi informatycznych oraz dopasowania do nowych potrzeb organizacji. 

Grupa CCC ogłosiła nową strategię biznesową do 2025, w której logistyka pełni jedną z kluczowych ról. Prowadzona od 2018 roku cyfryzacja tej działalności ma zapewnić Grupie trwałą przewagę nad konkurencją. – Ważnym zagadnieniem jest redukcja zapasów i kosztów przemieszczania towarów. Chodzi o to, aby towaru „nie dotykać” i aby jak najkrócej leżał on w magazynie i sklepie. Chcemy o połowę skrócić czasy procesów, podnieść ich efektywność i stąd nowa strategia oraz programy – tłumaczy wiceprezes zarządu ds. zarządzania łańcuchem dostaw Igor Matus. 

Szybka dostawa

Znajdujące się w Polkowicach centrum logistyczne CCC mieści 26 mln par obuwia. Dziennie może wysłać 1 mln par. – Na rynku internetowej sprzedaży obuwia, który wymaga dziś błyskawicznych dostaw, logistyka stanowi klucz do sukcesu – przekonuje wiceprezes. – Dla nabywcy liczy się szybkość realizacji zleceń, więc usprawniamy i standaryzujemy te wszystkie procesy: od przyjęcia, poprzez obróbkę towaru, odłożenie na półkę po wysłanie do klienta. Te wszystkie etapy bierzemy pod lupę i szukamy wąskich gardeł. Eliminujemy puste ruchy, chcemy być szybsi od konkurencji – podkreśla Matus. 

Dodaje, że szybka realizacja zapewnia przewagę konkurencyjną. – Dostawa następnego dnia rysuje się jako ogólny trend i firmy konkurują na tej płaszczyźnie. Obserwujemy, że łatwe zwroty sprawiają, że wygrywa ten sklep, który pierwszy dostarczy obuwie, ponieważ zdarza się, że klient zamawia ten sam asortyment w kilku sklepach. Myślimy też o kosztach i chcemy to zawrzeć w ofercie e-handlu dając wybór: ekspres (droższy) czy wysyłka ze zwrotnym opakowaniem i z myślą o środowisku – wyjaśnia wiceprezes. 

Celem nowej strategii w zakresie logistyki jest dostawa na następny dzień w przypadku 40% zamówień w Unii (w czym pomaga magazyn w Bukareszcie) i 70% w Polsce. Firma analizuje lokalizację przyszłych magazynów, aby wybierać obiekty jak najbliżej sortowni kurierskich. 

Jeden mianownik

Grupa integruje zapasy w sklepach i magazynach, są one już w jednej bazie danych. Nabywca widzi w niej wszystkie produkty które są dostępne w ofercie e-handlu i sklepu stacjonarnego. – Nie tracimy klientów, gdy w sklepie nie ma odpowiedniego rozmiaru, modelu lub koloru. W tej strategii sklep staje się minihubem i takich placówek jest dzisiaj ponad 400. Planujemy stworzyć ich jeszcze więcej, także za granicą. Klient widzi produkt na stronie internetowej i jeśli zajdzie taka potrzeba, konsument w Rzeszowie otrzyma obuwie nawet ze sklepu w Szczecinie – opisuje Matus. 

Przyznaje, że jednostkowe koszty są wyższe w sklepie, ponieważ cena wynajmu metra kwadratowego powierzchni jest większa niż w magazynie, ale z perspektywy całego procesu koszty są niższe. Zakupy pakowane są w sklepie, dzięki czemu firma eliminuje dwa wyzwania: przeceny towaru, gdy się nie sprzeda w sklepie oraz powrotu do magazynu po sezonie. – Sprowadzamy zapasy do wspólnego mianownika i otrzymujemy w sumie niższy koszt obsługi logistycznej. Analizujemy wydatki i opracowujemy algorytmy ich optymalizacji. Testujemy także zwroty opakowań. Są one składane wielokrotnie, jesteśmy na etapie prób. Będziemy odpowiednio komunikować się z klientami, aby stan opakowań był jak najlepszy – dodaje Matus.

Czujnik w podeszwie

Kolejnym elementem strategii jest automatyzacja i robotyzacja. Polkowice to jeden z pierwszych w Polsce automatycznych magazynów i jeden z większych w Europie środkowo-wschodniej. Pracuje w nim połowa z liczącego 4 tys. osób personelu logistyki Grupy CCC. 

Grupa CCC zautomatyzowała roboczochłonne, powtarzalne procesy. Dla potrzeb obsługi eobuwia funkcjonuje system automatyczny do kompletacji zamówień w głównym magazynie w Polkowicach oraz w przeznaczonym do obsługi e-handlu obiekcie w Zielonej Górze. – Nie we wszystkich lokalizacjach stosujemy automatyzację, jej wykorzystanie zależy od kosztów pracy oraz dostępności pracowników. Nasz pierwszy magazyn regionalny, w Bukareszcie, wykorzystuje pracę manualną – mówi wiceprezes. Zaznacza, że zwrot opakowań może początkowo spowalniać automatyzację, ponieważ maszyna np. może zaciąć się na lekko pogniecionym opakowaniu. 

Drugi projekt to wprowadzenie RFID, czyli narzędzia dającego pełną widoczność towaru w czasie rzeczywistym. – Klient wchodząc do sklepu dostaje szybką informację, gdzie jest produkt: na której półce i regale. Jeszcze nie podjęliśmy finalnej decyzji czy znacznik będzie wbudowany w podeszwę. Czujniki w butach to dla nas ogromna szansa, aby towar jak najszybciej sprzedawać i w każdym momencie mieć 100 proc. widoczności produktu. Wdrażamy jeszcze jedno narzędzie: TMS. Pozwala ono śledzić produkt od dostawy po magazyn i sklep. Buduje wiedzę, ile mamy towaru i gdzie, a ma to znaczenie przy imporcie z różnych krajów i kontynentów – wyjaśnia Matus.