Posypały się „dostawy na czas”

Fot. Port Hamburg/Alexander Glaubitt

Na świecie firmy chomikują jak za komunizmu, obawiając się drożyzny i kłopotów z dostawami.

Drożyzna i kłopoty z transportem z Azji zachęcają do robienia zapasów. – Nie warto trzymać pieniędzy na koncie, lepiej wydać je na materiały lub surowce – przekonuje prezes jednej z firm przemysłu przetwórczego.

Czytaj więcej w: Spedytorzy przesiadają się ze statków na pociągi

Przedsiębiorstwa masowo chomikują co się da, w rezultacie brakuje magazynów. W Niemczech firmy płacą przewoźnikom tysiąc euro za miesięczne udostępnienie na magazyn kurtynowej naczepy.

Niesamowity popyt notują także armatorzy, a firm nie odstraszają od zakupów usług nawet rekordowe stawki za transport. Szanghajski wskaźnik cen przewozów kontenerów osiągnął na koniec maja rekordową wartość 3495,76 punktów, o 63,26 punktu więcej niż tydzień wcześniej.

Import z Azji jest tak duży, że zatykają się porty. Maersk i MSC uprzedziły klientów, że z powodu dużej kolejki statków oczekujących na rozładunek w Hamburgu, 4 kolejne statki w serwisie AE7/Condor ominą Hamburg i zawiną do Bremerhaven, który będzie ostatnim portem na tej linii.

Czytaj więcej w: Importerzy z Chin będą słono płacić za transport do końca roku

Na dodatek wybuch pandemii koronawirusa w porcie Yantian zmusił administrację chińskiego terminala do zmniejszenia obrotów o dwie trzecie. Armatorzy omijają ten port, a ładunki eksportowe czekają na odbiór.

W rezultacie posypała się koncepcja „dostawy na czas”. – Ma ona rację bytu w stabilnej gospodarce, gdzie nie ma problemów z surowcami i komponentami, a łańcuchy dostaw są przewidywalne i na ich przepustowości oraz terminowości można polegać – zaznacza przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński.

Czytaj więcej w: Brak półprzewodników dopadł koleje

Wiele lat pomyślnego funkcjonowania tej koncepcji przerwała pandemia. – Naprzód dezorganizując zaopatrzenie z Chin, później rozprzestrzeniając się na inne regiony, czemu towarzyszyła dezorganizacja transportu morskiego, odpowiedzialnego za obsługę globalnej gospodarki w ponad 80% – podkreśla Tarczyński.

Wskazuje, że doszło nie tylko do kilkukrotnego wzrostu stawek frachtowych, notorycznie brakuje sprzętu. – Rozkład rejsów ma się, jak terminowość kolei za czasów gospodarki realnego socjalizmu – porównuje Tarczyński.

Czytaj więcej w: Wiemy co wozi LOT zamiast pasażerów

W takich okolicznościach priorytetem staje sią zapewnienie koniecznych dla płynnej produkcji i handlu zapasów. – Stąd boom w deweloperce magazynowej. Czynników zwiększonego popytu na magazyny jest więcej, bo są dostawcy mający problemy ze zbytem, a niektóre działania spekulują na oczekiwanym wzroście cen na wybrane towary.

Po ustąpieniu pandemii i ustabilizowaniu się sytuacji gospodarczej, wrócimy do just in time, przy zwiększonym poziomie minimum magazynowego. Istotnym czynnikiem tej korekty będzie skala i tempo skracania łańcuchów dostaw w postpandemicznej gospodarce – przewiduje przewodniczący PISiL.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kwiecień będzie trudny dla całego transportu

Pozamykane fabryki i brak wymiany z Chinami przyczyniły się do spadku popytu na transport. ...

Słabe prognozy dla przewoźników

Branża leasingowa spodziewa się słabego roku w segmencie leasingu samochodów ciężarowych. Badanie koniunktury na ...

Przewoźnicy polują na okazje

W maju urzędy zarejestrowały 918 samochodów ciężarowych o dmc powyżej 6 ton, o 71 ...

Koronawirus obniżył ceny paliwa

W najbliższych tygodniach ceny oleju napędowego będą niskie. Przewoźnicy mają mniej pracy, ale przynajmniej ...

Dno w unijnej kasie na drogi

Na drogi zostało niecałe 3 mld zł funduszy w tej perspektywie unijnej. Generalna Dyrekcja ...

W jeden rok InPost podwoił przychody

InPost jest na dobrej drodze, aby zostać liderem wśród europejskich platform dostaw dla e-commerce. ...