Cena litra ON wzrosła o blisko 70 proc. do 58-60 hrywien, czyli do 9 zł. Litr benzyny podrożał o dwie trzecie do 55 hyrwien (8,25 zł). 

Przed wojną kraj zaspokajał znaczną część swoich potrzeb na benzynę i olej napędowy poprzez dostawy z Rosji i Białorusi. Ukrinform podaje, że w 2021 roku 62 proc. oleju napędowego i 50 proc. benzyny pochodziło z Rosji i Białorusi. Kolejne 10 proc. sprowadzono z Litwy i przez porty morskie. 

Rząd Ukrainy wprowadził limity tankowań, a polskie ciężarówki w ogóle nie były tankowane – paliwo było zarezerwowane tylko dla ukraińskich pojazdów, które nie wyjeżdżały za granicę. 

Zdaniem dyrektora grupy konsultingowej A-95 Serhija Kujuna Ukraina przeszła już szczyt kryzysu paliwowego. Jego zdaniem czynnikiem przyczyniającym się do normalizacji rynku było zniesienie państwowej regulacji cen. „Wiele firm, zwłaszcza małych, nie mogło samodzielnie dostarczać paliwa, ponieważ cena zakupu była wyższa niż szacował rząd” – powiedział Kuyun.

Wskazał, że rośne liczba firm importujących paliwa. – Na początku maja było około 30 firm, wczoraj [koniec maja] było to 66 deklarujących. To świadczy o aktywacji rynku – wskazał Kuyun. 

Czytaj więcej

Na Ukrainę jeszcze w tym roku szybciej przez granicę z dokumentem T1 i T2

Najlepsza sytuacja jest z podażą oleju napędowego, gdzie podaż ma niewielkie odchylenie od prognozy. Również według Kuyuna sytuacja z dostawami gazu skroplonego nie jest zła.

Ekspert zaznaczył, że ze względu na stały wzrost promienia poszukiwań benzyny w maju na Ukrainę przyjeżdżały przesyłki z paliwem, nawet z Belgii. 

Rząd ukraiński w porozumieniu z krajami sąsiednimi, stworzył dla ciężarówek z paliwem „zielone korytarze”. Te samochody przejeżdżają przez granice bez kolejek. W przypadku nagromadzenia ciężarówek z paliwem wyjeżdżających z Ukrainy, wraz z Policją Narodową są one eskortowane do punktu kontrolnego i rejestrowane na osobnym pasie.