Protestujący na przejściu w Dorohusku przewoźnicy otrzymali po 13.00 informujące o rozwiązaniu protestu. – Najciekawsze, że już wczoraj Ukraińcy wiedzieli, że jutro będzie po proteście – zauważa jeden z protestujących Rafał Mekler.
Wniosek o rozwiązanie protestu złożyła 6 grudnia w Urzędzie Gminy Dorohusk warszawska kancelaria Romańczuk i Partnerzy, reprezentująca Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Ukrainy (ASMAP).
Czytaj więcej
Od poniedziałku 11 grudnia protestujący kierowcy zablokują dojazd do największego terminalu na węgiersko-ukraińskiej granicy na Węgrzech.
Przewoźnicy są zaskoczeni i rozczarowani decyzją wójta. Na przejściu w Dorohusku jest spokój, policja nadal wypełnia swoje zadania pilnując kolejki i co godzinę prowadząc do przejścia granicznego samochody.
Nie ma jednak sygnałów, aby wójtowie pozostałych gmin mieli pójść w ślady wójta Dorohuska. – Rozmawiałem z wójtem gminy Radymno, który w pełni nas popiera i nie zamierza cofać zezwolenia na protest w Korczowej. Podobnie w Hrebenne – zapewnia Tomasz Borkowski.
Przewoźnicy są tym bardziej rozczarowani, że do walki o prawa unijnych przewoźników włączyli się Słowacy i właśnie to tego poniedziałku Węgrzy, którzy zablokowali przejście graniczne Zahon. Dlatego zapowiadają odwołanie od decyzji wójta gminy Dorohusk.
Według danych lubelskiej KAS, na przejazd na Ukrainę oczekuje w Dorohusku 900 ciężarówek (czas oczekiwania szacowany jest na 5 dni), w Hrebenne 790 (czas oczekiwania 8 dni). W Zosinie czas oczekiwania wynosi 4 godziny, w Dołhobyczowie 22 godziny.
Protest w Dorohusku rozpoczął się 6 listopada. Przedsiębiorcy domagają się równych warunków konkurowania z ukraińskimi przewoźnikami, którzy wchodzą na rynek przewozów między krajami unijnymi oraz kabotażowych, łamiąc umowę transportową pomiędzy Unią Europejską i Ukrainą. Przewoźnicy potracili rynki unijne, nie będąc w stanie konkurować z przedsiębiorcami z Ukrainy, którzy oferują stawkę nawet 0,75 euro za km, nieosiągalną dla unijnych firm.
Czytaj więcej
Wysokie koszty i małą przepustowość kolei nie dadzą oddechu nadawcom. Wyjściem z sytuacji jest porozumienie.
Przewoźnicy polscy, słowaccy i węgierscy wskazują także na podejrzane praktyki w ukraińskiej e-kolejce, która hamuje powroty do UE samochodów firm unijnych, a krótkie czasy oczekiwania oferuje ukraińskim samochodom.