Polscy przewoźnicy niepokoją się rosnącą konkurencją firm z Rumunii. – Rzeczywiście obserwujemy rosnącą aktywność firm z Europy Południowo-Wschodniej, w tym Rumunii czy Bułgarii. Ich przewaga konkurencyjna wynika głównie z niższej struktury kosztowej, szczególnie w zakresie kosztów pracy. Jednocześnie różnice jakościowe między przewoźnikami z różnych krajów regionu w ostatnich latach bardzo się zmniejszyły, ponieważ wiele firm intensywnie inwestuje w nowoczesny tabor i profesjonalizację operacji – zauważa Paweł Trębicki dyrektor zarządzający Rhenus Overland Transport - Central East Region.
Postęp szybki, ale skala mała
Zaznacza, że w grupie Rhenus odpowiadam również za funkcję carrier management w całej Europie, gdzie współpracujemy z bazą ponad 26 tysięcy zarejestrowanych przewoźników. – Dodatkowo niedawno zakończyliśmy roczny przetarg na regularne wolumeny transportowe, co daje nam bardzo aktualny obraz sytuacji rynkowej – podkreśla Trębicki.
Czytaj więcej
Polski operator kurierski zwiększył przychody w 2025 roku o jedną trzecią i osiąga większość na rynkach zagranicznych.
Zwraca uwagę na wpływ zmian regulacyjnych. – Rozszerzenie strefy Schengen o Bułgarię i Rumunię znacząco poprawiło efektywność operacyjną przewoźników z tych krajów, ponieważ zniknęły wielogodzinne kolejki na granicach. W praktyce oznacza to krótszy czas tranzytu, mniejsze koszty operacyjne i większą konkurencyjność na rynku transportów międzynarodowych – tłumaczy dyrektor Rhenus Overland Transport.
Rumuńskiej konkurencji nie dostrzega prezes firmy Fine Logistics Dariusz Wakuła. – Rumuńscy przewoźnicy nie występują w dużej skali na rynku niemieckim – uważa Wakuła. Dane BALM wskazują, że samochody z polskimi tablicami pokonały w Niemczech 7,3 mld płatnych kilometrów, gdy rumuńskie 1,3 mld km. Jednak przewoźnicy rumuńscy zwiększyli swoje przebiegi o 4,7 proc., gdy polscy o 1 proc.