Branżowy subindeks Barometru EFL dla transportu, spedycji i logistyki na III kwartał 2026 roku wyniósł 47,7 pkt., czyli o 0,8 pkt. więcej niż kwartał wcześniej. To pierwszy wzrost po trzech kwartałach spadków, ale sektor nadal pozostaje poniżej progu 50 pkt., który oddziela warunki sprzyjające rozwojowi od niekorzystnych.
Największa poprawa dotyczy prognoz sprzedażowych: wzrostu sprzedaży zamówień spodziewa się 13% firm TSL wobec 3% kwartał wcześniej. – To dobry sygnał, bo popyt jest dla transportu i logistyki podstawowym impulsem do poprawy nastrojów. Problem w tym, że ta poprawa nie przekłada się jeszcze na inwestycje. Firmy są nadal bardzo selektywne, uważnie liczą rentowność zleceń, koszty floty i finansowania, a większe decyzje zakupowe podejmują tylko tam, gdzie widzą szybki wpływ na efektywność operacyjną – zaznacza prezes zarządu Truck Care Silvestr Ochrimovic.
Kłopoty branży z rentownością
Branża ostrożnie patrzy na inwestycje. Większe nakłady na środki trwałe planuje 14% firm TSL, wobec 18% w II kwartale 2026 roku. Jednocześnie 31% przedsiębiorców prognozuje spadek inwestycji, a 55% zakłada utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie. – Decyzje dotyczące floty, sprzętu czy zaplecza operacyjnego pozostają mocno uzależnione od bieżącej rentowności, kosztów finansowania i przewidywalności zleceń. W praktyce inwestycje będą najpewniej koncentrować się na projektach, które bezpośrednio obniżają koszty lub poprawiają efektywność działania – przypuszcza Ochrimovic.
Czytaj więcej
W najbliższych latach szykuje się wysyp intermodalnych terminali, unijne dofinansowanie przyspieszyło projekty budowy nowych i rozbudowy już istnie...
Mimo to dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wskazują, że lipcowe rejestracje ciągników siodłowych były o 14,2 proc. większe niż rok wcześniej. Zarazem dynamika wzrostu liczby rejestracji po siedmiu miesiącach wyniosła 28,2 proc., co oznacza stopniowe schłodzenie popytu.
Podobną sytuację widać w rejestracjach naczep: w lipcu były one o 4,7 proc. wyższe niż rok wcześniej, była to jednak dynamika mniejsza od zanotowanej po siedmiu miesiącach (7,5 proc).
Rafał Kwiecień, prezes zarządu spółki Regesta, dużego przewoźnika samochodowego zwraca uwagę, że dla firm transportu drogowego problemem jest rentowność. Wskazuje, że na początku 2026 roku indeks europejskich stawek kontraktowych wzrósł do 140,1 pkt., o 8,9 pkt. r/r, podczas gdy indeks stawek spotowych spadł do 132,3 pkt. – Być może jeszcze ważniejsze jest to, co dzieje się po stronie kosztów. Według IRU w pierwszym kwartale średnia cena diesla w UE wzrosła z 1,56 do 1,96 euro za litr, czyli o 26%, a w Polsce opłaty drogowe dla standardowego zestawu Euro VI wzrosły w tym okresie o 33% - porównuje Kwiecień.
Czytaj więcej
Polski producent urządzeń energoelektronicznych dla transportu szynowego i publicznego Medcom w całości należy do japońskiego giganta.
Zauważa, że można przewozić więcej i jednocześnie zarabiać mniej. – Można mieć pełną flotę i mieć problem z rentownością. Można również zwiększać przychody, podczas gdy realna marża na kilometr spada – wskazuje prezes Regesta.
Płynność najważniejsza
Wyniki badania GUS dobrze pokazują, dlaczego ma to tak duże znaczenie dla branży. Aż 86,3 proc. firm transportowych wskazuje ceny energii i paliw jako najważniejszy czynnik wpływający na koszty działalności w najbliższym kwartale, 71,7 proc. obawia się wzrostu kosztów zatrudnienia, a 37,8 proc. rosnących kosztów finansowania.
Czytaj więcej
InPost jest na najlepszej drodze, aby podbić rynek kurierski w Wielkiej Brytanii i powtórzyć tam sukces osiągnięty w Polsce, gdzie ma ponad połowę...
Z najnowszego Indeksu Płatności Malcom Finance wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r. rzeczywisty czas oczekiwania polskich przewoźników na zapłatę wynosił średnio 63 dni. Co istotne, firmy skróciły średni uzgodniony termin płatności z 53 do 43 dni, jednak jednocześnie przeciętne opóźnienie wzrosło z 9 do 20 dni. – Coraz większego znaczenia nabiera nie tylko poziom kosztów czy liczba zleceń, ale przewidywalność przepływów pieniężnych. Problemem polskiego rynku nie są dziś wyłącznie terminy płatności, lecz przede wszystkim ich dotrzymywanie. W praktyce oznacza to, że nawet firmy funkcjonujące w relatywnie stabilnym otoczeniu operacyjnym muszą utrzymywać większe rezerwy płynności i aktywnie zarządzać ryzykiem współpracy z kontrahentami – zauważa Country Manager Malcom Finance w Polsce Marcin Wawrzkiewicz.