W październiku 2026 roku zarejestrowano 3 707 samochodów ciężarowych o dmc powyżej 3,5 t, o 6,2% więcej niż rok wcześniej. Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego zaznacza, że jest to najlepszy rezultat w historii notowań i jeden z najlepszych spośród pozostałych miesięcy roku.

Zarejestrowano 2 849 ciągników samochodowych (+20,6% r/r), gdy tegoroczna średnia wynosi 2 158 szt. Od początku 2026 roku zarejestrowano 29 901 samochodów ciężarowych pow. 3,5t. Rynek był wyższy od tego samego okresu roku poprzedniego (+20%.). W ogólnym rankingu marek prowadzą:

Volvo – 5 617 szt. (+11% r/r),

Mercedes-Benz – 5 255 szt. (+53%), 

Scania – 4 982 szt. (+2%), 

MAN – 4 782 szt. (+23%) i 

DAF – 4 671 szt. (+23%).

Zarazem w październiku zarejestrowano 2 574 używanych samochodów ciężarowych sprowadzonych z zagranicy. 

Foto: PZPM

Przetrwali więksi 

Importerzy zauważają zmianę struktury zakupów. – Popyt bardzo wzrósł, ale widzę, że coraz częściej klientami są duzi przewoźnicy. Mniejsze firmy rzadziej kupują tabor – wskazuje dyrektor handlowy Renault Trucks Polska Marcin Majak. 

Czytaj więcej

Przewoźnicy samochodowi są „zarobieni”

Rosnącą role większych podmiotów dostrzegają także operatorzy kart paliwowych. – Od początku roku zmalał liczba firm choć ilość aut bez zmian, zatem widoczna jest konsolidacja małe firmy znikają – zauważa Country Manager DKV Mobility Polska Anna Biekionis. 

Branża tłumaczy zmiany warunkami rynkowymi. – Tabor kupują i wymieniają głównie duże firmy, małe nie mogą odnaleźć się w obecnej sytuacji. Dużo obostrzeń, szalejące ceny paliw i coraz wyższe opłaty drogowe zniechęcają mikro przedsiębiorców do działalności. Wpływ na stan branży ma także brak kierowców. Przedsiębiorcy mają duży problem z legalizacją ich pobytu – niepokoi się dyrektor operacyjny SIS Trans Hayway Group Łukasz Zawadzki. 

Przypomina, że popyt na transport poprawił się już od początku roku. – Odbiory pojazdów niektórych marek zakończone są w tym roku – dodaje Zawadzki. Natomiast dyrektor handlowy Renault zaznacza, że pomimo rekordowej sprzedaży, czas oczekiwania na dostawę nie wzrósł. 

Atrakcyjny rynek

Spedycje od dłuższego czasu sygnalizują malejącą podaż wolnej przestrzeni ładunkowej, co jest efektem licznych bankructw przewoźników w latach wcześniejszych. Mała podaż aut sprzyja wzrostom cen frachtu. – Na niektórych kierunkach wzrosły stawki o 20-25 proc. Np. na południe Niemiec z Polski poszybowały w górę o ponad 25 proc., a powodem jest brak powrotów. Natomiast z Włoch ładunki powrotne są, ale trudno tam dojechać, bo nie ma odpowiednio dużego eksportu z Polski do Włoch – wyjaśnia mechanizm Dawid Potempa ze spedycji DLS. 

Przyznaje, że w tym roku jest mniej samochodów, bo jest mniej kierowców. – Demografia daje znać o sobie – zaznacza Potempa. 

Jednak bieżący rok jest w sumie udany dla przewoźników drogowych. – Rok 2026 jest lepszy od poprzednich, choć przeważają raczej ładunki konsumenckie. Widać też rosnące zamówienie e-handlu pomijając szczyt świąteczny. Z kolei w motoryzacji maleją przewozy. Jednak nam potoki rosną, bo konsumpcja uzupełniła to, co stracił przemysł przetwórczy – ocenia prezes TVM Transport & Logistics Paweł Kowalski. 

Czytaj więcej

Czy Orlen Paczka będzie drugim graczem na rynku kurierskim?

Poprawiły się także przepływy finansowe przewoźników. W drugim kwartale 2026 roku średnie opóźnienie w regulowaniu faktur spadło z 20 do zaledwie 7 dni. Jednak na wartość Indeksu Płatności Malcom Finance, który wyniósł w II kwartale 57, składa się także średni czas uzgodnionego terminu płatności. Dane z analizy faktur wystawionych w II kwartale 2026 roku wskazują, że w tym czasie przewoźnicy wydłużyli średnie uzgodnionych terminów płatności z 43 do 50 dni.

W efekcie zmiana kwartał do kwartału łącznego czasu oczekiwania na zapłatę nie zmieniła się równie znacząco. – Krótszy przeciętny termin oczekiwania na zapłatę to dobra wiadomość dla polskich przewoźników, jednak nadal średnia na poziomie 57 dni należy do wysokich – stwierdza Country Manager Malcom Finance w Polsce Marcin Wawrzkiewicz.