Od początku wojny na Ukrainie, Rosjanie zniszczyli dziesiątki, jeśli nie setki magazynów logistycznych. Ostatni przykład to terminal Nova Post w Łucku spalony 7 kwietnia atakiem „Szahedów”. Wszyscy pracownicy przebywali w schroniskach w chwili ataku i nie odnieśli obrażeń. Firma przypomina, że rekompensuje utratę przesyłek dla klientów. 

Pomimo ciągłych zniszczeń, sieć Nova Post liczy 36 755 automatów na przesyłki w całym kraju, a do końca roku zwiększy się o 6000 automatów i 300 mini-oddziałów. 

Czytaj więcej

W Portugalii Chińczycy wypadli z przetargu. Szansę ma Pesa

Podobne wyzwania stoją przed firmami drobnicowymi, jak np. Raben, która ma na Ukrainie sieć oddziałów. – Działalność logistyczna w Ukrainie jest dziś prowadzona w bardzo wymagających i zmiennych warunkach, ale mimo trwającej wojny logistyka nadal funkcjonuje i pozostaje niezbędna dla lokalnej gospodarki – podkreśla dyrektor zarządzający CEE, Grupa Raben Tomasz Nieżwicki. – Nie mówimy o klasycznym rozwoju inwestycyjnym, lecz o utrzymaniu ciągłości operacji i odporności sieci, co samo w sobie stanowi dużą wartość – zaznacza Nieżwicki. 

Brak rąk do pracy

Transport zapewnia dostępność towarów i podtrzymuje aktywność rynkową. – Rozwijamy połączenia między Unią Europejską a Ukrainą, w tym regularne transporty z Polski do naszych terminali w Ukrainie, traktując stabilne działanie dziś jako realne wsparcie gospodarki oraz ważny krok w stronę przyszłej odbudowy i rozwoju tego rynku – deklaruje dyrektor zarządzający CEE, Grupa Raben. 

Pracę całych sieci dezorganizują działania wojenne. – Nierzadko zdarzały się sytuacje, kiedy wideokonferencje były przerywane alarmami bombowymi i nasz zespół musiał się ewakuować do schronów – wskazuje dyrektor zarządzający DFDS w Polsce Paweł Moder. 

Dla firm kluczowe jest bezpieczeństwo pracowników, tym bardziej, że ich brak jest jedną z głównych barier rozwoju. – Wielu mężczyzn zostało powołanych do armii, część wyjechała za granicę, a osoby w wieku poborowym mogą zostać zmobilizowane w każdej chwili. Mobilizacja często odbywa się w trybie przymusowym: posterunki na głównych drogach legitymują kierowców, a ci bez ważnych dokumentów zwalniających są kierowani do punktów mobilizacyjnych. Takie działania zniechęcają potencjalnych pracowników do legalnego zatrudnienia, co szczególnie dotyka firmy dbające o formalności kadrowe. Weterani rzadko okazują się rozwiązaniem: niektórzy mają tak silne traumy, że reagują panicznie na hałas, inni, szukając adrenaliny, wracają na front – opisuje managing director Rhenus Overland Transport – Central East Region Rhenus Freight Logistics Paweł Trębicki. 

Czytaj więcej

Ile jeszcze lat Poczta Polska ma kredytować Skarb Państwa?

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Dodaje, że ze względu na charakter działalności jego firma uzyskała status przedsiębiorstwa o strategicznym znaczeniu dla gospodarki ukraińskiej, co pozwala zwalniać z obowiązku poboru 50 % zatrudnionych mężczyzn. – Ułatwia to obsługę klientów, choć wymaga regularnych aktualizacji tego statusu. Niedobór personelu sprawia, że w ostatnich miesiącach pozyskaliśmy nowych klientów rezygnujących z własnych operacji lub usług konkurencji właśnie z powodu braku pracowników – zaznacza Trębicki. 

Energii brak

Równie poważnym problemem jest destabilizacja infrastruktury energetycznej. – Sieć jest częstym celem ataków, co prowadzi do przerw w dostawach prądu, limitowania mocy i gwałtownych podwyżek cen – od stycznia wzrosły one o ponad 60 %. Dlatego przedsiębiorstwa zabezpieczają się, instalując panele słoneczne i własne generatory prądu, by minimalizować ryzyko przestojów – wymienia Trębicki. 

Zapewnia, że mimo tych przeszkód usługi logistyczne realizowane są na wysokim poziomie, zgodnie z uzgodnionymi standardami. – Dostawy docierają na czas, nawet gdy ciężarówki poruszają się po zniszczonych drogach, które często nie są remontowane, ponieważ dostępne fundusze kierowane są przede wszystkim na wysiłek wojenny. Pomimo wojny firmy logistyczne kontynuują działalność, dbając o utrzymanie wysokiego standardu obsługi i zachowanie ciągłości łańcucha dostaw – kończy Trębicki.