Wysyłki z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej są dziś średnio o 2-4 dni wolniejsze niż przed 2021 rokiem, a koszty takiej obsługi są nawet o 30-50% wyższe niż w przypadku dostaw realizowanych wewnątrz Unii – porównuje prezes zarządu Fulfilio Arkadiusz Filipowski.
Z kolei wiceprezes Last Mile Experts Mirek Gral ocenia, że branża KEP nie rozwiązała w pełni wyzwań jakie pojawiły się po Brexicie. – Odprawy celne, VAT i kontrole służb granicznych i celnych nadal powodują opóźnienia w realizacji usług oraz dodatkowe koszty, choć mocny dwucyfrowy wzrost ilości obsługiwanych przesyłek w potokach cross-border świadczy o adaptacji do realiów prowadzenia biznesu. Automatyzacja procesów administracyjnych w tym wdrożenie EORI czy PUESC oraz wsparcie przez AI niewątpliwie pomaga optymalizować procesy jak i koszty – zaznacza Gral.
Nowy przyczółek
Filipowski przekonuje, że coraz więcej firm dochodzi do wniosku, że model oparty na wysyłkach z Wielkiej Brytanii lub kosztownych centrach logistycznych Europy Zachodniej przestaje być konkurencyjny. Argumentuje, że wysyłki z Polski pozwalają skrócić łańcuch dostaw i obniżyć koszty nawet o 20–40%.
Czytaj więcej
Firmy logistyczne są przygotowane do obsługi zagranicznych przesyłek na mniej znane, ale obiecują...
W tej sytuacji polskie firmy fulfilment coraz częściej znajdują klientów po drugiej stronie kanału La Manche. – W mojej ocenie napływ inwestycji z Wielkiej Brytanii w e-commerce w Polsce, traktowanej jako operacyjny „przyczółek” do obsługi rynku UE, nie ma charakteru incydentalnego, lecz wpisuje się w dłuższą perspektywę – uważa prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu Arkadiusz Kawa.