Reklama

Atrakcyjne dla e-handlu południe Europy

Firmy logistyczne są przygotowane do obsługi zagranicznych przesyłek na mniej znane, ale obiecujące rynki, wykorzystując możliwości lokalnych partnerów.
Atrakcyjne dla e-handlu południe Europy

Plac Uniwersytecki, Bukareszt

Foto: Wikipedia/Mandalin Pentelie

Rynki e-handlu w Rumunii, Bułgarii, Grecji czy Serbii będą szybko rozwijają się. Wśród polskich e-sklepów rośnie parcie na sprzedaż w tamtym regionie, którego wartość handlu sięga łącznie 25-28 mld euro, w zależności od liczby krajów objętej szacunkami. – Coraz większe zainteresowanie wynika z silnej walki cenowej i wysokich kosztów pozyskania klienta na rynkach Europy Zachodniej. Region CEE oferuje wyższe marże i wciąż ma ogromny potencjał wzrostu, a dzięki rozwojowi lokalnych usług kurierskich stał się dla polskich e-sklepów niezwykle dostępny – tłumaczy dyrektor sprzedaży międzynarodowej w Alsendo Adam Zając. 

Polska przewaga

Rynki Europy Zachodniej (z sąsiednimi Niemcami na czele) są większe i bardziej dojrzałe, ale jednocześnie także bardziej nasycone i konkurencyjne. – Trudniej na nich przebić się z własną ofertą. Mają też mniejszy potencjał wzrostu w stosunku do rynków wschodzących – porównuje CEO Olza Logistic Lech Biernat. 

Czytaj więcej

Kto dostarczy wojskowy tabor dla PKP Cargo?

Jako drugi powód rosnącej popularności regionu CEE wymienia przewagę, jaka mają polscy sprzedawcy, wynikającą z działalności na bardziej rozwiniętym i konkurencyjnym niż rynki Europy Środkowo-Wschodniej i dalej, południowej - polskim e-commerce. – Posiadają większe doświadczenie biznesowe i lepsze zaplecze logistyczne niż ich potencjalni lokalni konkurenci – uważa CEO Olza Logistic. 

W rezultacie liczba zapytań o możliwość współpracy rośnie systematycznie rok do roku. – Średni roczny wzrost liczby obsługiwanych przez nas polskich e-sklepów, które prowadzą ekspansję na rynki południowe wynosi w ostatnich 4 latach między 20 a 30% – szacuje Biernat. 

Reklama
Reklama

Także Fulfilo notuje rosnące zainteresowanie tamtym regionem i to na dwóch poziomach. – Po stronie naszych klientów oraz rynku logistycznego. Widzimy, że coraz więcej polskich e-sklepów wychodzi poza oczywiste kierunki typu Niemcy czy Czechy i zaczyna testować rynki południowe, w tym Bałkany. Jednocześnie jako operator fulfillment nie tylko obserwujemy ten trend, ale już prowadzimy konkretne działania. Firmy z Bułgarii i Rumunii coraz aktywniej wchodzą do regionu CEE i korzystają z naszego fulfillmentu. Dlatego planujemy w tym roku większy nacisk na udział w targach w tamtym rejonie oraz mocno rozglądamy się za celami akwizycyjnymi – zaznacza prezes Fulfilio Arkadiusz Filipowski. 

Dodaje, że ekspansja zagraniczna staje się w Polsce coraz powszechniejszym etapem rozwoju e-commerce. Według badania Fulfilio 46% polskich e-sklepów już sprzedaje za granicą, a kolejne 20% planuje rozpoczęcie ekspansji w ciągu najbliższego roku.

Czytaj więcej

Czy będzie co wozić? Ekonomiści prognozują 2026 roku dla transportu

Faworyci

Najpopularniejsze kraje na celowniku polskich e-sklepów to Czechy i Rumunia. – Czechy to nasz bliski sąsiad – koszt i czas dostawy z Polski są tam często zbliżone do przesyłek krajowych. Uruchomienie lokalnych opcji dostawy, takich jak Packeta czy Česká Pošta, jest dziś szybkie i dostępne dla każdego sklepu. Z kolei Rumunia to rynek o gigantycznej dynamice wzrostu, mocno nastawiony na import. Dostępność i dobra jakość polskich produktów idealnie wpisują się w rosnące potrzeby tamtejszych konsumentów – podkreśla dyrektor w Alsendo. 

Perspektywa Olza Logistic jest nieco inna, co wynika z lokalizacji na Śląsku Cieszyńskim. – Od początku działalności, 15 lat temu, najpopularniejszym rynkiem, jaki obsługiwaliśmy były Czechy. Obecnie jednak naszym największym rynkiem jest Rumunia. W najbliższych latach przewidujemy duży wzrost na rynku bułgarskim. Do najatrakcyjniejszy dla polskich sklepów kierunków zaliczamy także Bułgarię, Chorwację i Grecję – wymienia Biernat. 

Z obserwacji Fulfilio wynika, że największe zainteresowanie, zarówno w zapytaniach rynkowych, jak i w obserwowanych projektach, firma widzi w Rumunii i Bułgarii. – Coraz wyraźniej rośnie też znaczenie Serbii, zwłaszcza pod kątem dynamiki e-commerce i potencjału wolumenów w kolejnych latach – przewiduje Filipowski. – To potwierdzają wyniki raportu Fulfilio „Polski e-commerce za granicą”. Już 17% polskich firm prowadzi sklepy internetowe w Chorwacji, 16% w Rumunii, 10% w Bułgarii, a 8% w Albanii. Z kolei wśród firm planujących wejście na te rynki, po 10% rozważa Chorwację i Słowenię, 7% Bułgarię, a 2% Rumunię – wskazuje prezes Fulfilio. 

Reklama
Reklama

Masowa skala

Firmy TSL przekonują, że znalazły się w fazie intensywnego działania. – Duże polskie marki weszły na te rynki lata temu i dziś często grają tam rolę liderów. Teraz nadszedł czas na masową ekspansję średnich i małych sklepów. Co istotne, widzimy zmianę w mentalności founderów – nowe e-commerce'y już na etapie planowania biznesu myślą kategoriami europejskimi, od razu zabezpieczając logistykę i płatności cross-borderowe – zaznacza Zając. 

Czytaj więcej

Kolejowe inwestycje ożywiają setki gałęzi polskiego przemysłu

Także Fulfilo chwali się sukcesami. – Równolegle patrzymy na region przez pryzmat inwestycji i przejęć. Fulfilio prowadzi rozmowy akwizycyjne zarówno w Polsce, jak i za granicą, a jednym z rozważanych wektorów jest właśnie ekspansja terytorialna w kolejnych regionach Europy, w tym Europa Południowa – podkreśla Filipowski.

Olza Logistic ma na tyle duże potoki ładunków, że posiada własne, regularne połączenia liniowe realizowane codziennie na rynki południowe. – Dzięki stałej częstotliwości wyjazdów zapewniamy przewidywalność dostaw, krótkie czasy tranzytu oraz pełną kontrolę nad procesem transportowym – przypomina Biernat. 

Codzienne linehaule oferuje do Rumunii, Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii, GR, HR, Słowenii, nie wspominając o Niemczech, krajach bałtyckich, Skandynawii i Ukrainie. – Największe obłożenie notujemy na kierunkach: Rumunia, Czechy, Słowacja, Niemcy, Bułgaria, Chorwacja i Węgry – wymienia CEO Olza Logistic. 

Dodaje, że firma oferuje pakiety pozwalające na proste rozpoczęcie sprzedaży „za jednym zamachem” na więcej niż jednym rynku. Takie popularne pary kierunków ekspansji to Czechy i Słowacja, Chorwacja i Słowenia, ale też Rumunia i Węgry. 

Reklama
Reklama

Filipowski przekonuje, że rola doświadczonego operatora fulfillment rośnie na tych kierunkach, gdzie trzeba zapewnić przewidywalne czasy dostaw z lokalnie akceptowanymi metodami płatności, z jakością ostatniej mili oraz z sensownie zorganizowanymi zwrotami. – Praktyka pokazuje, że na tych rynkach należy bezwzględnie korzystać z lokalnych rozwiązań kurierskich – zaznacza Zając. 

Czytaj więcej

Pół miliona dolarów nagrody za znalezienie tankowca

Tłumaczy, że lokalni gracze dysponują tam znacznie gęstszą, lepiej doinwestowaną infrastrukturą i gwarantują wyższą jakość samej dostawy. – Wykorzystanie w koszyku zakupowym logotypu przewoźnika, którego konsument zna i któremu ufa, bardzo wyraźnie zwiększa konwersję i zabezpiecza renomę polskiego e-sklepu – podkreśla Zając.

 

Produkty i Usługi
To będzie dobry rok dla logistyki kontraktowej
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Produkty i Usługi
Kurierzy w strefach czystego transportu
Produkty i Usługi
Ciuchy z drugiej ręki z automatu (paczkowego)
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Produkty i Usługi
Internetowy handel pomógł Pocztexowi
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama