Ceny hurtowe Orlenu wzrosły do 6359 zł za m3 oleju napędowego, gdy 27 lutego wynosiły 4777 zł. Podwyżka cen paliwa o jedną trzecią boleśnie uderzyła w przewoźników drogowych. – Udział w kosztach przewoźnika drogowego wynosi ok 30%. Nietrudno wyliczyć, że tylko wzrost cen paliwa o ok. 30%, to wzrost kosztów o ok 10%. Aktualnie zyskowność firm transportowych to 2-3% więc wchodzimy w straty. Boimy się głównie o dostępność i ceny paliwa – przyznaje prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz. 

Klienci niechętni podwyżkom

Przewoźnik z województwa kujawsko-pomorskiego Grzegorz Chełminiak wylicza, że na rynku bieżącym paliwo zdrożało w granicach 2,2 zł do 2,3 zł na litrze. – Przy typowym tygodniowym zapotrzebowaniu jestem 3,5 tys. zł tygodniowo w plecy, tankując w Polsce – wylicza Chełminiak. 

Czytaj więcej

Najnowszym przebojem są magazyny dla MSP

Także prezes małopolskiej firmy ZET-Transport Jan Załubski zaznacza, że podwyżki cen są rujnujące. – Nie mamy takiej marży, aby pokryć rosnące koszty paliwa. Przedstawiam klientom konieczność zmiany stawki o 10 eurocentów na kilometrze. Reakcje są różne, część oświadcza, że ich to nie dotyczy – opisuje Załubski. 

Chełminiak ocenia, że sytuacja jest rujnująca, a rządzący nie chcą pomóc branży. Rzecznik prasowy ZMPD Anna Brzezińska przypomina, że cena paliwa to po kosztach osobowych, druga najważniejsza składowa kosztów firm transportowych, zwłaszcza w transporcie międzynarodowym. – W tym kontekście nie wyobrażamy sobie, aby obyło się bez działań osłonowych rządu i pilnego wypracowania w tym zakresie właściwych regulacji – podkreśla Brzezińska. 

Dyrektor generalny, Raben Logistics Polska Wojciech Szafran przypomina, że przejrzystość rozliczeń zapewnia mechanizm korekty paliwowej. – Jest to standardowe i sprawiedliwe narzędzie, które precyzyjnie odzwierciedla rynkowe wahania cen surowców. Kluczową cechą tego mechanizmu jest jego dwustronny charakter: korekta działa zarówno w górę, jak i w dół, zależnie od aktualnych stawek paliw. Dzięki temu nasze rozliczenia zawsze odpowiadają realnym kosztom, co pozwala nam wspólnie dbać o stabilność i bezpieczeństwo łańcuchów dostaw mimo globalnych zawirowań – tłuamczy Szafran. 

Przewoźnicy uważają, że klauzule paliowe nie pokryją wszystkich strat. – Klienci korporacyjni mają formuły paliwowe, jednak nie chronią one przewoźnika w 100%, ponieważ działają na koniec miesiąca lub kwartału i dlatego nie pokrywają strat wynikających z nagłych skoków cen – wyjaśnia Załubski. 

Mało ładunków

Wskazuje, że w przypadku kabotaży oraz dysponowaniu aut w jeździe powrotnej korzysta z giełdy i rynku spot, na którym z powodu dekoniunktury ceny frachtów spadają i jest mało ładunków. – Boimy się tej sytuacji, nastąpiło pełne rozregulowanie. Do tej pory utrudniał nam funkcjonowanie formalizm i przeregulowanie, koszty dróg, brak kierowców, a teraz doszły do tego bardzo wysokie ceny paliw i nastąpiła kumulacja – wymienia prezes ZET-Transport. 

Jeden z właścicieli firmy transportowej wskazuje, że stawki frachtowe są tak niskie, że więcej zarobiłby sprzedając paliwo zakupione po starych cenach niż na transporcie. 

Czytaj więcej

Rekordowy rok Solarisa

Rzecznik ZMPD podkreśla, że tak duży i zarazem gwałtowny wzrost ceny paliwa to dla branży transportu drogowego bardzo dotkliwe uderzenie. – Wyższe ceny paliwa doprowadzą do problemów z płynnością i rentownością oraz do konieczności podniesienia stawek przewozowych. Wyższe ceny paliwa będą odczuwalne niemal we wszystkich sektorach gospodarki. Grozi to również podniesieniem stawek frachtów przewozowych, co z jednej strony przełoży się na droższy transport dla klientów, a z drugiej nawet na zmniejszenie liczby zleceń – obawia się Brzezińska. 

Prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu Rafał Mekler uważa, że rząd pilnie powinien pomóc przewoźnikom, choćby dla uniknięcia inflacji. – Realną pomocą byłoby zniesienie akcyzy, opłaty paliwowej i opłaty emisyjnej, co obniżyłoby realnie cenę paliwa zmniejszając presję inflacyjną – uważa Mekler.