Subindeks Barometru EFL na II kwartał br. dla branży transportu, spedycji i logistyki wyniósł 46,9 pkt., o 5,1 pkt. mniej niż w I kwartale 2026 roku. Tak niski wynik sektor odnotował w IV kwartale 2020 roku, kiedy subindeks wyniósł 45,3 pkt. W bieżącym pomiarze słabszy odczyt ma tylko produkcja, z wynikiem 45,2 pkt. – TSL wszedł w drugi kwartał w wyraźnym trybie hamowania. Jeszcze na początku roku firmy widziały szansę na wzrost zamówień, dziś tej grupy niemal nie ma – wskazuje prezes zarządu Truck Care Silvestr Ochrimovic. 

Dodaje, że przedsiębiorcy zwracają uwagę na płynność, uważniej liczą rentowność zleceń i odkładają decyzje, które nie mają szybkiego przełożenia na koszty lub przychody. – Dla branży kluczowe będzie, czy po tak mocnym schłodzeniu oczekiwań sprzedażowych uda się utrzymać stabilność finansową i odbudować popyt w kolejnych miesiącach – zastanawia się Ochrimovic.

Stagnacja w zamówieniach

Największą zmianą w II kwartale 2026 roku są prognozy dotyczące sprzedaży i zamówień. Tylko 2,5 proc. firm TSL spodziewa się ich wzrostu, podczas gdy kwartał wcześniej taką deklarację składało 22,5 proc. przedsiębiorców. Zdecydowana większość, bo 95 proc. badanych, oczekuje stabilizacji sprzedaży, a 2,5 proc. przewiduje spadek.

Czytaj więcej

Orlen Paczka wpuścił do swojej sieci nowego gracza

W inwestycjach obraz jest bardziej złożony. 17,5 proc. firm TSL planuje zwiększenie nakładów na środki trwałe, czyli nieco więcej niż w poprzednim kwartale, kiedy taki zamiar deklarowało 15 proc. przedsiębiorców. Jednocześnie 32,5 proc. firm przewiduje ograniczenie inwestycji, a połowa zakłada utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie.

Po stronie bezpieczeństwa finansowego widać przewagę odpowiedzi neutralnych. Poprawy płynności finansowej spodziewa się 4 proc. firm TSL, wobec 11 proc. w poprzednim kwartale. 91 proc. przedsiębiorców zakłada, że płynność pozostanie na podobnym poziomie, a 5 proc. przewiduje jej pogorszenie.

Stabilnie wygląda również zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. 85 proc. firm TSL oczekuje, że pozostanie ono na takim samym poziomie jak w I kwartale 2026 roku. Wzrostu zapotrzebowania spodziewa się 4 proc. przedsiębiorców, natomiast 11 proc. zakłada jego spadek. To kolejny sygnał, że firmy transportowe i logistyczne nie planują obecnie szerokiej ekspansji finansowanej zewnętrznie, lecz raczej utrzymują bazę do działania i ostrożnie zarządzają kosztami.

Stawki bez zmian

Popyt na przewozy nie rośnie, zleceń nie przybywa, więc i stawki kontraktowe są niskie. – Nie widzę poprawy na rynku kontraktowym, klienci nie chcą słyszeć o podwyżkach cen, transport drogowy nie wygląda dobrze – ocenia wiceprzewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Jerzy Gębski. 

Międzynarodowa Unia transportu Drogowego IRU wraz z Upply wylicza, że europejski wskaźnik cen transportu drogowego w segmencie kontraktowym zwiększył się w pierwszym kwartale br. o 3,2 rpc. W stosunku do ostatniego kwartału 2025 roku do 140,13 (przyjmując za 100 ceny w styczniu 2017 roku).

Czytaj więcej

Magazyny miejskie coraz popularniejsze

Wskaźnik cen rynku chwilowego zmalał w tym samym okresie o 2,8 proc. kwartał do kwartału, do 132,25 punktów. 

Gębski przyznaje, że wzrosły stawki na rynku chwilowym, większość klientów zgodziła się także szybciej pokryć raptowne podwyżki cen paliw i skrócić okres rozliczeniowy korekty paliwowej z miesiąca na tydzień. 

Fundacja Instrat szacuje, że z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie cena litra oleju napędowego wzrosła o 1,77 zł.