Rynek eliminuje przewoźników i nie jest to cykliczna korekta. – To początek strukturalnej selekcji modeli biznesowych – twierdzi analityk rynku transportowego Wojciech Sokołowski. Wskazuje przy tym na statystyki Transport Intelligence z których wynika, że w latach 2022–2024 z europejskiego rynku transportowego zniknęły tysiące przewoźników: z Niemiec 5,5 tys., z Polski 4 tys., w Holandii 2 tys., a Czech 1,3 tys., z innych krajów Europy 2,2 tys.
Które firmy przetrwają?
W pierwszym kwartale ubyło z rejestrów Biura Obsługi Transportu 900 firm. Z danych firmy analitycznej MGBI wynika, że na koniec I kwartału 2026 r. zarejestrowanych było 209 303 firm w sekcji H transport i gospodarka magazynowa, co oznacza spadek o 1,5 proc. rok do roku.
Czytaj więcej
Przewoźnicy regionalni inwestują miliardy w nowe pociągi i liczą na szybki wzrost przewozów pasażerskich.
Zarazem tężeje konkurencja. Ze statystyk BALM, czyli ruchu po płatnych drogach w Niemczech wynika, że niemiecki rynek jest z sukcesem penetrowany przez rumuńskich przewoźników. Dystans przejechany przez nich po niemieckich płatnych drogach wzrósł w 2025 roku o 4,7 proc. liczone r/r do 1,3 mld km (rok wcześniej dynamika sięgnęła 5,1 proc.), gdy samochodów z polskim rejestracjami o 1 proc., do 7,6 mld km (w 2024 roku dynamika wyniosła 1,3 proc.).
Sokołowski przewiduje, że do 2030 roku przez rynek transportu drogowego przetoczy się fala konsolidacji. Argumentuje, że wymuszą ją rosnące koszty funkcjonowania. Posługując się danymi międzynarodowej Unii Transportu Drogowego IRU wylicza, że koszty ogółem zwiększyły się w stosunku do 2020 roku o 40 proc., koszty napraw i obsługi wzrosły o jedną trzecią, ale np. paliwo jest dwa razy droższe.
Zarazem podkreśla, że Polska pozostanie jednym z kluczowych centrów logistycznych Europy. – Pytanie brzmi: które firmy będą w stanie utrzymać rentowność i zdolność finansowania wzrostu w nowym otoczeniu rynkowym? – zastanawia się Sokołowski.
Kierowcy i myto
Wynagrodzenia kierowców powiększyły się o 70 proc., ale ten wzrost nie zapewnia znalezienia chętnych do pracy za kółkiem. Powołując się na dane IRU Sokołowski wylicza, że jedynie co piąty przewoźnik nie odczuwa braku kierowców, 45 już notuje ten brak, a 35 proc. prognozuje, że odczuje w nadchodzących dwóch latach.
Czytaj więcej
Wyrok amerykańskiego Sądu Najwyższego może zmienić rynek chwilowy w przewozach drogowych, bowiem zmusi do starannego wyboru wykonawców.
Do tego rosną opłaty drogowe, które coraz bardziej obciążają budżety przedsiębiorców. – Co z tego, że w jedną stronę jedziesz za 2,00 euro, skoro na powrocie giełda wymusza 1,00 euro (albo i mniej)? Twoja średnia to nagle 1,50 euro. Czy przy dzisiejszych kosztach TCO to wciąż jest biznes, czy już tylko hobby? – zastanawia się doradca firm transportowych Michał Michalski.
Po drugie koszty dojazdów na pusto wyraźnie zmniejszają marże przewoźników, a wreszcie długie terminy płatności wymuszają na firmach transportowych pokaźne fundusze obrotowe. – Termin płatności 45 dni? W transporcie to często teoria. Dodaj 14 dni „standardowego” opóźnienia i nagle robisz za darmowy kredyt obrotowy przez 2 miesiące. Przez 12 lat w bankowości widziałem firmy, które padały nie z braku zleceń, ale z braku gotówki na paliwo i leasingi, bo pieniądze „wisiały” w fakturach – wskazuje Michalski.Podkreśla, że przedsiębiorcy muszą brać pod uwagę „puste kilometry” i czas oczekiwania na przelew, a nie patrzeć tylko na to, aby koła się kręciły.
Koniec z tanim pieniądzem
Sokołowski przypomina, że przez lata część rynku funkcjonowała w warunkach taniego finansowania, wysokiej dostępności leasingu i relatywnie stabilnych kosztów kapitału. – Obecnie te warunki znikają. Do 2030 roku o przewadze konkurencyjnej będą decydować przede wszystkim:— dostęp do finansowania,— efektywność TCO,— zdolność utrzymania kierowców,— automatyzacja procesów,— oraz zgodność z wymaganiami ESG w łańcuchach dostaw. Sokołowski tłumaczy, że w praktyce oznacza to przyspieszoną konsolidację europejskiego rynku transportowego. – Deficyt kierowców, presja regulacyjna i rosnące wymagania raportowe powodują, że przewaga operacyjna przestaje być wystarczająca – ostrzega analityk rynku transportowego.
Czytaj więcej
Prokuratura i koleje badają przyczynę wypadków, jednak najprawdopodobniej nie był to sabotaż.
Zwraca uwagę na pogorszenie się w 2025 roku wskaźnika dostępności finansowania. Zmalał on do 52 punktów ze 100 w 2020 roku. – Potrzeby będą rosły, kapitał potrzebny na automatyzację procesów, utrzymanie kierowców, zwiększenie efektywności operacyjnej – wylicza Sokołowski.
Na dodatek przewoźnicy coraz częściej stają przed koniecznością zmniejszenia emisji CO2. W 2025 roku ok. 70 proc. dużych zleceniodawców transportu zwracało uwagę na spełnienie wymagań ESG i raportowania emisji; za cztery lata będzie to 90 proc. szacuje Deloitte.