Z powodu pandemii klienci nie uciekają

CEO Dachser Burkhard Eling mówi o inwestycjach firmy w IT oraz o wpływie pandemii na branżę logistyczną.

Pandemia nie pożarła zysków firmy?

Nie ujawniamy zysków, jednak mogę zapewnić, że mamy solidne podstawy finansowe, a w pandemii nasze przychody zmalały tylko o 0,9 proc. do 5,6 mld euro. Firma miała chwilowy spadek liczby przesyłek podczas pierwszego zamrożenia gospodarki, ale zaraz potem powróciliśmy do planów i poziomów sprzed pandemii. Gospodarka odrobiła straty, co jest szczególnie widoczne w Polsce, gdzie zanotowaliśmy ponad 10 proc. wzrost.

Jednak przeliczając przychody na zatrudnionego, Dachser ma 237 tys. dol., podczas gdy Kuehne + Nagel 326 tys., a DSV Panalpina 318 tys. dol. Skąd takie różnice?

Mamy różne modele biznesowe. W naszym przypadku przychody pochodzą przede wszystkim z transportu drogowego, a konkurenci specjalizują się w spedycji morskiej i lotniczej. Utrzymanie wysokiej jakości usług w logistyce drogowej wymaga ludzi i to oni są kluczem do naszego sukcesu.

Pilny import z Chin środków ochrony chyba rozruszał spedycję lotniczą?

Linie lotnicze zawiesiły loty rejsowe, co zmusiło nas do zwiększenia liczby czarterów. Na początku na potrzeby dostaw maseczek ochronnych i innych artykułów medycznych, które były produkowane w Chinach i bardzo potrzebne w Europie. Później także dla klientów z innych branż. W sumie w 2020 roku wykonaliśmy 150 lotów czarterowych na najważniejszych trasach między Azją, Europą i Stanami Zjednoczonymi. Dzięki temu udało nam się zwiększyć przychody działu Air & Sea Logistics o ponad 5 proc. do niemal 1,2 mld euro.

Firma wozi także szczepionki?

Skorzystaliśmy z dodatkowego popytu na loty z Chin do EU ze środkami ochrony osobistej. Szczepionek nie przewozimy, ale transportujemy leki i dostrzegamy możliwości rozwoju tego segmentu rynku.

Jaki jest potencjał Nowego Jedwabnego Szlaku?

Stawiamy na rozwój przede wszystkim w obszarze spedycji lotniczej i morskiej. Na Nowym Jedwabnym Szlaku też spodziewamy się wzrostu, ale jest to dość mały segment rynku, choć obiecujący. Pytanie brzmi, jak klienci mogą ten szlak wykorzystać, jak dużo mogą przetransportować tą drogą. Z naszej perspektywy interesujące jest połączenie transportu lotniczego, morskiego i kolejowego.

Czy rekordowo wysokie ceny przewozów zniechęciły część klientów do importu towarów z Azji?

Na Nowym Jedwabnym Szlaku i w spedycji morskiej nie dostrzegamy skutków wzrostu cen w postaci rezygnacji z importu. Wielkość przewozów jest większa niż w ubiegłym roku. W poprzednich latach nadawcy nie chcieli zaakceptować 3-4 proc. wzrostu kosztów, a teraz godzą się na 30-procentowe podwyżki, ponieważ nie mają wyboru. Ceny są podyktowane dostępnością usług transportowych. W sklepach przecież nie może zabraknąć artykułów sezonowych np. mebli ogrodowych, dlatego liczby dostaw utrzymują się na takim samym poziomie.

Pandemia powstrzyma globalizację?

Koronawirus nie zatrzyma globalizacji. Zmieni się ocena ryzyka, łańcuchy dostaw będą lepiej zabezpieczone, aby zapewnić pewność dostaw, w czym od lat wspieramy klientów.

Jak zamknięcie sklepów wpłynęło na firmy logistyczne?

Sklepy stacjonarne są zamknięte, ale rośnie e-handel. Zauważamy, że wielkość dostaw jest stała, tylko zmienił się kanał sprzedaży. Dużo więcej towarów trafia do klientów e-commerce, mniej do sieci handlowych. To przesunięcie jest bardzo widoczne. Oferujemy klientom podejście omnichannel, w czym pomaga nam własny, globalny system informatyczny. Jeden zintegrowany system Dachser zapewnia płynne wymianę danych w całej sieci obejmującej europejski transport drogowy, fracht lotniczy i morski. Z punktu widzenia klienta najważniejsza jest sprawna komunikacja oraz możliwość śledzenia przesyłki na każdym etapie łańcucha dostaw. Wyznaczamy najwyższe standardy w zakresie rozwiązań informatycznych i stale je ulepszamy, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo danych. Do tego samego zachęcamy też naszych klientów.

Jak duże są inwestycja Dachser w informatyzację?

Nie mogę zdradzić konkretnych liczb. Powiem tylko, że w 2020 roku całkowite inwestycje firmy wyniosły 142 mln euro, a w tym roku będzie to 190 mln euro. Dwie trzecie z tej sumy zostanie przeznaczona na infrastrukturę, a jedna trzecia właśnie na rozwój IT oraz wyposażenie. Znaczące jest również, że nasz dział IT liczy 800 osób, dodatkowo w chwilach wzrostu zapotrzebowania, posiłkuje się pracownikami z zewnątrz.

Czy informatyzacja i automatyzacja zmniejszą zapotrzebowanie branży na ręce do pracy?

Dzięki nowym technologiom zmienimy procesy, ale dla nas zawsze ważna jest też jakość. Pod tym względem pracownicy są najważniejszym kapitałem. Ponadto to oni proponują ulepszenia i z nich korzystają.

Wspomniał pan o bezpieczeństwie IT. Czy firma inwestuje w blockchain?

Ryzyko ataku jest realne, dlatego bezpieczeństwo jest bardzo ważne. Kładziemy duży nacisk na zabezpieczenia naszych systemów. Natomiast blockchain może być opcją na przyszłość, ale nie jest to priorytet w strategii rozwoju. Nie koncentrujemy się tylko na inteligentnych rozwiązaniach, mamy szersze pole działania i paletę usług. Oferujemy klientom logistykę informacji, łącznie z analityką. Klienci oczekują pełnej wiedzy oraz wsparcia w różnych obszarach związanych z logistyką, co im zapewniamy. Zajmują się tym wyspecjalizowane zespoły posługujące się zaawansowanymi rozwiązaniami IT. Nasi klienci otrzymują pełną informację na temat całego procesu logistycznego, dzięki jednolitemu systemowi informatycznemu Dachser na całym świecie.

Co oznacza brexit dla Dachser?

Wiązało się to przede wszystkim z wieloma przygotowaniami związanymi np. z odprawą celną. Dla nas Wielka Brytania to ważny rynek i pozostaniemy na nim, pomimo potężnych zawirowań. Odnotowaliśmy 30-40 proc. spadek eksportu z Wielkiej Brytanii do UE. W drugą stronę jest on mniejszy.

Pandemia nie przyniosła szkód w postaci np. zamykania oddziałów lub ucieczki pracowników?

Pandemia nie spowodowała odpływu pracowników. Przeciwnie, potrzebujemy więcej ludzi. Nie ucierpiały też nasze usługi. Nie musieliśmy zamykać żadnego obszaru działalności z powodu pandemii. Działamy normalnie. Przystosowaliśmy się do nowych warunków wdrażając odpowiednie procedury. Dobrym tego przykładem jest terminal w Strykowie, w którym pracownicy z kolejnej zmiany nie mogą wejść do pomieszczenia, zanim nie zostanie ono wywietrzone. Zmiany kończą pracę kwadrans wcześniej, a pracownicy, którzy źle się czują zostają w domu. Wysyłamy ich na testy i jeśli wynik jest negatywny mogą wrócić do pracy. Nie nadużywają tego mechanizmu i bardzo odpowiedzialnie podchodzą do tej sprawy.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Autonomiczne ciężarówki już mają zajęcie

Ciągnik siodłowy Volvo Vera bez kierowcy przewiezie kontenery pomiędzy terminalem DFDS oraz portem w ...

PKP Cargo rozbudowuje terminal na chińskie pociągi

PKP Cargo Terminale, spółka z Grupy PKP Cargo, za 30,6 mln zł rozbuduje terminal ...

Niemcy dopłacą przewoźnikom do nowych ciężarówek

Rząd federalny zdecydował 3 czerwca o uruchomieniu dopłat do złomowania ciężarówek. Firma, która odda ...

Tłok na rynku przewozów

Na wartym 200 mld zł polskim rynku logistycznym robi się coraz ciaśniej, przybywa zagranicznych ...

InPost rośnie w siłę. Kolejne inwestycje w Polsce

Jeden z liderów rodzimego rynku kurierskiego uruchomi w naszym kraju nową sortownię. Obiekt o pow. ...

Dłuższe korki w polskich miastach

Przybywa samochodów i wydłużają się korki. Najgorzej w Krakowie. W przygotowanym przez TomTom rankingu ...