Napaść Izraela i USA na Iran bezpośrednio oddziałuje na rynek transportu morskiego, a jej skutki są odczuwalne już teraz. – W segmencie kontenerowym skutki dotyczą przede wszystkim przewozów z i do regionu Bliskiego Wschodu oraz operacji realizowanych przez lokalne huby. Na trasie Europa–Bliski Wschód notowany jest obecnie nawet dwukrotny wzrost stawek frachtowych – informuje dyrektor spedycji morskiej Rohlig Suus Logistics Przemysław Komar.
Jednak przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński zachowuje powściągliwość. – Gorąco było niedawno, Huti ostrzeliwali wytrwale, statki pływały ku Przylądkowi Dobrej Nadziei, a stawki były i tak niskie. Jest duża nadwyżka tonażu i kwestia zasadnicza, jak długo potrwa obecna operacja – zastanawia się Tarczyński.
Armatorzy rezygnują z Kanału Sueskiego
Ponownie wstrzymany został tranzyt przez Kanał Sueski. – Statki na głównej relacji Chiny–Europa ponownie kierowane są wokół Przylądka Dobrej Nadziei, co wydłuża czas transportu o około 10–14 dni w porównaniu z trasą przez Morze Czerwone – szacuje Komar.
Czytaj więcej
Amerykańsko-izraelski atak na Iran podbił ceny paliw, szybko rośnie koszt transportu morskiego, p...
Dodaje, że pojawiają się pierwsze zapowiedzi wzrostów stawek w imporcie z Dalekiego Wschodu do Europy. – Dodatkowym czynnikiem presji cenowej pozostają wahania cen ropy, bezpośrednio związane z blokadą Cieśniny Ormuz, które przekładają się na koszty paliwa i ubezpieczeń. Armatorzy mogą także wprowadzać dodatki związane z podwyższonym ryzykiem operacyjnym – zastrzega dyrektor Rohlig Suus.