W sobotę rano, 28 lutego, Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły skoordynowane uderzenia wojskowe na cele w Iranie, co natychmiast odbiło się na cenie ropy. Kontrakty terminowe na ropę WTI wzrosły w poniedziałek rano o 8% do około 72,6 dol. za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od ponad ośmiu miesięcy. – Nie jesteśmy dziś w punkcie, w którym można z pewnością stwierdzić, czy ropa zmierza do 100 dolarów, czy wróci poniżej 70 – podkreśla Country Manager Malcom Finance w Polsce Marcin Wawrzkiewicz.
Najmocniej drożał diesel na giełdzie ICE – na otwarciu skok sięgał nawet 17%, co wyniosło notowania do najwyższego poziomu od dwóch lat, choć później część wzrostu została skorygowana. – Dla porównania ropa Brent rosła maksymalnie o około 13%, co podkreśla, że rynek wyceniał nie tylko problem dostępności surowca, lecz przede wszystkim potencjalne przerwanie dostaw paliw gotowych – zauważa analityk OANDA TMS Krzysztof Kamiński.
Kluczowe pozostaje pytanie o czas trwania działań militarnych do czasu ewentualnej zmiany reżimu w Iranie. – Dopóki region nie będzie stabilny, zagrożone są łańcuchy dostaw surowców energetycznych (gaz, ropa naftowa). Utrzymanie się wyższych cen wspomnianych surowców (notowania ropy Brent skoczyły o ponad 10% do ponad 80 dol.) przez dłuższy czas mogłoby wywierać presje na inflację, a tym samym oczekiwania na dalsze obniżki stóp procentowych m.in. w Stanach Zjednoczonych musiałyby zostać mocno zrewidowane – wskazuje Adam Anioł z BNP Paribas Bank Polska.
Cieśnina pod ostrzałem
Bezprecedensowe wspólne ataki USA i Izraela na Iran gwałtownie zaostrzyły napięcia na Bliskim Wschodzie. Rynki uważnie monitorują ryzyko zakłóceń w Cieśninie Ormuz, kluczowym punkcie przeładunkowym, przez który przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej i znaczne ilości gazu ziemnego.
Czytaj więcej
Dla brytyjskich firm e-handlu wysyłki z Polski stają się szansą na rozwój sprzedaży w Unii Europe...