Fundusz hedgingowy z Hongkongu, który osiągnął lepsze wyniki niż konkurenci, twierdzi, że akcje spółek żeglugowych są lepszym rozwiązaniem niż sztuczna inteligencja, biorąc pod uwagę ryzyko nadmiernych wydatków firm technologicznych – donosi Bloomberg.
Chodzi o fundusz HD Capital Ltd., który w kwietniu ulokował 11 proc. portfela w sektorze transportu ropy naftowej i 6,1 proc. w stoczniach.
Większa pewność zysku niż z AI
Ten fundusz o wartości 200 milionów dolarów pokonał w tym roku i w ciągu pięciu lat 97 proc. konkurentów, według dostawcy danych branżowych With Intelligence. – Cykl tankowców może utrzymać się na wysokim poziomie aż do 2028–2029 roku, ponieważ nowe moce przerobowe pojawią się dopiero wtedy – tłumaczy dyrektor ds. inwestycji w HD Capital Michael Wang. – Podaż jest mocno ograniczona, a popyt może być łatwo stymulowany przez wstrząsy geopolityczne. Właśnie dlatego cykl żeglugowy ma przewidywalną przyszłość na lata – dodaje Wang.
Czytaj więcej
Rosnący import z Chin napędza wyniki europejskich portów. Skorzystają na tym także armatorzy, którzy już podnoszą stawki frachtowe.
Najnowsze dane MB Shipbrokers również potwierdzają tę logikę wyceny. Stawki za jednoroczne czartery VLCC osiągnęły około 110 000 dol. dziennie, podczas gdy kilka VLCC zbudowanych w 2026 roku zostało niedawno wydzierżawionych na roczne czartery na poziomie 110 000–121 000 dol. dziennie.
Stawki żeglugowe znacznie wzrosły z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie, a lata niedoinwestowania ograniczyły globalne moce przerobowe w budownictwie okrętowym, ograniczając nową podaż. – Oznacza to, że stocznie i firmy transportujące ropę naftową mają dużą przewidywalność zysków – stwierdził Wang. – Kontrastuje to z branżą sztucznej inteligencji, która stała się ryzykowna ze względu na miliardowe nakłady inwestycyjne firm technologicznych – dodał.
Akcje głównych azjatyckich firm żeglugowych, w tym COSCO Shipping Energy Transportation Co. i producenta tankowców do ropy naftowej Samsung Heavy Industries Co., wzrosły odpowiednio o około 200 proc. i 100 proc. w ostatnim roku.
Podrożały wszystkie klasy tankowców
Na budowie tankowców spekulują nie tylko fundusze. Jeden z armatorów zamówił VLCC w Hengli Heavy Industry. Sześć miesięcy później statek został odsprzedany przed dostawą po znaczącej premii sięgającej brutto 45 mln dol. Według raportów rynkowych Trafigurą, dokonano odsprzedaży nowej jednostki VLCC Las Palmas o pojemności 306 000 dwt, której dostawa planowana jest na wrzesień 2026 roku. Zgłoszona cena odsprzedaży wynosi 163 mln dol., gdy pierwotnie wyniosła 118 mln dol., gdy Alimia Group / Laskaridis Maritime złożyły zamówienie w Hengli pod koniec 2025 roku.
Czytaj więcej
Splot czynników rynkowych jak rosnące koszty i drożejący pieniądz wymusi dużą falę konsolidacji wśród przewoźników drogowych.
Powodem wzrostu ceny jest dostępność. Nowy VLCC zamówiony dziś, może nie zostać dostarczony przed 2028 lub 2029 rokiem. Nowoczesny VLCC, dostarczony we wrześniu 2026 roku, może wejść na rynek niemal natychmiast. – Ta przewaga czasowa stała się niezwykle cenna – podkreśla Edytor portalu Xinde Mrine News Yang Chen. Firma analizująca rynek ASX Marine wylicza, że podwyżki dotyczą nie tylko tankowców klasy VLCC. Bazując na ostatnich transakcjach ASX Marine szacuje, że mniejsze Suezmax podrożały ostatnio o 22 proc. do ok. 107,5 mln dol. (dynamika wzrostu cen VLCC sięgnęła 35 proc.), zaś Aframax zwiększyły ceny o 21 proc. do 88,9 mln dol.
Ceny tankowców rosną głównie dlatego, że popyt na pojemność tankowców przekracza dostępną podaż. Największymi czynnikami napędzającymi ten wzrost są silne przepływy ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Azji, czynniki geopolityczne wydłużające rejsy oraz bardzo ograniczona liczba dostępnych statków.