Wśród obywateli Ukrainy pracujących w logistyce w Polsce, 73% dobrze ocenia swoją sytuację zawodową, wynika z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service na 2026. Jednocześnie 26% deklaruje, że po zakończeniu wojny chce wrócić do swojej ojczyzny jak najszybciej, a kolejne 15% bierze taki krok pod uwagę w perspektywie 1–2 lat. – Dla polskiej logistyki i fulfillmentu to wyraźny sygnał, że optymistyczny scenariusz zakończenia wojny, na który wszyscy czekają, może stać się jednocześnie sprawdzianem gotowości operacyjnej – uważa HR Manager w Fulfilio Agata Kasperska.
Czytaj więcej
Do firm transportu drogowego trafiło 320 mln zł rekompensat na wymianę tachografów. Pieniądze pochodzą z KPO.
Według ostatnich danych ZUS, na koniec 2025 roku legalnie pracowało w Polsce blisko 1,29 mln cudzoziemców, z czego 857 tys. stanowili obywatele Ukrainy. – Jeżeli część osób po zakończeniu wojny zdecyduje się wrócić do Ukrainy, branża nie powinna reagować nerwowo, tylko być na to operacyjnie gotowa. To oznacza inwestowanie równolegle w retencję, przewidywalną organizację pracy, rozwój kompetencji i technologię, która realnie wspiera zespoły – przekonuje Kasperska.
Zakłócenia transportu i wyższe ceny
Ostrzega, że wyzwaniem może być kumulacja kilku czynników jednocześnie: rotacji, rosnących kosztów pracy, ograniczonej dostępności kadr lokalnych i oczekiwań klientów dotyczących coraz szybszej realizacji zamówień. – W takim układzie przewagę zyskają nie firmy, które najszybciej rekrutują, ale te, które potrafią skutecznie zatrzymywać pracowników, dywersyfikować źródła zatrudnienia i budować bardziej elastyczne modele operacyjne – stwierdza Kasperska.
Z kolei broker transportowy Michał Michalski wskazuje, że nawet 41% kierowców ze Wschodu planuje powrót. – Jeśli te prognozy się sprawdzą, z polskiego transportu zniknie co czwarty, a może co trzeci kierowca – szacuje Michalski i dodaje, że problem „pustego fotela” już teraz spędza sen z powiek właścicieli firm TSL.
Prognozami niepokoi się także kierownik operacyjny logistyki w Hurtel Wojciech Szubart. – Już dziś firmy funkcjonują pod dużą presją kosztową i regulacyjną, dlatego ewentualny odpływ nawet kilkunastu procent kadry może przełożyć się na spadek dostępności usług transportowych i dalszy wzrost cen. W takiej sytuacji przewagę mogą zyskać przedsiębiorstwa, które wcześniej zdywersyfikują źródła zatrudnienia – zarówno poprzez przyciąganie kierowców z Polski, jak i otwarcie się na rynki azjatyckie – wymienia Szubart.
Czytaj więcej
Rosną rejestracje ciężarówek, ale sytuacja geopolityczna jest niepewna, w Niemczech firmy tną etaty.
Zastrzega, że powrotu kierowców z Ukrainy po zakończeniu wojny nie da się całkowicie zatrzymać, ale można go częściowo spowolnić poprzez działania po stronie pracodawców i państwa. – Kluczowe będą wyższe wynagrodzenia, większa stabilność zatrudnienia oraz uproszczenie procedur legalizujących pobyt i pracę, tak aby kierowcy mieli poczucie długoterminowej perspektywy w Polsce – podpowiada Szubart.
Nie panikować
Z drugiej strony decyzje o powrocie po kilku latach mieszkania w jakimś kraju nie podejmuje się z dnia na dzień, czy nawet z tygodnia na tydzień. – Takie decyzje mają charakter długoterminowy i to z wielu powodów. Tysiące pracowników ustabilizowało swoje życie w Polsce, tutaj mają swoje rodziny, których dzieci chodzą do szkół, tutaj wynajmują albo kupują mieszkania. Wiążą się z lokalnym rynkiem pracy i dobrze się po nim poruszają, mają też dokumenty pobytowe, co wiąże ich z krajem i miejscem pracy – wskazuje kierownik Rekrutacji, Legalizacji i Administracji w Grupie Opteamic, agencji pracy i pracy tymczasowej Helena Rojbul.
Przypuszcza, że część osób będzie chciało wrócić, chociażby z tęsknoty za rodziną, albo do swoich majątków, jednakże te powroty będą stopniowe i nie należy spodziewać się masowego odpływu obywateli Ukrainy z Polski.
Zakłada, że mężczyźni nie będą opuszczać masowo Polski, a to z powodu obaw o problemy prawne po powrocie do swojego kraju. – Niektórzy nie wrócili na wezwanie do wojska, bo pracując już w Polsce nawet nie wiedzieli o takim wezwaniu, a teraz mogą się obawiać konsekwencji prawnych. Zakładamy też, że część osób nie ma gdzie wracać, bo ich rodzime miejscowości są całkowicie zniszczone. Dlatego w logistyce nie przewidujemy gwałtownych zmian w zatrudnieniu i nagłego kryzysu kadrowego z powodu powrotu Ukraińców do kraju – prognozuje przedstawicielka Opteamic.
Czytaj więcej
Polscy przewoźnicy tracą kolejne segmenty rynku w przewozach samochodowych na Ukrainę. Zrzeszenia branżowe nawołują do powrotu do zezwoleń dwustron...
Dostrzega odwrotny trend. – Część osób, która chciała wyjechać z Ukrainy, ale nie miała takiej możliwości wcześniej, będzie chciała przyjechać po wojnie do Polski. Z drugiej strony, wiadomo, że po wojnie nastąpi odbudowa kraju, będą inwestycje i za tym będą powstawać miejsca pracy, ale na to potrzeba też czasu. Jako agencja pracy na pewno myślimy o tym i rozpatrujemy różne scenariusze, więc dzisiaj staramy się różnicować zespoły i budować je wielokulturowo z pracownikami z Azji i Ameryki Południowej – wskazuje Rojbul.