Obsługująca sektor e-commerce spółka Fulfilo zrobiła zestawienie dziesięciu rynków, które interesują się Polską jako miejscem lokowania zapasu i prowadzenia dalszej ekspansji. – Z punktu widzenia e-commerce pytanie o lokalizację magazynu nie sprowadza się do stawki za metr kwadratowy. Liczy się całkowity koszt i jakość realizacji zamówienia: koszt ostatniej mili, czas dostawy, godzina cut-off, dostępność metod doręczenia, sprawność i koszt zwrotów oraz to, ile rynków można efektywnie obsługiwać z jednego stocku. Polska jest atrakcyjna wtedy, gdy wszystkie te elementy łącznie pozwalają poprawić ekonomikę operacji i doświadczenie klienta. Dlatego coraz częściej nie patrzymy na polski magazyn jako zaplecze dla jednego kraju, ale jako bazę do obsługi CEE, DACH, Beneluxu, Skandynawii i innych rynków UE – wymienia dyrektor sprzedaży Fulfilio Rafał Kuczmarski. 

Chińczycy zrobili tłok

Chińskie platformy są dziś bardzo widoczne na polskim rynku magazynowym, co ostatnie miesiące ewidentnie pokazują – przyznaje partner associate lider w obszarze łańcucha dostaw w Deloitte Polska Tomasz Sączek. 

Czytaj więcej

Przewoźnicy: pusty kilometr to kosmiczne koszty

Jedną z przyczyn mogły być zmiany unijnych zasad importu małych przesyłek. – W pierwszej połowie 2026 r. na chińskie platformy przypadło ponad 400 tys. m kw., co stanowi ponad 11% całkowitego popytu magazynowego odnotowanego w Polsce, podczas gdy cały sektor e-commerce wygenerował w tym okresie około 900 tys. m kw. – porównuje dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska Agnieszka Giermakowska. 

W grudniu 2025 r. Shein uruchomił pod Wrocławiem główny europejski hub logistyczny, który ma obsługiwać ponad 100 mln klientów na kontynencie, a docelowa powierzchnia operacji firmy w regionie ma sięgnąć 740 tys. m kw. – Przy rosnącej skali sprzedaży w Europie coraz większego znaczenia nabiera utrzymywanie części zapasu już na terenie Unii Europejskiej, bliżej końcowego klienta. Pozwala to skrócić czas dostawy, korzystać z lokalnych sieci kurierskich i znacznie sprawniej obsługiwać zwroty. Polska może być w takim modelu nie tylko magazynem na polski rynek, ale regionalnym lub europejskim hubem obsługującym wiele krajów jednocześnie. Dotyczy to przede wszystkim firm chińskich, ale podobny potencjał widzimy również w przypadku innych rozwijających się na rynku europejskim marek azjatyckich – przyznaje Kuczmarski. 

Doradca strategiczny i ekspert rynkowy Univio Sebastian Błaszkiewicz uważa, że regionalna dystrybucja e-commerce w Polsce będzie nadal szybko rosła. – Nasz kraj staje się jednym z najbardziej atrakcyjnych w UE hubów dla obsługi sprzedaży w Europie Środkowej, Niemczech i na innych rynkach unijnych. Paliwem wzrostu są zarówno azjatyckie platformy, ale i dojrzalszy oraz coraz bardziej międzynarodowy polski handel online – zaznacza Błaszkiewicz. 

Czytaj więcej

Impact CPT: jesteśmy optymistyczni

Wyjaśnia, że model chiński jest nastawiony na lokalizowanie zapasu bliżej klienta, obsługę bardzo dużych wolumenów cross-border i maksymalne skracanie czasu dostawy. – Jego konsekwencją będzie rosnące znaczenie automatycznych hubów, szybkiego fulfillmentu, lokalnej obsługi zwrotów i precyzyjnego zarządzania zapasem – dodaje Błaszkiewicz. 

Nie tylko Chiny

Popyt nie pochodzi wyłącznie od chińskich operatorów. – Polska przyciąga także firmy rozwijające sprzedaż internetową w Europie choć ich aktywność jest zdecydowanie mniejsza niż firm chińskich. Dla przykładu są to firmy brytyjskie - dla których magazyn w UE może ułatwić obsługę klientów po Brexicie - oraz firmy niemieckie – zawraca uwagę Sączek.

W zestawieniu Fulfilio jednym z rynków szczególnie widocznych jest Wielka Brytania. – Wielka Brytania jest szczególnym przypadkiem, ponieważ Brexit bardzo wyraźnie zmienił ekonomikę sprzedaży do Unii Europejskiej. Przy odpowiedniej skali bardziej efektywne może być zbiorcze wprowadzenie towaru na rynek UE i utrzymywanie zapasu już wewnątrz Unii, a następnie realizowanie zamówień bezpośrednio z europejskiego magazynu. Upraszcza to późniejszą dystrybucję, skraca czas dostawy i ułatwia obsługę zwrotów – tłumaczy dyrektor sprzedaży Fulfilio. 

Błaszkiewicz wskazuje, że brytyjskie inwestycje są mniej widoczne i dotyczą przede wszystkim zaplecza fulfillmentowego dla marek, które po Brexicie chcą obsługiwać klientów z poziomu UE. – Dobrym przykładem brytyjskiego modelu jest International Logistics Group (ILG), operator obsługujący marki z segmentów takich jak beauty, fashion i lifestyle. Firma rozwija we Wrocławiu zaplecze fulfillmentowe, które pozwala brytyjskim markom sprawnie obsługiwać klientów oraz partnerów handlowych na terenie Unii Europejskiej po Brexicie – opisuje ekspert Univio. 

Czytaj więcej

Gorący segment usług dodanych

Przykładem zainteresowania niemieckich firm jest największa tegoroczna umowa magazynowa podpisana przez niemiecką platformę Bestsecret. – Wynajęła prawie 108 tys. m kw. w EQT Park Poznań Żerniki – dodaje Giermakowska. 

Zwraca uwagę, że za decyzjami o lokalizacji zaplecza w Polsce stoją różne potrzeby. – Dla części firm najważniejsza jest obsługa krajowego rynku, na którym klienci oczekują szybkiej dostawy i prostego procesu zwrotów. Natomiast firmy obsługujące kilka rynków europejskich lokują w Polsce swoje centra dystrybucyjne. To sprawia, że sektor potrzebuje zarówno dużych centrów o zasięgu regionalnym, jak i obiektów wyspecjalizowanych w kompletowaniu pojedynczych zamówień, obsłudze zwrotów czy sortowaniu przesyłek – podkreśla dyrektor Newmark Polska. 

Ograniczenia na horyzoncie

Branża zapewnia, że rosnące koszty i trudności z rekrutacją nie zakończą rozwoju rynku. – Zmienią za to rachunek ekonomiczny: jeszcze większe znaczenie będą miały automatyzacja, wydajność operacji i lokalizacja pozwalająca szybko dostarczać zamówienia. W e-commerce magazyn coraz rzadziej jest tylko miejscem składowania, a staje się częścią obietnicy złożonej klientowi – podkreśla Sączek.

Błaszkiewicz przyznaje, że barierą dla rozwoju regionalnej dystrybucji pozostanie niedobór pracowników, szczególnie w transporcie. – Realną odpowiedzią na niedobory pracowników w polskiej logistyce będzie przede wszystkim automatyzacja magazynów i sortowni, platformizacja logistyki oraz algorytmiczna orkiestracja sieci fulfillmentowych – wymienia Błaszkiewicz. 

Czytaj więcej

Francuski kapitał coraz aktywniej wchodzi do Polski

Na ograniczenia wskazuje też cross-border Director w Alsendo Adam Zając. – Według ManpowerGroup 68 proc. firm logistycznych ma trudności z rekrutacją, rosną koszty działalności, a nowe opłaty celne zmieniają rachunek opłacalności wysyłki pojedynczych paczek spoza Unii. Jednocześnie prognoza wzrostu udziału sprzedaży zagranicznej w polskim e-commerce, z niespełna 7 proc. do ponad 12 proc. w 2030 roku, pokazuje, że handel transgraniczny będzie coraz ważniejszy również dla polskich sklepów. Dlatego spodziewam się dalszych inwestycji w magazyny, automatyzację oraz sprawną obsługę dostaw i zwrotów – stwierdza Zając. 

Także Newmark spodziewa się dalszego wzrostu sektora, ale bardziej selektywnego niż dotychczas. – Kluczowe będzie to, czy konkretny budynek, w konkretnej lokalizacji, pozwoli obsłużyć rosnącą liczbę zamówień szybko, niezawodnie i przy akceptowalnym koszcie – zaznacza Giermakowska.