Po spotkaniach z przemysłem samochodowym, Komisja Europejska zmieniła rozporządzenie w sprawie norm emisji CO2. Zamiast corocznej weryfikacji zgodności, firmy będą miały trzy lata na osiągnięcie celów emisyjnych. Oznacza to, że KE zacznie obliczać kary dla producentów dopiero w 2028 roku.
Słone kary
Za każdy ponadnormatywny gram CO2 producenci auto osobowych zapłacą 95 euro, lekkich dostawczych 120 euro, ciężarowych 4250 euro, wymnożone przez liczbę sprzedanych pojazdów. ACEA wyliczyła, że tylko w tym roku kary mogłyby sięgnąć 15 mld euro.
Czytaj więcej
Dopłaty do wodorowców rozruszały rynek, jednak wysoka cena nowej, nie do końca sprawdzonej technologii odstrasza włodarzy miast od zakupów.
Ponieważ klienci nie chcą aut elektrycznych, politycy zgodzili się na tzw. „neutralność technologiczną”. Oznacza to, że nowo sprzedawane od 2035 roku w Unii Europejskiej samochody będą wyposażane w napęd zeroemisyjny, ale nie będzie musiał to być napęd elektryczny.
Europejskie Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA apeluje do Parlamentu Europejskiego i Rady o szybkie przyjęcie poprawki. Jednocześnie domaga się silniejszego wsparcia w rozbudowie infrastruktury do ładowania elektryków oraz dopłat do zakupu tych samochodów.
ACEA zwraca uwagę, że KE powinna zmodyfikować cele emisji CO2 na 2025 rok dla producentów ciężarówek. Rozporządzenie KE z 2019 roku wymaga 15-procentowej redukcji emisji CO2 w tym roku i 45-procentowej w 2030 roku w ciągnikach siodłowych i pewnych rodzajach podwozi. Wersje komunalne i budowlane będą objęte limitami emisji po 2035 roku. Producenci naczep mają zmniejszyć emisję CO2 tych pojazdów o 10 proc. do 2030 roku. Emisje liczone są od 1 lipca do 30 czerwca kolejnego roku. ACEA wskazuje, że udział elektryków w rejestracjach wynosi zaledwie 2 proc. (w autach osobowych 15 proc.), a użytkownicy potykają się o brak infrastruktury.
Biopaliwa dla transportu
Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego IRU uważa, że nowelizacja przepisów to krok w dobrą stronę, ale niewystarczający. – Elastyczność jest niezbędna krótkookresowo, ale nie zmienia strukturalnie błędnych założeń regulacji – uważa dyrektor ds. EU w IRU Raluca Marian. – Nierealistyczne cele i pominięcie paliw z odnawialnych źródeł z powodu przyjęcia sposobu liczenia emisji CO2 tylko z rury wydechowej są głównymi barierami. Nadchodzące regulacje powinny zapewnić praktyczne podejście – uważa przedstawicielka IRU.
Komisja zapowiedziała przyspieszenie przeglądu przepisów na drugą połowę roku, zamiast 2026 roku. IRU przypomina, że podobna sytuacja dotyczy limitów emisji CO2 przez ciężarówki. Dostępność elektrycznych modeli i infrastruktury do ładowania jest jeszcze mniejsza niż w przypadku modeli osobowych.
Czytaj więcej
Unijne zachęty do przewozów kolejowych powodują napływ inwestycji do tej gałęzi transportu, mimo że ma zadyszkę.
Ciężarowe elektryki są wyraźnie droższe od wersji wysokoprężnych i mają małe zasięgi przy dużej masie. Dlatego IRU wzywa do neutralności technologicznej, mając na myśli dostępność biopaliw i stosowanie silników tłokowych.
Dopuszczenie biopaliw nie jest korzystne dla producentów samochodów, oznacza bowiem zmniejszenia popytu na elektryki i wolniejszy zwrot nakładów na ich przygotowanie.