Specjaliści ogłaszają koniec ery TMS i zapowiadają, że tę rolę przejmą predykcyjne systemy cyfrowego bliźniaka. Jest to analityczny model operacyjno-ekonomiczny, który odwzorowuje rzeczywiste funkcjonowanie floty pojazdów i procesów transportowych. – Nie jest to wizualizacja ani statyczna symulacja, lecz żywy model, zasilany danymi aktualnymi, historycznymi i operacyjnymi, zdolny do ciągłego uczenia się i adaptacji. Taki model pozwala analizować w czasie rzeczywistym tysiące scenariuszy operacji, uwzględniając ich kosztowość, wykorzystanie zasobów i wynik finansowy – tłumaczy prezeska zarządu jednej z firm oferujących takie rozwiązania, firmy ALEET Katarzyna Marczuk. 

Poprawa działalności

Technologia trafiła najpierw do firm produkcyjnych, a od kilku lat jest wdrażana w logistyce. – GT Logistics wdrożyło alternatywne bliźniaka i jesteśmy pierwszą firmą w Polsce, która robi to w skali pełnej, na całym obiekcie. Nie pilotaż, nie wycinek operacji. Paleta, każdy w kierunku klienta, każdy ruch wózka widłowego i pracownika - odwzorowanie w modelu 3D, w czasie rzeczywistym. Od końca marca jesteśmy już po uruchomieniu testów wdrożeniowych. Magazyn żyje w świecie cyfrowym, tak samo jak w fizycznym – podkreśla właściciel Grupy Transportowej Tomasz Macherowski. 

Czytaj więcej

Tłuste marże w logistyce

Partnerami wdrażania są Arendai oraz Techminds Revolution. – Ich rola to nie tylko technologia - to przekładanie danych z cyfrowych bliźniaka na inne schematy operacyjne i określone informacje, na których opierają się nasze decyzje. Szybciej, określając i określający obraz tego, co dzieje się w magazynie. To przekłada się bezpośrednio na klientów - lepiej przewidywalne terminy, większa funkcja operacyjna, zapewniająca podatność na zakłócenia – ocenia Macherowski.

O podobnych korzyściach wspomina też Marczuk. Szacuje, że po wdrożeniu efektywność kosztowa może wzrosnąć nawet o blisko jedną trzecią. Podkreśla, że rozwiązania ALEET zostały zaprojektowane jako uniwersalne i agnostyczne technologicznie. – Mogą być wykorzystywane zarówno przez duże organizacje flotowe, jak i przez średnie firmy transportowe. Nie są też wysoko kapitałochłonne – zaznacza Marczuk. 

Odchylenia od planu

Cyfrowy bliźniak w pełnej skali to nie jest technologia. - To jest zamknięcie luki między uchwałą zarządu a tym co faktycznie dzieje się na hali. Każde odchylenie od planu widoczne w czasie rzeczywistym. Każda decyzja operacyjna zakorzeniona w danych a nie w intuicji dyspozytora. To jest coś czego nie da się kupić gotowego – zaznacza Operations & P&L Director Vega Transport Logistics Piotr Malinowski. 

Czytaj więcej

Branża TSL obawia się fali powrotów na Ukrainę

Firmy logistyczne budują plany działalności na podstawie prognoz tworzonych nieraz przez spore zespoły, co i tak nie daje zadowalających rezultatów. – Plan to jeszcze nie wykonanie, a decyzje zapadają po fakcie, gdy Aleet podpowiada je w czasie rzeczywistym – porównuje Marcin Ciećwierz z ALEET. 

Jako przykład podaje firmę zajmującą się transportem specjalistycznym, mającą 400 aut, które codziennie wyruszają na 200-300 tras w Polsce i mają wiele punktów załadunku. Optymalizacja przez oprogramowanie poprawiła wyniki o 5 proc. w porównaniu do planowania przez zespół. 

Marczuk szacuje, że inwestycja w cyfrowego bliźniaka wymaga na początek nakładów w wysokości kilkunastu - kilkudziesięciu tys. zł. – Reszta wynagrodzenie pochodzi z oszczędności operacyjnych. To nie inwestycja kapitałowa, ale operacyjna – wskazuje prezeska ALEET. 

Przyznaje, że firma już ma dużych klientów, ale zainteresowana jest mniejszymi przedsiębiorstwami, które stanowią 90 proc. rynku.