Najgłośniej zarzuty stawia marszałek województwa lubuskiego. Wskazuje, że tylko w ub.r. Polregio odwołało 2600 połączeń, a spóźnionych pociągów było o ponad 3600. Urząd zapłacił za przewozy pasażerskie w ub.r. 168 mln zł złotych. „Na kolejny rok przewoźnik zaproponował 220 milionów złotych. Nie dał przy tym gwarancji, że pociągi wreszcie pojadą zgodnie z rozkładem” skarżył się na antenie lokalnej telewizji marszałek województwa lubuskiego Sebastian Ciemnoczołowski.
Dlatego radni zgodzili się jednogłośnie na powołanie Lubuskiego Transportu Publicznego. Samorządowe szynobusy mają wyjechać na tory w 2030 roku. „Potrzebnych jest 17-18 pojazdów spalinowych oraz 6 pojazdów elektrycznych” oceniał dyrektor Departamentu Infrastruktury Transportowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego Arkadiusz Mieczyński.
Polregio w liście do Rzeczpospolitej zaznacza, że „Każdy samorząd ma prawo rozważać różne modele organizacji transportu i podejmować samodzielne decyzje.” Spółka zapewnia, że zawsze jest otwarta na kontynuowanie współpracy. Wskazuje, że niedawno podpisała umowy z Województwem Podlaskim na świadczenie usług w regionie w latach 2026-2030 oraz z Województwem Podkarpackim na świadczenie usług w regionie w latach 2027-2031.
W grudniu 2020 roku zakończyła zawieranie z piętnastoma województwami umów przewozowych, z których większość, po raz pierwszy w historii spółki, została podpisana na 10 lat.
Przewoźnik traci przewozy
Analityk rynku i były członek zarządu Polregio Marcel Klinowski zauważa, że przewoźnik boryka się z niezawodnością starzejącego się taboru i szacuje, że w najbliższych pięciu latach będzie musiał wymienić 150 najstarszych zespołów trakcyjnych EN57. – Już dzisiaj w wybranych regionach trudna sytuacja taborowa bardzo mocno wpływa na możliwość realizacji przewozów – zaznacza Klinowski.