Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego IRU zaapelowała do ministrów transportu krajów członkowskich UE o skoordynowaną reakcje na gwałtownie rosnące ceny paliw i groźbę wstrzymania transportu. IRU przypomina, że transport drogowy w UE zużywa miesięcznie 6,8 mld litów oleju napędowego i stanowi jedną trzecią kosztów działalności. Przy marżach na poziomie 1-3 proc. przedsiębiorcy nie są w stanie zamortyzować podwyżek cen ON sięgających 50 proc.  

Czasowe ulgi

IRU apeluje o pilne spotkanie Rady Europy i wypracowanie ochrony przed wysokimi cenami paliw. W czwartek 26 marca ceny hurtowe ON zmalały w stosunku do 21 marca o 7 proc. do 6749 zł za m3, ale i tak są o ponad 40 proc. wyższe w porównaniu do ostatniego dnia lutego. 

Czytaj więcej

Region bez wolnych powierzchni magazynowych

Sytuacja jest podbramkowa dla dystrybutorów paliw. – Poważnie rozważamy możliwość ograniczenia sprzedaży diesla. Sprzedaż diesla generuje u nas straty na litrze na poziomie kilkudziesięciu groszy na litrze. Tak źle jeszcze nie było – przekonuje prowadzący stację paliw od 1990 roku Wojciech Teszner. 

Z apelem do premiera wystąpiło Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, Północna Izba Gospodarcza i Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych. – Ceny mkną do góry jak rakieta, a spadać będą jak piórko. Tak się nie da funkcjonować na dłuższą metę – ocenia prezes ZSPD Dariusz Matulewicz. 

Dlatego apeluje do premiera o:

- Wprowadzenie czasowych dopłat do litra zakupionego paliwa dla podmiotów posiadających licencję na transport drogowy (interwencyjna tarcza paliwowa).

- Okresową redukcję stawek akcyzy i opłaty paliwowej do minimalnego poziomu zgodnego z prawem unijnym, w celu obniżenia ceny hurtowej.

- Wprowadzenie czasowych ulg lub odroczeń w daninach publicznoprawnych dla przedsiębiorstw zagrożonych upadkiem z powodu kryzysu paliwowego.

Płynność jest wszystkim

Stowarzyszenia branżowe alarmują, że zagrożony jest byt firm. Wśród firm transportowych 48 proc. wskazuje wzrost kosztów jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa finansowego, 33 proc. wysokie koszty pracy, a 32 proc. opóźnienia płatności, wynika z badania Malcom Finance. – Oznacza to, że sektor już przed wejściem w KSeF funkcjonuje na ograniczonych buforach płynności. W 2026 roku o pozycji firm transportowych decydować będzie nie skala działalności, lecz zdolność do utrzymania płynności i szybkiego reagowania na zmieniające się warunki operacyjne – wskazuje Country Manager Malcom Finance w Polsce Marcin Wawrzkiewicz. 

Czytaj więcej

W Tczewie rośnie transportowy gigant

Zachowanie płynności oznacza podwyżki cen frachtów, zatem kwiecień będzie drogi. – Jeżeli ceny paliw utrzymają się na obecnych poziomach, można oczekiwać, że w kolejnych tygodniach mechanizmy indeksacyjne oraz renegocjacje stawek stopniowo przełożą się również na wzrost cen frachtu po stronie sprzedażowej – przewiduje Chief Growth Officer w europejskiej spedycji sennder Arkadiusz Glinka. 

Wojna wywindowała także koszty transportu lotniczego i morskiego. – Dziś koszty ponoszą armatorzy czy przewoźnicy, ale w dłuższej perspektywie znajdą one odzwierciedlenie w cenach produktów – ostrzega prezes brokera kurierskiego Globkurier Mateusz Pycia.