Polscy przedsiębiorcy alarmują, że władze Ukrainy wprowadziły 1 lipca nowe zasady e-kolejki, które dyskryminują polskich przewoźników. Chodzi o priorytetową ścieżkę dla pojazdów z certyfikatem AEO. To unijny certyfikat Authorised Economic Operator – Upoważniony Przedsiębiorca, który potwierdza, że firma jest wiarygodnym i bezpiecznym uczestnikiem międzynarodowego łańcucha dostaw.
Ukraińscy przewoźnicy z takim certyfikatem mogą jechać do Polski przez granicę bez kolejki, w trybie priorytetowym, a polscy przewoźnicy z takim samym certyfikatem muszą w niej stać. Proszący o anonimowość polski przewoźnik tłumaczy, że czas przejazdu przez granicę do Polski liczy się w godzinach z certyfikatem AEO i w dniach (do pięciu dni) bez takiego potwierdzenia. – Oni jeżdżą, a my musimy stać w kolejce – skarży się właściciel polskiej firmy.
Ukraiński tak, polski nie
W Polsce taki certyfikat posiada jedynie niecały tysiąc firm, głównie spedycyjnych. Na Ukrainie liczba firm transportu drogowego z takim certyfikatem rośnie, bowiem gwarantuje on przekraczanie granicy z marszu, bez żadnych kolejek.
Czytaj więcej
Rada Ministrów planuje podnieść wysokość myta o opłatę za emisję dwutlenku węgla. Branża już zaniepokojona nowym obciążeniem.
Ukraina wydaje u siebie unijny certyfikat, ale polskiego certyfikatu nie uznaje, bo „do tej pory Ukraina nie zawarła z innymi państwami umów o wzajemnym uznawaniu.”
Przewoźnicy są oburzeni. – Kolejny skandaliczny przykład tego jak państwo nie będące w UE, dostaje prerogatywy państwa unijnego, ale zakres tego uprawnienia ogranicza jedynie do swoich korzyści. Sowiecka przewrotna mentalność. Potem Kijów jest zdziwiony, że Polacy granicę im blokują... – denerwuje się prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu Rafał Mekler.
Stwierdza, że jeśli Ukraina nie ma umów międzynarodowych i zarazem nie uznaje umów ogólnoeuropejskich, jest to właściwy moment do przywrócenia zezwoleń dla ukraińskich przewoźników na wjazd do państw UE. – Ukraińskie władze nie patrzą na system prawny z perspektywy UE, tylko relacji bilateralnych, kiedy jest im wygodnie – stwierdza Mekler.
Podkreśla, że polski rząd jest od tego zwalczał przepisy dyskryminujące polskie firmy. – Jeśli się nie da, powinien zastosować analogiczne działania po stronie polskiej – uważa prezes KOPiPT.
Zezwolenia dla transportów komercyjnych
Ukraińscy przewoźnicy są solą w oku polskich przedsiębiorców od czerwca 2022 roku, gdy UE zniosła zezwolenia na wykonywanie przewozów dwustronnych i tranzytowych. Od tego czasu polskie firmy transportu drogowego praktycznie zniknęły z ukraińskiego rynku, ich udział zmalał z ponad 30 proc. do niecałych 5 proc. w ub.r.
Czytaj więcej
Drożejące paliwo i coraz większe koszty funkcjonowania wymusiły podwyżkę stawek przewozowych. To nie koniec podwyżek.
Przez polsko-ukraińską granicę przejechało w 2025 roku 1,2 mln ciężarówek, o 13 proc. więcej niż w 2024 roku. W 2021 roku przejazdów było 0,9 mln, wynika z danych Straży Granicznej. W tym samym czasie polski eksport podwoił się do 56,6 mld zł, gdy import wzrósł o niecałe 10 proc. do 20,5 mld zł.
Przeciwko jednostronnemu otwarciu rynku protestowali polscy przewoźnicy. prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek podkreślał w czerwcu 2022 roku, że umowa „nie bierze pod uwagę losów kilku tysięcy polskich rodzinnych firm transportowych, zmuszając je do ustawiania się w kolejce po jałmużnę z Polskiego Funduszu Rozwoju. Obawiam się, że jednostronne zdjęcie jakichkolwiek ograniczeń dotyczących liczby ukraińskich przewoźników spowoduje tylko dalszą polaryzację na rynku transportowym.”
Prezes ZMPD uważa, że zezwolenia dla firm ukraińskich powinny być przywrócone dla przewozów komercyjnych.
Dyskryminacja nasila się
Polacy wskazują na dyskryminację, choćby w przejazdach przez granicę. – Ta sama liczba ciężarówek przekracza granicę w obie strony. Z Polski wyjeżdżają na Ukrainę samochody ładowne i czas oczekiwania na odprawę wynosi kilka, rzadziej kilkanaście godzin. Wracając na pusto moje samochody czekają na wjazd do Polski po kilka dni, więc coś jest nie w porządku i przeczy logice – wskazuje inny przewoźnik, który także chce pozostać anonimowy.
Czytaj więcej
W 2025 roku zmalały marże towarowych przewoźników kolejowych, słabnący popyt na transport kolejowy zmusza firmy do cięcia kosztów.
Zauważa, że ukraińskie samochody często jeżdżą przez Polskę nocą, nie płacąc polskiego myta. Tych opłat nie kontroluje KAS przy wyjeździe, na granicy. – Celnicy powinni kontrolować na granicy czy pobrane zostało myto i zapłacone mandaty – uważa.
Z zaniepokojeniem dodaje o antypolskich incydentach, dotykających jego kierowców. – Ukraińscy funkcjonariusze częściej od swoich kontrolują polskie ciężarówki. Mam nagrany film, na którym ukraińscy kierowcy pukają do kabiny mojej ciężarówki mówiąc: „Pszek [obraźliwa nazwa Polaka], po co tu przyjechałeś? Wyp… stąd!” – opisuje przewoźnik.