Producenci autobusów będą mieli rekordowy rok, tylko w pierwszych ośmiu miesiącach rejestracja autobusów nowych w Polsce wyniosły 2885 sztuk, o 75 proc. więcej niż w takim samym okresie wcześniejszego roku, podliczają Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego i firma JMK. To lepszy wynik niż w całym 2018 roku.
Autorzy raportu tłumaczą, że głównym motorem wzrostu pozostają autobusy miejskie, rejestracje tego segmentu powiększyły się o 359,1%, gdy rejestracje modeli międzymiastowych wzrosły o 93,3%, a mini o 8,7%. Popyt na autokary turystyczne zmalał o 20,2%.
Górka z KPO
Autobusy miejskie odpowiadają po ośmiu miesiącach za 49,8% całego rynku (1437 sztuk). Od stycznia do sierpnia zarejestrowano 1081 autobusów zeroemisyjnych BEV i FCEV, czyli 37,5% wszystkich nowych autobusów, a najpopularniejszym modelem okazał się Solaris Urbino 12 electric z rejestracją 348 szt.
Czytaj więcej
Dla logistyków roboty stają się niezastąpione, ale polski przemysł raczej na tej fali inwestycji nie skorzysta.
W pierwszych ośmiu miesiącach Solaris zarejestrował w Polsce 762 autobusy zajmując 26,3% rynku. – W pierwszej połowie roku byliśmy skoncentrowani na polskim rynku, gdzie dostarczyliśmy 596 autobusów i zostało jeszcze 300 – wymienia prezes Solaris Bus & Coach Agata Stańda.
Te rekordowe wyniki są skutkiem dofinansowania KPO, które pozwoliło samorządom na zakup autobusów zeroemisyjnych. – Koniec programu KPO nie powinien znacząco ograniczyć popytu na autobusy w przyszłym roku. Nadal będą dostępne środki w ramach programu FEnIKS. Należy jednak zauważyć, że program ten umożliwi dofinansowanie zakupu ograniczonej ilości autobusów, podczas gdy w ramach KPO wsparciem objęto nabycie blisko tysiąca pojazdów – porównuje Krzysztof Toś z Działu Zamówień Publicznych spółki PAK-PCE Polski Autobus Wodorowy.
Zastrzega, że formułowanie długoterminowych prognoz dotyczących rynku pozostaje jednak utrudnione, ponieważ realizacja wielu programów wspierających zakup taboru jest uzależniona od przyszłych decyzji administracji rządowej oraz dostępności środków finansowych.
Trudny rok 2028 i kolejne
Analityk autobusowego rynku Aleksander Kierecki przyznaje, że producenci przygotowują się na spadek i korektę rynku. – Każdy szuka innych źródeł przychodu. Dla Solarisa będzie to eksport, inni szukają pieniędzy z programów SAFE, jak Mercus i Autosan – wymienia Kierecki.
Prezes Solaris liczy na rynek europejski i północnoamerykański. – Końcówka roku także będzie dla nas mocna. Wartość portfela zamówień na koniec czerwca sięgnęła 2,14 mld euro. Oznacza to, że mamy zajętą produkcję na cały 2027 rok i zaczynamy zapełniać kalendarz na 2028 rok – wskazuje Stańda.
Czytaj więcej
Mało samochodów, to mało ładowarek. Inwestorzy w elektromobilny transport ciężki mają problem jak zapewnić dochodowość inwestycji.
Celem Solaris w Europie jest utrzymanie pozycji lidera na rynku miejskich autobusów zeroemisyjnych i zdobycie trwałego miejsca na runku północnoamerykańskim. Firma znalazła tam już trzech klientów, produkuje w Polsce pierwsze egzemplarze z kilkunastu dla odbiorców oraz badań federalnych i stanowych. W przyszłym roku Solaris będzie gotów do produkcji autobusów miejskich w USA w Elmirze (stan Nowy Jork).
Toś zapewnia, że NesoBus posiada potencjał do skutecznego wejścia na rynki europejskie. – Cała konstrukcja pojazdu jest projektowana i produkowana w Świdniku. Kluczowe komponenty dostarczane są przez renomowanych producentów z Europy – zaznacza przedstawiciel Nesobus.
Optymistycznie ocenia przyszły popyt Paweł Kaczalski, prezes firmy El-Cab, należącej do amerykańskiej grupy Amphenol Corporation, producenta m.in. wiązek elektrycznych. – Widzę ilościowy i jakościowy rozwój rynku w ostatnim czasie. Wynika on z elektryfikacji i wodoryzacji napędów, które potrzebują bardziej „rozbudowanych” wiązek elektrycznych w stosunku do pojazdów z silnikami spalinowymi. Minus to malejący zakres produkcji, bo od ok. dwóch lat nie ma naszym rynku produkcji autobusów miejskich Volvo czy Scanii, a MAN przeniósł produkcję autobusów z napędem wysokoprężnym do Turcji – wskazuje Kaczalski.
Program SAFE
Po projekty podwójnego zastosowania sięgają Autosan i Mercus. Ostatnia z wymienionych pokazała minibus, w którym można usunąć wszystkie siedzenia i zamiast pojazdu szkolnego mieć ewakuacyjny.
Czytaj więcej
Przedstawiciel firm kurierskich, najmłodszej gałęzi logistyki, Forum Przewoźników Ekspresowych, ma 30 lat.
Autosan przedstawił ramowy model Sanvia dla przewozów międzymiastowych i dla ewakuacji rannych. Dwunastometrowy pojazd ma 51 miejsc siedzących, które można złożyć (mechanizm opracowała firma Intap) i zastąpić noszami. Autosan liczy, wojsko może potrzebować nawet tysiąc takich autobusów napędzanych dieslem. Homologacja Sanvia potrawa do drugiego kwartału 2027 roku. Podwozie dostarcza Scania z zakładu w Słupsku.
Sanvia będzie konkurować z międzymiastowym Solarisem. Nie ma on wersji ewakuacyjnej i posiada wyłącznie napęd elektryczny i konstrukcję kratownicową. Nadwozie może mierzyć niecałe 11 m, ponad 12 m i ponad 13 m, wszystkie z niskim wejściem lub wysoką podłogą. Na dachu zmieszczą się baterie o pojemności od 260 do 620 kWh.
Rynek autobusów międzymiastowych zdominowały w Europie Iveco oraz Mercedes, a wchodzą w niego marki chińskie.
Chińska konkurencja
Chińscy producenci widoczni sią także w Polsce, piąte miejsce w rankingu marek zajął po ośmiu miesiącach Yutong z wynikiem 135 autobusów, co stanowi wzrost o 1127 proc. Produkowane w Turcji autobusy CRRD oferuje Mercus.
Chińscy producenci mają atrakcyjne ceny i polscy konkurenci liczą, że unijne przepisy pozwolą wyrównać warunki gry. – Obserwujemy rosnącą tendencję wśród miast i organizatorów transportu publicznego do promowania europejskiego łańcucha dostaw poprzez formułowanie wymagań przetargowych, które premiują lub uzależniają dopuszczenie ofert od zastosowania kluczowych podzespołów produkowanych na terenie Unii Europejskiej. Dzięki temu ograniczany jest napływ pojazdów opartych na komponentach pochodzących spoza UE, w szczególności z Chin, przy jednoczesnym wzmacnianiu konkurencyjności europejskiego przemysłu autobusowego tłumaczy przedstawiciel Nesobus.
Czytaj więcej
Przewoźnicy wymieniają samochody i rozbudowują floty, licząc na utrzymanie się popytu na transport. Do tej porty na rynku brakowało pustych samocho...
Piotr Wroński, wiceprezes Medcom, producenta energoelektroniki, przekonuje, że Europa musi bronić się przed chińskim zalewem. – Nie możemy pozwolić sobie na nierówne reguły gry – tłumaczy Wroński.