W opinii przewoźników drogowych system jest nastawiony na karanie, a jednostki publiczne nie chcą rozmawiać z przedsiębiorcami – uważa prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz. 

Dodaje, że nie ma tygodnia, by ZSPD nie odbierało sygnałów o tym, że przedsiębiorcy karani są bardzo wysokimi mandatami w ramach konsekwencji nałożonych przez mechanizm SENT. Mowa o kwotach rzędu 20 tysięcy złotych za każde niedopatrzenie. – Jeżeli przewoźnik drogowy świadomie łamie przepisy to należy mu się kara, a co jeżeli popełnił drobny błąd np. pisarski? Nie ma litości. Według Krajowej Administracji Skarbowej kara to jest kara. Zdarzają się sytuacje, że jeden przewoźnik dostaje nawet 60 tysięcy złotych kary za kilka „przewinień”, które nie mają charakteru intencjonalnego. Tak się nie da funkcjonować – przekonuje Matulewicz. 

Drakońskie kary

Karę dostają nawet ci przewoźnicy, którzy wracając ze Skandynawii załadowali makulaturę do Niemiec, wypełnili wjeżdżając do Polski SENT, ale podczas kontroli na wyjeździe z naszego kraju funkcjonariusze dopatrzyli się błędów formalnych. – System kontroli ma za zadanie dbać o przepisy prawa. Tutaj mamy ewidentnie system, którego zadaniem jest generowanie przychodu dla Skarbu Państwa i uderzanie w przedsiębiorców. W takim kształcie te przepisy to jest bat na przedsiębiorców i nie ma naszej zgody na to, by tak to funkcjonowało – podkreśla Matulewicz. 

Czytaj więcej

Żółte strzały Pesy w Czechach

SENT jest powszechnie krytykowany, szczególnie gdy od 17 marca został rozszerzony o nowe kategorie produktów, w tym odzież, odzież używaną oraz obuwie. Ostatecznie 13 maja Ministerstwo Finansów zwolniło z części obowiązków najmniejszych przedsiębiorców, ale ocenili oni zmiany jako kosmetyczne. Pod SENT mogą podlegać także przewozy betonu towarowego (zawetował ten projekt prezydent). 

Dyrektor Wydziału Prawno-Legislacyjnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Tomasz Olszówka zwraca uwagę na rosnące obciążenia administracyjne firm.

Natomiast radca prawny Natalia Stanowska-Potoczny z kancelarii prawnej Causa Finita Szczepanek i Wspólnicy wskazuje, że największe obawy przedsiębiorców budzą sankcje, nieproporcjonalnej wysokości w stosunku do wartości transportowanego towaru. 

Brak zgłoszenia przewozu może skutkować karą w wysokości 46% wartości towaru, nie mniej niż 20 tys. zł – nawet przy niewielkich przesyłkach. Dodatkowe kary obejmują: 10 tys. zł za brak aktualizacji danych oraz 10 tys. zł za brak działającego urządzenia GPS. 

Zaczęło się od paliwa

SENT, czyli System Elektronicznego Nadzoru Transportu, funkcjonuje w Polsce od 2017 roku jako narzędzie Krajowej Administracji Skarbowej do monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych. System opiera się na obowiązku zgłaszania transportów oraz ich bieżącego nadzorowania – w tym często także śledzenia geolokalizacji pojazdów. 

Czytaj więcej

Przewoźnicy: elektryk to za duże ryzyko

Pierwotnie SENT obejmował głównie takie towary jak paliwa, alkohol czy wyroby tytoniowe – sektory szczególnie narażone na nadużycia podatkowe i działalność szarej strefy. Dzięki systemowi możliwe stało się ograniczenie wyłudzeń VAT oraz zwiększenie kontroli nad obrotem towarami wysokiego ryzyka. W praktyce SENT to rozbudowany system raportowania realizowany za pośrednictwem platformy PUESC. Wymaga on od przedsiębiorców szczegółowego przekazywania danych o przewozach – od informacji o towarze (kod CN, masa, ilość), przez dane kontrahentów, aż po szczegóły dotyczące transportu i przewoźnika. W wielu przypadkach konieczne jest również zapewnienie ciągłej transmisji danych lokalizacyjnych pojazdu.