Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace nad nowelizacją prawa, która umożliwi dopuszczenie do ruchu pojazdów EMS w programach pilotażowych. Zostaną one uruchomione po wejściu w życie nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym (projekt nr UC133) i wydaniu na jej podstawie rozporządzenia Ministra Infrastruktury, które określi zasady naboru do programu, zawierające m.in. wymagania techniczne dla pojazdów oraz trasy, na których ten program będzie się odbywał. 

Czytaj więcej

Zapowiada się zacięta walka o europejski rynek kurierski

W założeniu MI, pilotażowy program będzie trwał 5 lat, a jego wyniki zostaną wykorzystane do opracowania przyszłych regulacji dot. wykorzystywania pojazdów nienormatywnych w ruchu krajowym. Wpisu do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów dokonano 16 grudnia 2025 roku, możliwe, że nowelizacja zostanie przyjęta w drugiej połowie roku. 

Mniej ciężarówek

Do tego typu pojazdów spieszno spedytorom. Polska Izba Spedycji i Logistyki oraz Scania Polska zorganizowały nawet 2 czerwca na torze w Modlinie pokaz zestawów klasy EMS 25,25 m. 

Podczas jazd demonstracyjnych zaprezentowano m.in. hamowanie w zwykłych warunkach oraz na płycie poślizgowej, hamowanie i ruszanie ze wzniesienia, cofanie, dokowanie oraz manewrowanie zestawem na ograniczonej przestrzeni.  Testy na torze Modlin przedstawiły wiele technicznych aspektów tego rodzaju rozwiązania, w tym możliwe konfiguracje oraz sposób i warunki jazdy takich zestawów – przyznaje rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska. 

Próby obserwowali także przedstawiciele ITS i IBDiM, GITD, GDDKiA. Podczas jazd demonstracyjnych zaprezentowano m.in. hamowanie w zwykłych warunkach oraz na płycie poślizgowej, hamowanie i ruszanie ze wzniesienia, cofanie, dokowanie oraz manewrowanie zestawem na ograniczonej przestrzeni.

Czytaj więcej

Kurierzy zadowoleni, ale rotacja wśród nich jest wysoka

Spedytorzy już narzekają na brak pustych samochodów i spodziewają się, że długie zestawy (nazywane także EMS od European Modular System) pozwolą zmniejszyć dotkliwość braków. PISiL wskazuje, że zestawy klasy EMS 25,25 m, o dopuszczalnej masie całkowitej 60 ton, w porównaniu z zestawami klasycznymi (naczepowymi o długości 16,5 m oraz przyczepowymi o długości 18.35/18,75 m) mają szereg zalet, jak:

- redukcja kosztów na skutek eliminacji 1/3 samochodów i kierowców niezbędnych do wykonania tej samej pracy przewozowej;

- zwiększenie do 50% przestrzeni do ładowania i masy ładunku;

- obniżenie do 33% emisji substancji szkodliwych;

- obniżeniem o 10-15% zużycia paliwa w przeliczeniu na tkm;

- mniejsze naciski na oś;

- zmniejszenie zatłoczenia na drogach. 

Dopuszczenie w wielu krajach

Zestawy klasy EMS 25,25 mm mogą się poruszać aż w 11 państwach europejskich. Są to: Niemcy, Czechy, Finlandia, Dania, Norwegia, Belgia, Holandia, Portugalia, Hiszpania, Irlandia i Szwecja. Najlepiej sprawdzają się w obsłudze regularnych tras, w ruchu wahadłowym. Holenderska firma Mandersloot stosuje tego typu pojazdy w transporcie kwiatów na trasie Holandia – Polska. – Na trasach między Holandią a Polską widzimy, jak duży potencjał mają zestawy EMS w przewozach regularnych, szczególnie tam, gdzie liczy się czas, powtarzalność i maksymalne wykorzystanie przestrzeni ładunkowej. Dziś, ze względu na obowiązujące przepisy, takie zestawy muszą być rozpinane przed wjazdem do Polski, a ładunek dzielony na kilka pojazdów. To oznacza dodatkowe operacje, więcej czasu, większe zaangażowanie sprzętu i kierowców. Po zmianie przepisów cały proces mógłby przebiegać znacznie sprawniej – od załadunku po dostawę – z korzyścią dla klientów, przewoźników i środowiska – podkreśla Country Manager & Operations Manager Poland, Mandersloot Edwin Tebbens. 

Czytaj więcej

Lato pokrzyżowało szyki przewoźnikom

Na koniec pokazu, specjaliści ze Scania Polska sformowali zestaw klasy EMS 2, złożony z ciągnika siodłowego oraz dwóch standardowych naczep 3-osiowych, połączonych ze sobą za pomocą wózka sprzęgającego – tzw. dolly. 

Długość takiego zestawu, dozwolonego już w normalnym ruchu w Szwecji, Finlandii, Hiszpanii i Danii, wynosi od 32 do 34,5, a dopuszczalna masa całkowita od 72 t do nawet 76 t. – Chcemy, aby dyskusja o wdrożeniu EMS w Polsce była merytoryczna i oparta na danych. Pokaz w Modlinie pozwolił przybliżyć rozwiązanie osobom, które będą uczestniczyć w procesie decyzyjnym – zaznacza przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński. 

Kto zarobi, a kto straci?

Prezes ZMPD Jan Buczek uważa, że postępu technologicznego nie da się zatrzymać. – Co najwyżej możemy się z tej możliwości na własne życzenie pozbawić – zauważa Buczek. Wskazuje, że w Skandynawii zestawy EMS do dawna się sprawdzają i poprawiają efektywność transportu. – Duża liczba zestawów klasycznej budowy poruszających się po drogach Skandynawii świadczy, że EMS nie wypierają z rynku przewoźników nie dysponujących takimi pojazdami, jedynie poprawiają efektywność w przewozach organizowanych przez tych uczestników rynku, którzy spełniają wszystkie niezbędne warunki – wskazuje prezes Zrzeszenia. 

Czytaj więcej

Terminale dla chińskiego importu

Dodaje, że okres badawczy ma określić techniczne i finansowe warunki wykorzystania zestawów, aby nie zakłócić konkurencyjności na rynku transportowym. Obawia się tego prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz. – Przepisy te po prostu dopuszczą zagraniczną, unijną konkurencję stosującą już tego typu rozwiązania w swoich krajach, na nasz rynek. Dlatego, jeśli już, to raczej podnoszą konkurencyjność zagranicznych przewoźników na rynku polskim, a nie polskich zagranicą – twierdzi Matulewicz. 

Kierowcy dopytują o wyższe stawki, za jakie mieliby pracować na dłuższych zestawach. 

Pomysłowi wydłużenia zestawów przeciwni są przewoźnicy kolejowi.