Dwie organizacje przewoźników drogowych: TLP i ZMPD zwróciły się wspólnie do premiera o wznowienie prac nad wykazem zawodów deficytowych. Organizacje alarmują, że brakuje kierowców i taki wykaz ułatwi przedsiębiorcom sprowadzanie kierowców spoza Unii Europejskiej.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wstrzymało prace tłumacząc się ogólnym wzrostem bezrobocia i koniecznością ochrony polskiego rynku pracy. Tymczasem, jak uważają przewoźnicy, sytuacja uderza w branże cierpiące z powodu strukturalnych braków kadrowych. Polscy bezrobotni nie są zainteresowani pracą kierowcy w transporcie międzynarodowym, a sytuacji tej nie zmieniają nawet wysokie zarobki, sięgające średnio około 10 tysięcy złotych netto miesięcznie.
Czytaj więcej
W Ameryce Północnej FedEx porządkuje aktywa sprzedając dział logistyki kontraktowej i skupia się na zyskownych segmentach. W Europie obaj kontrahen...
TLP i ZMPD szacują, że w sektorze transportu drogowego brakuje od 100 do 120 tysięcy kierowców. Długotrwałe procedury powodują „exodus wykwalifikowanej kadry – tylko w latach 2024-2025 liczba zatrudnionych u nas zagranicznych kierowców spadła ze 162 489 do 145 977 osób.”
„Brak regulacji porządkujących rynek sprawia, że o dostępie do zagranicznych pracowników decyduje dziś ślepy los – loterie wizowe i kolejki rozpatrywania wniosków, a nie długofalowe potrzeby gospodarcze Polski.” „Wprowadzenie wykazu nie zwiększa obciążeń polskiej administracji ani nie obniża kryteriów naboru. Zmienia jedynie losową kolejność na merytoryczne priorytety.”
Nowy lider?
W minionych trzydziestu latach pozycję lidera na tym rynku zdobyli przewoźnicy zarejestrowani w Polsce. – Ale istnieje zagrożenie, że ich pozycja będzie słabnąć – zaznacza prof. Wojciech Paprocki z SGH.
Zgadza się z nim prezes TLP Maciej Wroński. – Bez dostępu do pracowników nie będziemy w stanie utrzymać tej pozycji. To nie jest problem wyłącznie naszej branży – to zagrożenie dla całej gospodarki – podkreśla Wroński.
Prezes ZMPD Jan Buczek wskazuje, że polska gospodarka rozwija się i potrzebuje ludzi gotowych do pracy. – Tymczasem przedsiębiorcy nie otrzymują skutecznych narzędzi pozwalających uzupełnić braki kadrowe. Jeżeli ogranicza się możliwość zatrudniania pracowników spoza Polski, należy jednocześnie przedstawić realne i efektywne rozwiązania alternatywne – uważa prezes ZMPD.
Czytaj więcej
Polski producent taboru szynowego wszedł na największy w Europie rynek tramwajów. Więcej pracy będzie dla polskich i niemieckich zakładów Pesy.
Przedsiębiorcy są także zaniepokojeni brakiem spójności działań pomiędzy poszczególnymi resortami odpowiedzialnymi za rynek pracy, sprawy zagraniczne oraz transport. – W sytuacji, gdy polska gospodarka potrzebuje pracowników, nie możemy pozwolić sobie na brak koordynacji działań administracji publicznej – podkreśla Buczek.
Paprocki wskazuje, że w Hiszpanii w czerwcu 2026 r. zakończyła się akcja przyjmowania zgłoszeń imigrantów, którzy chcą uzyskać pozwolenie na pobyt stały. Według doniesień publikatorów, zgłosiło się 1,17 mln osób. – Duża część tych osób znalazła już pracę jako kierowcy zarobkowi. To zwiększa potencjał kadrowy przewoźników drogowych, których brakuje w Europie. Powoli wzrasta udział przewoźników drogowych z Hiszpanii w realizacji usług na rynku unijnym – ostrzega Paprocki.
Światowy problem
Z najnowszego raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego IRU na temat globalnego niedoboru kierowców wynika, że trudności związane z rekrutacją pogłębiają się, a niedobory kadrowe są największym zmartwieniem operatorów na większości badanych rynków.
Około 20 proc. kierowców w Europie ma przejść na emeryturę w ciągu pięciu lat, a już teraz niedobór kierowców jest najpilniejszym problemem dla 65 proc. operatorów w Europie.
Zastępstwa nie sposób znaleźć, kobiety stanowią zaledwie 4 proc. europejskich kierowców ciężarówek, a dotychczasowe kraje, z których czerpano personel, jak np. Uzbekistan, powoli przestają oferować nadmiar rąk do pracy – także w tych krajach popyt na przewozy towarowe rośnie szybciej niż podaż kierowców.
Czytaj więcej
Spedytorzy domagają się zezwolenia na użytkowanie długich zestawów, mierzących co najmniej 25,25 m, a w przyszłości może nawet ponad 34 m. Kolejarz...
Presja jest szczególnie dotkliwa dla operatorów dalekobieżnych i mniejszych firm. Operatorzy zatrudniający mniej niż 50 pracowników odnotowali wskaźniki niedoborów kadrowych o 6 punktów procentowych wyższe niż duże firmy. Mali operatorzy zatrudniający mniej niż 10 pracowników, którzy stanowią 98 proc. przedsiębiorstw transportu drogowego w UE i 79 proc. siły roboczej, często dysponują mniejszymi środkami na inwestycje w rekrutację, szkolenia i zatrudnianie na rynku międzynarodowym.
Branża transportowa w Polsce odpowiada za ponad 40 proc. eksportu usług w tym sektorze, a polscy przewoźnicy są liderami na jednolitym rynku europejskim. Ograniczanie nam dostępu do kadr to likwidacja miejsc pracy w obsłudze transportu (dyspozytorzy, branża paliwowa, informatyczna), co w efekcie doprowadzi do realnego spadku wpływów budżetowych i zahamowania wzrostu gospodarczego.