Wizyta w Indiach premiera Donalda Tuska 22-24 października wydarza się w okresie przełomowym dla relacji indyjsko-unijnym, gdy obie strony otwierają szeroko bramy dla handlu. Polska skorzysta na otwarciu, jeśli poprawi bezpośrednie połączenia transportowe z Indiami. Wówczas ma szansę nie tylko na znaczne korzyści eksportowe, ale również na zyski z bycia centrum logistyczno-transportowym dla Indii na rynki Europy Środkowej i Północnej.

Zacieśnienie relacji UE z Indiami kosztem Chin

Najprawdopodobniej już na koniec roku podpisana zostanie umowa o wolnym handlu z Indiami, która radykalnie poprawi możliwości prowadzenia wymiany handlowej. Taryfy celne zostaną zredukowane na 91% wartości eksportu i 93% importu, przy czym zachowane zostaną bariery ochronne wobec istotnych dla Polski produktów rolnych, takich jak drób, wołowina czy nabiał. Jednocześnie narastają napięcia UE z Chinami ze względu na pogłębiającą się na ich korzyść asymetrię w handlu. Państwa unijne widzą coraz bardziej, że zależność od wspierającego coraz bardziej otwarcie Moskwę i merkantylistycznego do granic możliwości Pekinu staje się coraz większym obciążeniem politycznymi i gospodarczym. 

Czytaj więcej

Chińskie roboty nad Wisłą

Indie wydają się ciekawym rynkiem dla dywersyfikacji wymiany handlowej. Bruksela liczy, że pogłębienie relacji handlowych pozwoli zredukować deficyt UE w handlu z tym krajem towarami (21 mld euro) i usługami (niespełna 9 mld euro). Wymiana byłaby dużo bardziej zbilansowana, gdyby Indie nie były ważnym importerem rosyjskiej ropy naftowej, którą przetwarzają w swoich rafineriach i wysyłają do Europy.

Szanse i zagrożenia dla Polski

Polska może być beneficjentem pogłębienia relacji handlowych z Indiami, jednak bez intensywnej pracy na tym kierunku istnieje też ryzyko znacznych strat. Indie to trudny, lecz olbrzymi rynek 1,4 mld konsumentów. Polska ma tam wciąż pewien kapitał pozytywnych skojarzeń dzięki tradycji bliskich relacji w czasach PRL i braku bagażu kolonialnej przeszłości. 

Na tamtejszym rynku atrakcyjne mogą być nie tylko polskie produkty, takie jak alkohole i żywność premium, kosmetyki czy farmaceutyki dla polskich firm, ale ponadto mogą skutecznie wesprzeć proces transformacji indyjskiej gospodarki. Przydatne mogą być polskie technologie z zakresu clean tech, ale też technologie do efektywnego i bezpiecznego wydobycia węgla. Potencjał istnieje też w wprzęganiu naszego sektora motoryzacyjnego (komponenty i części) w indyjskie łańcuchy dostaw. Nie mniejszą szansą jest udział w ambitnym programie rozbudowy kolei w Indiach, a także współpraca z zakresie modernizacji indyjskiej armii. 

Czytaj więcej

Największy kryzys celny od dekad. Los agencji celnych i przewoźników zagrożony

Zagrożenia jednak też są realne. Indie to potencjalnie silny konkurent na rynku UE w sektorach: tekstylnym i odzieżowym, chemicznym, tworzyw sztucznych, farmaceutycznym czy dostaw rozwiązań IT czy usług BPO. Nie można niestety wykluczyć, że polityka klimatyczna będzie faworyzować Indie na europejskim rynku. Graniczna opłata węglowa CBAM może się okazać niewystarczającym instrumentem równoważenia indyjskich przewag z tytułu mix energetycznego opartego na taniej energii z węgla, wspomaganego przez fotowoltaikę. Polska już obecnie notuje deficyt w wymianie Indiami na poziomie prawie 3 mld euro, więc jest duże pole do poprawy.

Połączenia transportowe kluczem do sukcesu

Polska nie osiągnie znaczących korzyści z umowy, jeśli za umowami handlowymi nie nadąży logistyka. Obecnie nasza kraj nie dysponuje bezpośrednimi połączeniami logistycznymi z Indiami, w przeciwieństwie np. do PRL, kiedy Polskie Linie Oceaniczne oferowały wiele takich połączeń. 

W efekcie polskie eksporter jest skazany na transport towarów z przeładunkiem w dużych europejskich portach, takich jak Antwerpia, Hamburg czy Rotterdam. Generuje to nie tylko dłuższy czas dostaw, ale też często wyższe koszty a także większe ryzyko uszkodzenia ładunku. Taka sytuacja nie zachęca do ekspansji na rynku indyjskim, przy czym dla producentów z Indii jest to mniejszy problem, bo oni w pierwszym rzędzie będą zainteresowani ekspansją na zasobniejszych rynkach Europy Zachodniej. 

Wobec tych uwarunkowań priorytetem dla Polski powinna być rozwój połączeń kontenerowych z Indiami. To nie tylko szansa na łatwiejszy handel czy wpływy celne z importu, ale też na korzyści z pozycji hubu indyjskich towarów w UE. Skala polskiego rynku może być niewystarczająca do zainteresowania partnerów indyjskich, jednak zupełnie inaczej to wygląda, gdy będziemy się prezentować jako brama do rynku Europy Środkowej i Północnej, a więc 150 mln zamożnych konsumentów. 

Czytaj więcej

Ładowarki dla ciężarówek: pierwsze jajko czy kura?

Idealna do wykorzystania w tym aspekcie jest Inicjatywa Trójmorza, która grupuje właśnie państwa Europy Środkowej, a jednocześnie stawia sobie za cel nie tylko integrację transportową regionu, ale też coraz bardziej stawia na poprawę połączeń z rynkami globalnymi. 

Właśnie w oparciu o tę platformę warto budować zainteresowanie globalnej i regionalnej branży logistycznej i biznesu budową lepszych połączeń transportowych z Indiami. Dobra współpraca gospodarcza na linii Warszawa-New Delhi może stworzyć fundament do przekonania partnerów indyjskich, a wraz z nimi innych państw Globalnego Południa do wsparcia postulatu przyjęcia Polski jako stałego członka G20. 

Autor jest pracownikiem Ośrodka Studiów Wschodnich