Rada Najwyższa Ukrainy skierowała 18 kwietnia do powtórnego opracowania projekt nowelizacji prawa, zobowiązujący do powrotu do kraju obywateli Ukrainy, którzy podlegają mobilizacji, czyli mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat. 

Ucieczki można ścigać w inny sposób

Poselski projekt nr 7265 opublikowany 8 kwietnia dotyczy zmiany Kodeksu Karnego Ukrainy i ustawy o reżimie prawnym stanu wojennego. Przewiduje on, że w przypadku wprowadzenia na Ukrainie lub w jej poszczególnych miejscowościach stanu wojennego osoby, które zgodnie z prawem podlegają poborowi do służby wojskowej podczas mobilizacji, zobowiązane są nie później niż 15 dni od wprowadzenia stanu wojennego powrócić na Ukrainę. Jeśli nie zastosują się, grozi im kara od 5 do 10 lat. 

Czytaj więcej

Przemodelowana logistyka postawiła CCC na nogi

W ukraińskim parlamencie projekt spotykał się z krytyką. – Narusza zasadę niedziałania prawa wstecz, gdyż w swojej obecnej wersji przewiduje obowiązek powrotu osób zobowiązanych do służby wojskowej w czasie mobilizacji w terminie 15 dni od dnia ogłoszenia stanu wojennego na części terytorium lub całym terytorium Ukrainy, zaś stan wojenny został ogłoszony 24 lutego – wskazuje specjalista ds. legalizacji zatrudnienia w spółce Flexidea Andrii Arkaniuk. 

Przypomina, że 14 kwietnia przewodniczący frakcji „Sługa Ludu” w Radzie Najwyższej Ukrainy David Arakhamia opublikował w serwisie Telegram post, w którym stwierdził, że „Frakcja partii politycznej „Sługa Ludu” nie poprze przyjęcia przepisów prawnych dotyczących odpowiedzialności mężczyzn w wieku poborowym, którzy wyjechali z Ukrainy i nie wrócili w ustawowym terminie w czasie stanu wojennego, w szczególności chodzi o projekt nr 7265.” 

Ważne przelewy z zagranicy

Arakhamia podkreślił także znaczenie gospodarcze diaspory. „Uważamy, że w tej formie ta norma legislacyjna jest szkodliwa i niebezpieczna zarówno dla obrony Ukrainy dzisiaj, jak i dla jej odbudowy w przyszłości. Setki tysięcy Ukraińców wróciło do domu, aby bronić swojego kraju podczas wojny. Wielu z tych, którzy zostali, pracuje za granicą i wysyła pieniądze na Ukrainę - jako pomoc dla rodzin lub jako darowizny na fundusze Obrony Kraju. Proponowana norma w żaden sposób nie osiągnie celu, który faktycznie należy osiągnąć: ukarania kilkudziesięciu urzędników i deputowanych, którzy uciekli z Ukrainy podczas wojny. Będziemy szukać innych sposobów karania tych osób.Wobec pozostałych osób nie będzie i być nie może żadnych sankcji. Jesteśmy zainteresowani tym, aby po zakończeniu działań wojennych, po naszym zwycięstwie, wszyscy nasi obywatele wrócili na Ukrainę, pracowali nad jej odnowieniem i mieli okazję żyć zwykłym życiem.” 

Czytaj więcej

Sankcje sprawiły, że Gdańsk awansował na drugie miejsce na Bałtyku

Arkaniuk uważa, że dopóki nie ma dopracowanej wersji projektu, poza informacją o braku poparcia frakcji rządzącej tej wersji projektu, nie ma żadnych innych informacji co do ewentualnych planowanych zmian. – Ponadto duże znaczenie przy przyjęciu projektu (jak i jego wersji) będzie miała aktualna sytuacja na froncie – zastrzega Arkaniuk. 

W Polsce na koniec 2021 roku pracował milion obywateli Ukrainy, z których 330 tys. miało pozwolenie na pracę. GITD podaje, że na koniec 2021 roku ważnych było blisko 104 tys. świadectw kierowcy.  Pracownicy z Ukrainy wysyłali do rodzin w swoim kraju 12-15 mld zł rocznie. 

Z danych Straży Granicznej wynika, że do 20 kwietnia z Polski na Ukrainę wjechało 773,4 tys. osób. Minister Infrastruktury Andrzej Adamczyk szacuje, że branża budowlana straciła 30 proc. pracowników. Nie ma dokładnych danych ilu kierowców z Ukrainy wróciło bronić ojczyny. Z szacunków wynika, że jest to 15 proc. kierowców w ruchu międzynarodowym.