Na wszystkie auta mamy obsadę, zatrudniamy też obcokrajowców, którzy przyjechali niedawno do Polski. Władze Ukrainy wypuszczają do pracy mężczyzn, mających powyżej trójki dzieci lub ponad 60 lat albo niską kategorię wojskową. Zatrudniliśmy 3 nowych Ukraińców, odebraliśmy 5 nowych zestawów i mamy na nie kierowców. Brakuje tylko pracy – przyznaje Tomasz Białek z opolskiej firmy Cichoń Transport. 

Czytaj więcej

Importerzy samochodów ciężarowych zamknęli rekordowy rok

Dodaje, że w pierwszym tygodniu stycznia z bazy wyjechało zaledwie 35 proc. floty. – Kierowcy chcieli pracować, ale nie było zleceń. W tym tygodniu jest lepiej, w ruchu jest już 80 proc. floty, ale ceny spadły o 40-50 centów na km i tu największy problem – wskazuje Białek. 

Przypuszcza, że pierwsza połowa roku może być słaba. Tymczasem, jak ocenia PKO Research, na dziś nic nie zapowiada istotnego wzrostu bezrobocia, pomimo prawdopodobnego spadku PKB w 1 kwartale 2023 roku. W badaniach robionych pod koniec ub. r. kierowcy zawodowi utrzymują się na czele listy najbardziej poszukiwanych specjalistów. – Problem występuje aż w 96% powiatów w kraju, w tym w niemal co czwartym oceniany jest jako duży – podkreśla dyrektor zarządzający Rhenus Road - Central Cluster Paweł Trębicki. 

Ostatnie badanie zawodów deficytowych w województwie zachodniopomorskim przeprowadzone przez Wojewódzki Urząd Pracy w Szczecinie jednoznacznie potwierdza drastyczny brak kierowców. Zapotrzebowanie zgłasza zarówno logistyka, ponieważ brakuje kierowców do tras krajowych i międzynarodowych, ale i komunikacja miejska przez co wiele autobusów codziennie nie wyjeżdża na swoje trasy. – Transport jest najbardziej deficytowym zawodem. Kierowcy są poszukiwani, oferuje im się coraz lepsze pieniądze. Widzimy również dużą fluktuację z sektora publicznego do komercyjnego. Kierowcy szukają dobrych zarobków, ale i stabilnej pracy, która nie będzie wymagała od nich np. ciągłych podróży. Tutaj mamy dość ciekawą sytuację. Jeżeli ktoś szuka lepszych zarobków to kieruje się w stronę logistyki i spedycji. Jeżeli ktoś chce pracować na miejscu za mniejsze pieniądze to zatrudnia się w sektorze publicznym – wskazuje ekspert rynku pracy z firmy Idea HR Group Anna Sudolska. 

Czytaj więcej

Za półtora roku tiry staną nad granicą w elektronicznej kolejce

Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk uważa, że lista zawodów deficytowych powinna być wyznacznikiem kierunku edukacyjnego dla szczecińskich szkół i uczelni wyższych. – Tych zawodów brakuje, tutaj jest największa szansa na zdobycie dobrej pracy. Ta lista nie jest dla nas zaskoczeniem. Na rynku pracy brakuje najbardziej kierowców, sprzedawców, ekspertów sektora IT oraz wyspecjalizowanych pracowników przemysłowych i budowlanych – wylicza Mojsiuk.