Rośnie rola technologii w funkcjonowaniu łańcuchów dostaw, wynika z raportu CBRE i P3 „Logistics and Supply Chain Confidence Index 2025/26”. Ankietowani przyznają, że inwestycje w rozwiązania cyfrowe i automatyzację są postrzegane przede wszystkim jako sposób na poprawę efektywności operacyjnej oraz optymalizację procesów magazynowych i dystrybucyjnych. Wśród najważniejszych efektów wdrażania nowych technologii firmy wskazują wzrost wydajności operacyjnej i lepszą kontrolę nad procesami. – Automatyzacja jest coraz częściej postrzegana jako element budowania długoterminowej odporności operacyjnej oraz przewagi konkurencyjnej – podkreśla ekspert i popularyzator robotyki, Business Development Manager w Locus Robotics Marcin Gwóźdź. 

Projekty szyte na miarę

Automatyzacja nie zmniejsza zapotrzebowania na powierzchnię, ona zmienia wymagania wobec tej powierzchni. – Oznacza przesunięcie rynku w stronę projektów szytych na miarę – BTS i BTO – a nie jego kurczenie. Obserwujemy to wyraźnie w naszym portfelu: klienci z sektora e-commerce, logistyki kontraktowej, automotive czy FMCG oczekują, że budynek będzie elementem ich infrastruktury technologicznej, nie tylko miejscem składowania – podkreśla partner w Panattoni Marek Dobrzycki. 

Czytaj więcej

Nowy sternik IRU

Zauważa, że okres najmu dla takich projektów wynosi 10–15 lat. – Po drugiej stronie rachunku są oszczędności operacyjne. Nasze realizacje pokazują, że połączenie automatyki, robotyki i inteligentnego zarządzania energią może obniżyć koszty operacyjne o 30–40 proc. względem tradycyjnych hal – i są to liczby potwierdzone w konkretnych obiektach, nie szacunki modelowe – podkreśla Dobrzycki. 

Najbardziej podatna na automatyzację jest logistyka kontraktowa. – Usługodawca jest w stanie parametryzować potoki ładunkowe, zarówno jeśli chodzi o właściwości samych przesyłek, jak i ich natężenie. Jeśli dodamy do tego pogłębiające się problemy ilościowe i jakościowe zabezpieczenia siły roboczej, to automatyzacja procesów jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. Doprowadzi ona do koncentracji w segmencie logistyki kontraktowej poprzez podwyższenie bariery finansowania inwestycji oraz wydłuży czas trwania kontraktów, bo do zasadniczego dotychczas kosztu najmu magazynu doda czas zwrotu poniesionych wydatków na automatyzację procesów usług magazynowych – tłumaczy przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński. 

Przykładem mogą być magazyny obsługujące e-handel. LPP Logistics zwiększył w ostatnim roku liczbę autonomicznych jednostek przeszło sześciokrotnie, do ponad 3500 robotów. Wspierają one realizację zamówień e-commerce w magazynach fulfillmentowych pod Bydgoszczą, na Podkarpaciu oraz w Rumunii. – Jedna z największych i najszybciej rozwijających się flot robotycznych w regionie daje nam istotną przewagę operacyjną – zapewnia prezes LPP Logistics Sebastian Sołtys.  

W 2025 roku magazyny e-commerce należące do LPP Logistics zrealizowały 60 milionów zamówień. Nakłady grupy LPP na logistykę sięgną 1 mld zł w tym roku, a w latach 2024-2025 roku wyniosły 0,45 mld zł. 

Czytaj więcej

UKE podsumował rok branży pocztowej i kurierskiej

W ostatnich dwóch latach InPost, który w ub.r. doręczył 1,4 mld przesyłek, przeznaczył 3,2 mld zł na automaty paczkowe oraz sortownie. Jest największym w Europie nabywcą nowych sorterów. 

W logistyce paletowej głośny stał się wieloletni kontrakt DHL Supply Chain z Pepco na operacyjne zarządzanie pięcioma strategicznymi centrami dystrybucyjnymi w Europie, połączone z rozwojem automatyzacji obiektów. 

Części do montażu robotów nie brakuje

Duża umowa nie umknęła uwadze branży. – Można się spodziewać coraz więcej tego typu rozwiązań. Firmy logistyczne przestają być tylko operatorem. Stają się integratorem całego łańcucha i „control tower” dla wielu krajów. W praktyce oznacza to jeden standard operacyjny np. w całej Europie i jedną odpowiedzialność. Tego typu rozwiązanie to jednak ogromna zmiana mentalna po stronie klienta: oddajesz nie tylko zarządzanie magazynem, ale oddajesz sterowanie systemem – zaznacza Tomasz Sączek Partner Associate Deloitte Polska lider łańcucha dostaw.

Jednak projekty automatyzacji magazynów i intralogistyki zazwyczaj wydłużają proces podejmowania decyzji inwestycyjnej w porównaniu do standardowego wyposażenia magazynowego. – Wynika to przede wszystkim z większej skali inwestycji, konieczności analizy procesów operacyjnych oraz wpływu automatyzacji na przyszły model funkcjonowania całej organizacji – wyjaśnia Gwóźdź.

Szacuje, że w praktyce projekty związane z częściową automatyzacją, np. wdrożeniem robotów AMR do kompletacji zamówień czy transportu wewnętrznego, potrzebują zwykle od 3 do 6 miesięcy od pierwszych rozmów do podpisania kontraktu. – W przypadku bardziej zaawansowanych systemów – takich jak automatyczne magazyny paletowe ASRS, systemy shuttle czy kompleksowe centra dystrybucyjne – proces ten może trwać od 11 do nawet 22 miesięcy – ocenia Gwóźdź. 

Czytaj więcej

Kolejarze nie wykluczają podwyżek cen przewozów

Przyznaje, że coraz częściej angażowanych jest również więcej działów niż jeszcze kilka lat temu. – Nie tylko operacje i logistyka, ale także IT, bezpieczeństwo, HR czy finanse – wylicza Business Development Manager w Locus Robotics.

Zapewnia, że sytuacja na rynku komponentów automatyki znacząco poprawiła się względem okresu po pandemii COVID-19. – Standardowe terminy dostaw są znacznie bardziej przewidywalne. Dla większości typowych komponentów automatyki czas oczekiwania wynosi od kilku tygodni do około 3-4 miesięcy. W przypadku kompletnych systemów magazynowych całkowity czas realizacji projektu - od zamówienia do dostawy wyposażenia - wynosi dziś najczęściej od 4 do 12 miesięcy – ocenia Gwóźdź. 

Energia elektryczna to podstawa

Automatyzacja ma wpływ na rynek magazynowy. – Najemcy coraz częściej poszukują nie tyle standardowej hali, ile obiektu przygotowanego do obsługi zaawansowanych procesów logistycznych, zarówno teraz, jak i w przyszłości – zauważa dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska Jakub Kurek. 

Zastrzega, że w długim okresie może to oznaczać większą selektywność najemców w zakresie wyboru magazynu. – Najemcy, którzy zdecydują się na automatyzację, będą potrzebowali budynków o wyższych parametrach technicznych, lepszej infrastrukturze energetycznej czy większej elastyczności konstrukcyjnej. Co może spowodować jeszcze wyraźniejsze przesunięcie popytu w stronę nowoczesnych magazynów, projektowanych z myślą o przyszłej automatyzacji – przewiduje Kurek. 

Dodaje, że wraz z rozwojem robotyki, systemów transportu wewnętrznego, ładowania floty elektrycznej, instalacji fotowoltaicznych, systemów zarządzania budynkiem i zaawansowanej infrastruktury IT, zapotrzebowanie na energię będzie rosło. – Niemniej w przypadku większości najemców zarówno obecne, jak i przyszłe potrzeby energetyczne powinny być możliwe do obsłużenia przez istniejącą oraz planowaną infrastrukturę energetyczną w kraju – uspokaja przedstawiciel Newmark Polska. 

Rosnące ceny energii elektrycznej nie zahamowały rozwoju automatyzacji. – Firmy analizują całkowity koszt operacyjny magazynu, a nie tylko rachunek za energię. W wielu krajach Europy największym wyzwaniem pozostają koszty pracy, dostępność pracowników oraz rotacja personelu. Automatyzacja pomaga ograniczyć wpływ tych problemów i zwiększyć przewidywalność operacji – przekonuje Gwóźdź. 

Czytaj więcej

System regulacji rynku sprzed dekady

Wyzwaniem staje się zapewnienie odpowiednio dużej mocy przyłączeniowej. – Energia przestaje być parametrem technicznym – często staje się warunkiem wykonalności inwestycji – zauważa Dobrzycki.

Segment mniej podatny na robotyzację

Autorzy raportu BGK o cyfryzacji branży TSL zaznaczają, że nie wszędzie robotyzacja czyni takie postępy jak w obsłudze e-handlu i branży kurierskiej. Z najnowszego raportu BGK wynika, że firmy uznawane w zestawieniu za „Liderów Cyfryzacji” planują wydać na ten cel średnio zaledwie 180 000 zł rocznie, czyli 15 000 zł miesięcznie. – W dzisiejszych realiach rynkowych to kwota, za którą nierzadko trudno zatrudnić jednego seniora w IT, a co dopiero mówić o poważnej transformacji technologicznej całej firmy – oceniają autorzy raportu BGK.

Zauważają tę różnice także dostawcy. – W innych częściach rynku TSL cyfryzacja również postępuje, jednak jej efekty bywają mniej widoczne, ponieważ działalność jest bardziej rozproszona, a inwestycje technologiczne częściej konkurują z bieżącą presją kosztową – wskazuje dyrektor generalny Komputronik Biznes Paweł Stapf. 

Przewodniczący PISiL wyjaśnia, że magazyny spedycyjne zlokalizowane głównie w zapleczu portów morskich i lotniczych, obsługujące serwisy drobnicowe, czy ładunki Nowego Jedwabnego Szlaku odznaczają się dużą zmiennością potoków ładunkowych zarówno, jeśli chodzi o ich natężenie, jak i strukturę ładunkową wynikającą z wielości zleceniodawców. – Możliwości automatyzacji są w przypadku magazynów spedycyjnych znacznie mniejsze niż w logistyce kontraktowej. Rentowność magazynów spedycyjnych jest niska i spedytorzy podchodzą do nich, jako koniecznego elementu łańcucha dostaw, generując marżę w innych jego ogniwach, jak transport, czy dodane usługi spedycyjno-celne – wylicza Tarczyński. 

Czytaj więcej

Jaka jest przyszłość przed PKP LHS i terminalem w Sławkowie?

Przyznaje jednak, że nawet w tym segmencie widocznym trendem jest odchodzenie od prac ręcznych, które umożliwią postępujące jednostkowanie ładunków (palety, big bagi zamiast kartonów czy worków). – Czynniki demograficzne i tu dają się we znaki, stąd spodziewana automatyzacja wybranych powtarzalnych usług. W sumie doprowadzi to do konsolidacji średnich (lokalnych i regionalnych) firm spedycyjnych. Zagrożenie ze strony dużych podmiotów jest mniejsze, bo magazyny spedycyjne wymagają dużej elastyczności, ciągłego dostosowywania się do zmieniającej się sytuacji – dodaje Tarczyński.