Przewozy przez Kanał La Manche nadal niedrożne

W najbliższych tygodniach nie należy spodziewać się poprawy. Brytyjscy celnicy nie znają nawet karnetów TIR.

Publikacja: 08.02.2021 22:51

Przewozy przez Kanał La Manche nadal niedrożne

Foto: logistyka.rp.pl

Port w Dover podaje, że ruch ciężarówek jest na poziomie 90 proc. ubiegłorocznego. Władze francuskie szacują, że połowa z samochodów wraca pusta. Powodem wysokiego odsetka pustych powrotów są celne procedury, z którymi nie radzą sobie zarówno władze jak i firmy. Czas na odprawę celną w Ashford, najczęściej wybieranym urzędzie celnym przez jadące na kontynent samochody, wynosi średnio 15 godzin. Brytyjskie Stowarzyszenie Przewoźników Samochodowych RHA szacuje że potrzeba dodatkowych 40 tys. celników.

Najgorsze jest, że nie należy spodziewać się szybkiej poprawy. – Brytyjczycy rozłożyli proces wdrażania procedur celnych na 3 etapy, nie jesteśmy nawet w połowie pierwszego, a ostatni zacznie obowiązywać 1 lipca – zauważa Juliusz Skurewicz z Polskiej Izby Spedycji i Logistyki.

Czytaj więcej w: IRU rozładuje korki na brytyjskiej granicy

Dyrektor operacyjny Transsped Mariola Glinka uważa, że największym problemem Brytyjczyków jest zrozumienie kto udziela gwarancji celnej. – Nadawcy oczekiwali, że udzieli jej spedytor lub przewoźnik; firma transportowa przygotuje dokumenty lub zabezpieczenie należności celnych. Nawet chcieli aby przewoźnik pokrywał koszty otwarcia T1. Nadawcy nie dostrzegli roli agencji celnych – tłumaczy Glinka. Dodaje, że agencjom kończą się fundusze na gwarancje celne.

Przewozy komplikuje pandemia. – Jeżeli kowid odpuści, będzie łatwiej. Pozytywny wynik testu zmusza do zatrzymania auta z kierowcą. Jeżeli spedycja ma wielu małych przewoźników, mogą oni potracić płynność z powodu zablokowania auta. 2 tygodnie postoju to 5 tys. euro strat. Dla nas wzrost kosztów sięga 30 proc. – szacuje dyrektorka Transsped.

Czytaj więcej w: Pakiet Mobilności wystraszył połowę przewoźników

Joanna Porath z agencji celnej AC Porath podkreśla, że widać na rynku, że niewielu spedytorów i przewoźników podejmuje się przewozu towarów akcyzowych i pochodzenia roślinno-zwierzęcego, które mają bardziej skomplikowane od standardowych towarów odprawy.

Brytyjski przewoźnik specjalizujący się w przeprowadzkach nie jest w stanie od miesiąca podjąć pracy na trasach do Europy. – W związku z nowymi przepisami nie jesteśmy w stanie prowadzić dalej działalności, ponieważ brytyjskie agencje albo tłumacza się, że przepisy są bardzo nie jasne co do osób prywatnych albo nikt nie chce się „bawić przy odprawianiu drobnicy”. Mam klientów, którzy chcą wrócić do Polski ze swoim dobytkiem jako mienie przesiedleńcze, ale jak do tej pory, nie znalazłam żadnej agencji w Wielkiej Brytanii, która podjęła by się takiej odprawy. Dodam, że dzwoniliśmy również do HMRC z zapytaniem. Pani po dłuższej rozmowie i kilku pytaniach jak rozwiązać ten problem… rozłączyła się – opisuje sytuację przedstawicielka firmy.

Czytaj więcej w: Kwitnie rynek dostawczych busów

Zdesperowany przewoźnik Sachs Trans postanowił wypróbować na trasie do i z Wielkiej Brytanii karnet TIR. Samochód, który został zaplombowany 4 lutego w Polsce, bez większych przeszkód przepłynął cieśninę promem P&O i rozładował się 8 lutego w Wielkiej Brytanii. Jedyne opóźnienie nastąpiło w Dover, gdzie brytyjscy celnicy nie wiedzieli co zrobić. Kierowcy zajęło dwie godziny przekonanie urzędników, że muszą podbić karnet TIR na granicy.

Przewozy
Na drodze do zrównoważonego łańcucha dostaw
Przewozy
Adriatyckie portowe tygrysy
Przewozy
Boom eksportowy polskiej żywności: czy trend będzie trwały?
Przewozy
Ceny spadają szybciej niż przewozy
Przewozy
Prognozy dla rynku TSL na 2023 rok. Spowolnienie we wszystkich sektorach