Parlament Europejski debatuje 8 lipca nad przyszłością europejskiego przemysłu samochodowego. Unijni politycy rozluźniają sztywne przepisy regulujące funkcjonowanie rynku motoryzacyjnego.
Łagodniejsze przepisy
W raporcie przygotowanym przez wiceprzewodniczącego Grupy Europejskiej Partii Ludowej (wiodąca od wielu lat siła w Parlamencie Europejskim, mająca 185 miejsc) Massimiliano Salini zaproponował nową kategorię pojazdów bezemisyjnych napędzanych wyłącznie paliwami odnawialnymi, traktowanych na równi z pojazdami elektrycznymi. – Tylko poprzez uznanie paliw odnawialnych możemy zagwarantować rzeczywistą neutralność technologiczną i przyspieszyć dekarbonizację transportu drogowego – podkreśla Salini.
Czytaj więcej
Wielkie statki przyspieszą przewozy oceaniczne, ale spedytorzy wskazują na konieczność zapewnienia dużej sprawności pracy terminali morskich.
Salini, proponuje zniesienie planowanego zakazu rejestracji modeli z napędem spalinowym, który ma obowiązywać od 2035 roku. – Chcemy dekarbonizować transport drogowy, wykorzystując wszystkie dostępne technologie. Nie ma sensu sztywno wiązać się z jedną technologią. Proponuję pragmatyczną zmianę kierunku, aby dostosować obecne regulacje do realiów społeczno-ekonomicznych branży motoryzacyjnej. Nie obniży to naszych ambicji środowiskowych, a jednocześnie zagwarantuje obywatelom swobodę wyboru – zapewnia Salini.
Zarazem propozycja włoskiego europosła jest na rękę włoskim markom jak Fiat oraz Iveco, które od lat oferują samochody z napędem na biogaz lub biopaliwa. Z kolei niemieckie i szwedzkie firmy promują napęd elektryczny. Blokowały dopuszczenie napędów biogazowych, dzięki czemu mogły liczyć na większą sprzedaż i szybszy zwrot z inwestycji w elektryfikację.
Propozycja Salliniego zachowuje cel 90-procentowej redukcji emisji CO2 dla samochodów, aby uwzględnić elastyczność, taką jak kredyty na paliwa odnawialne i stal niskoemisyjną.
W przypadku samochodów dostawczych proponuje obniżyć tymczasowy cel na 2030 rok z 40 proc. do 30 proc. Okres wyliczania redukcji emisji dla każdego producenta aut proponuje wydłużyć z trzech do pięciu lat, a super-kredyty dla małych samochodów osobowych i dostawczych rozszerzyć, aby zachęcić do przystępnych, niskoemisyjnych modeli.
Klapa dotychczasowej polityki
Pomimo regulacyjnych nacisków, popyt na elektryczne samochody ciężarowe był znikomy. Ich rejestracje w UE przekroczyły w 2025 roku 5 proc., a do obniżenia emisji CO2 o 43 proc. w 2030 roku powinny sięgnąć 130 tys. sztuk, co przy obecnym poziomie zainteresowania nabywców oraz gotowości infrastruktury wydaje się nierealne.
Czytaj więcej
Pomimo wysokich cen paliw i spadających marż przewoźników, rosną rejestracje samochodów ciężarowych.
Dotychczasowa polityka przemysłowa EPL przyniosła opłakane skutki, co przyznaje nawet partyjny kolega Saliniego, europoseł Jens Gieseke. – Europejscy producenci i dostawcy samochodów zmagają się z jednym kryzysem za drugim. Fabryki są zamykane, znikają wysokiej jakości miejsca pracy, a produkcja przenosi się gdzie indziej – alarmuje Gieseke.
Podkreśla, że przemysł motoryzacyjny jest niezbędny dla Europy. – Pozostaje nieodzownym filarem zatrudnienia, innowacji i dobrobytu. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby stworzyć ramy prawne, które pozwolą temu sektorowi ponownie się rozwijać – zaznacza Gieseke.
Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Zamiennych CLEPA szacuje, że w 2026 roku 76 proc. dostawców będzie działać z marżą poniżej 5 proc. (minimalną wymaganą do zrównoważonych inwestycji) i prawie co czwarty przygotowuje się na straty.