Zarówno Ministerstwo Infrastruktury jak i spółka PKP LHS próbują odblokować ukraińską blokadę przewozów kolejowych między Chinami i Europą. Oficjalnie strona ukraińska powołuje się na „względy techniczne” i prace remontowe na sieci kolejowej po ukraińskiej stronie granicy oraz na zbyt duże nagromadzenie wagonów próżnych na stacji Izow. – Decyzje strony ukraińskiej komunikowane były z kilkudniowym wyprzedzeniem, bez wcześniejszych konsultacji na jakimkolwiek szczeblu, czego wymagają regulacje prawne obowiązujące obie strony – wskazuje rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury Szymon Huptyś. 

Niewiarygodne tłumaczenie

Z oceny sytuacji strony polskiej wynika, że argumenty strony ukraińskiej nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. – Są niewiarygodne z technicznego punku widzenia i doświadczenia. Prac remontowych nie prowadzi się ani nie rozpoczyna w okresie zimowym.  W tym kontekście, jak również zważając na znaczące wyprzedzenie, z jakim się zwyczajowo planuje prace remontowe na infrastrukturze kolejowej, rzeczą niebywałą jest zablokowanie całości tranzytu przez sąsiadujący kraj, powołując się na prace na wewnętrznych odcinkach infrastruktury kolejowej. Jest to działanie szkodliwe nie tylko dla Polski, ale także dla Ukrainy w kontekście nadawania towarów koleją przez jej terytorium przez partnerów dalekowschodnich. Postępowanie strony ukraińskiej oraz jego skala i forma są niespotykane w dotychczasowych relacjach międzynarodowych – podkreśla rzecznik.

Ministerstwo Infrastruktury od początku zabiega o odwołanie decyzji strony ukraińskiej, zarówno tej dotyczącej bezterminowego ograniczenia tranzytu kolejowego przez Ukrainę. – Podejmowane są zabiegi dyplomatyczne oraz rozmowy na różnych szczeblach. Prowadzone są rozmowy na szczeblu ministrów infrastruktury oraz między partnerami biznesowymi. W sprawę aktywnie zaangażowane jest także Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ambasada RP na Ukrainie. Niestety postępowanie strony ukraińskiej biznesowo oraz prawnie pozostaje nieuzasadnione. Niemniej jednak liczymy, że w wyniku rozmów strona ukraińska podejmie decyzję o zniesieniu ograniczeń i ponownie będzie możliwość podejmowania wspólnych działań na rzecz rozwoju przewozów na towarowych korytarzach kolejowych biegnących przez terytoria obydwu państw – przyznaje rzecznik resortu.

Dodaje, że w oficjalnym stanowisku ukraiński resort infrastruktury wyklucza łączne traktowanie kwestii zezwoleń na przewozy drogowe i kolejowy tranzyt

Ukraiński zakaz

Rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury przypomina, że 24 listopada 2021 r. spółki Grupy PKP otrzymały informację ze strony Kolei Ukraińskich (UZ), że z dniem 30 listopada br. wejdzie w życie zakaz przewozów wszelkich ładunków i przesyłek kierowanych na polsko-ukraińskie przejścia graniczne z wybranych obszarów nadania: Azerbejdżanu, Armenii, Białorusi, Gruzji, Chin, Kazachstanu, Kirgistanu, Łotwy, Litwy, Rosji, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Uzbekistanu, Mołdawii, Estonii. – Oznacza to de facto, że zakaz dotyczy wszelkich przewozów w relacji wschód-zachód, kierowanych do Polski. Zgodnie z powyższą informacją UZ, na Ukrainę nie są przyjmowane również ładunki wyprawiane w relacji zachód-wschód, kierowane w tranzycie przez Polskę na Ukrainę i dalej – podkreśla Huptyś.

Jako podstawę prawną UZ powołała się na p. 7.1. instrukcji służbowej do Umowy o Międzynarodowej Kolejowej Komunikacji Towarowej (SMGS). – W opinii MI działanie takie było jednostronnym aktem strony ukraińskiej, niezgodnym z obowiązującym prawem i ogólnie przyjętymi zasadami współpracy biznesowej, z pominięciem konsultacji ze stroną polską. Ograniczenia zostały wprowadzone także dla Austrii, Czech, Słowacji i Węgier, natomiast te obowiązujące Polskę co do typu, skali i długości obowiązywania są najbardziej dotkliwe – zaznacza rzecznik Ministerstwa Infrastruktury. 

Powyższy zakaz obowiązuje od 30 listopada br. do odwołania. Dodatkowo 1 grudnia br. Koleje Ukraińskie poinformowały, że z dniem 1.01.2022 r.  do odwołania nastąpi wstrzymanie załadunków wagonów własności UZ wyprawianych do Polski. 

Rzecznik PKP LHS Agnieszka Hałasa przyznaje, że zakaz zaczął obowiązywać, ale był przestrzegany tylko jeden dzień. Przewozy dwustronne odbywają się, natomiast tranzyt, który odpowiada za jedną trzecią ruchu na linii LHS, jest cały czas zawieszony.