Nie dość, że cena oleju napędowego bije rekordy, to jeszcze nie można go kupić. – Od dwóch tygodni czekam na zamówioną cysternę. Muszę jeździć ciągnikiem na stację Orlenu, tracę czas i borykam się z limitem 500 litrów, czyli mogę zatankować mniej niż połowę zbiornika – narzeka Ewa Śliwa, która prowadzi firmę transportu międzynarodowego w Międzyrzecu Podlaskim. 

Klienci nie chcą pokryć wyższych kosztów

Przewoźnicy alarmują, że wysokie ceny paliw grożą przewoźnikom ruiną. – Klienci nie zgadzają się na nowe ceny, ale ja nie mogę dokładać – to usługa transportowa, a nie przysługa. Ceny ustalam tygodniowe, nawet nie miesięczne a i to z duszą na ramieniu – przyznaje Piotr Ozimek, współwłaściciel tyskiej firmy EPO-Trans. 

Czytaj więcej

Branża logistyczna oferuje pracę uciekinierom w Ukrainy

Dodaje, że Orlen odciął wszystkie rabaty. – Mieliśmy 20 groszy rabatu przy cenie 4,60 zł, teraz olej napędowy kosztuje 7,70 zł i zero rabatu – porównuje Ozimek. 

Wskazuje, że podobnie zachowują się ceny LNG. – Wg notowań giełdy holenderskiej gaz w przyszłym miesiącu będzie o 100 proc. droższy, więc przewiduję cenę kilograma ciekłego gazu ziemnego w przedziale 12-14 zł/kg. Jeśli klient nie pokryje tych kosztów, to nie będę jeździł – zapowiada Ozimek.

Ceny litra ON zmalały 11 marca do ok. 7 złotych (średnia dla kraju to ponad 6,91 zł), natomiast w hurcie ON kosztuje ponad 7 zł (Orlen wycenia na 7,06 zł). Szczyt drożyzny przypadł na 9 marca, gdy cena przekroczyła 7,7 zł. Zaledwie 11 lutego sięgała 5 zł, a na początku roku wynosiła 4,6 zł. 

Tak duża zmienność cen paliw może zweryfikować dotychczas stosowane korekty paliwowe. – Krótkoterminowo spodziewam się wzrostu stawek i rosnącego niepokoju na europejskim rynku transportowym – ocenia analityk sektorowy Santander Bank Polska Radosław Pelc. 

Czytaj więcej

eCMR wchodzi do przewozów drogowych tylnymi drzwiami

Urszula Cieślak z BM Reflex uprzedza, że wahania cen paliw będą przebiegały zgodnie z fluktuacjami rynku. – Cena jest i tak w Polsce zaniżona, bo ceny SPOT są wyższe od ceny detalicznej, co odbywa się kosztem marży. Przypomina, że cena detaliczna litra ON składa się w połowie z podatków i w połowie z kosztów rynkowych. – Oba czynniki mają wpływ na cenę, ale są od siebie niezależne – podkreśla przedstawicielka BM Reflex.  

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Cena baryłki zmalała 11 marca do 108 dol., gdy 8 marca sięgnęła 130 dol., w oczekiwaniu czy Europa zakaże importu ropy z Rosji. 

Przewoźnicy apelują

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych zaapelowało wieczorem 10 marca do premiera o działania kompensacyjne. Prezes ZMPD Jan Buczek wskazuje, że od 24 lutego ceny ON wzrosły o 30 proc. – Nie jesteśmy w stanie przenieść tych lawinowo narastających kosztów na zamawiających transport na ogólnoeuropejskim rynku transportowym, na którym operują konkurenci m.in. z Węgier i Rumunii, których rządy kontrolują obciążenia swoich branż transportowych, wręcz stymulując ich możliwości konkurencyjne – ostrzega prezes ZMPD. 

Czytaj więcej

Jak wywieźć zboże z Ukrainy? Bez niego światu może grozić głód

Wysokie ceny panują na całym świecie. Międzynarodowa Unia Transportu IRU skierowała 9 marca do polityków apel o wsparcie transportu drogowego i ograniczenie wzrostu cen paliw, które sięgają szczytów notowanych w 2008 roku. – Przewoźnicy są na skraju bankructwa. Gdyby doszło do upadłości, największe straty poniosą klienci firm transportowych i społeczeństwo z powodu przerwania dostaw – ostrzegł prezes IRU Radu Dinescu. 

Tymczasem jak zapewnia prezes zarządu hurtowego dostawcy paliw Marco-Oil Marek Kotkiewicz paliwa nie brakuje, a nerwowość wynika ze splotu niekorzystnych okoliczności. – Początek trudnej sytuacji miał już miejsce w IV kwartale i zaczął się od niskich cen paliwa na stacjach benzynowych, a potem doszła tarcza antyinflacyjna i ograniczeniu importu, co spowodowało już niskie stany paliwa jeszcze przed wybuchem wojny. A wojna dorzuciła swoje. Wzrosty notowań i spadek kursu złotego spowodował wzrost sprzedaży o 300-400 proc. dziennie. Aby nad tym zapanować koncerny wprowadziły reglamentację. Chwilowe niedobory spowodowały gwałtowny wzrost cen, co spowodowało nawet chwilowe braki rabatów dla odbiorców hurtowych, ale widzimy, że powoli sytuacja się stabilizuje i jeśli nie pogłębi się kryzys na Ukrainie to jest szansa, że ceny w Polsce lekko spadną, ale skutki będziemy jeszcze długo odczuwać wszyscy – przypuszcza Kotkiewicz.