Reklama

Podczas strajków Francja nie zapewnia bezpieczeństwa kierowcom

Protestujący rolnicy francuscy niszczą przewożony przez ciężarówki towar, przy całkowitej bierności francuskich służb.

Publikacja: 22.01.2026 17:44

Podczas strajków Francja nie zapewnia bezpieczeństwa kierowcom

Strajk rolników we Francji, 14 stycznia 2026, droga lokalna D80 w przy węźle z DN 176

Foto: Marcin Jędrasiak

Przez Francję przetoczyła się w połowie stycznie fala rolniczych protestów. Jej ofiarą są polscy przewoźnicy, którzy potracili towar. W środę 14 stycznia kierowca polskiej ciężarówki został zmuszony przez blokujących drogę rolników do zjechania z DN176 na drogę lokalną D80. – Na zjeździe strajkujący sprawdzali zawartość naczep. Gdy zobaczyli, że w chłodni przewożę brazylijskie kurczaki tłum rozsierdził się i zerwał plomby. Strajkujący zmusili mnie do pozostania w kabinie, zablokowali ciągnikami samochód i od 16.50, gdy nastąpiło zatrzymanie, przetrzymywali mnie do 22.00. Zanim odblokowali ciężarówkę i pozwolili odjechać, sprowadzili ciężki sprzęt i przeładowali wieziony przeze mnie towar na przyczepy rolnicze i wywieźli w nieznanym mi kierunku. Wszystko działo się przy licznych świadkach: na wiadukcie stało ok. 50 osób, na dole ok. 30 i do tego trzy samochody żandarmerii, łącznie dziesięciu funkcjonariuszy, którzy stali 30-40 m od mojego samochodu i udawali, że niczego nie widzą, wpatrując się w telefony komórkowe – opisuje kierowca i właściciel firmy transportowej Marcin Jędrasiak.

Czytaj więcej

Budapesztańskie lotnisko nie daje szans rywalom

Dodaje, że żandarmeria nie tylko zachowywała się biernie, ale domówiła także spisania protokołu z kradzieży. – Kazali następnego dnia jechać 60 km do Rennes i złożyć zeznania, choć trudno było tego dokonać, bowiem na komisariacie trudno było porozumieć się po angielsku, nie mówiąc o tłumaczu. Policjanci sugerowali, że mimo zdjęć może być trudno ustalić sprawców. Najwyraźniej nie mają ochoty tego czynić, choć nie mają ochoty sprawdzić kto jest sprawcą, choć dostali ode mnie zdjęcia twarzy sprawców i numery rejestracyjne maszyn rozładowujących – wymienia Jędrasiak. 

Polski przedsiębiorca pracuje dla holenderskiej spedycji, która wyceniła stratę na blisko 97 tys. euro. 

Zablokowana przez ciągnik rolniczy ciężarówka, 14 01 26 Francja

Foto: Marcin Jędrasiak

Reklama
Reklama

Żandarmeria współsprawcą

Zajmujący się obroną polskich kierowców przed nadużyciami francuski władz, paryski adwokat kancelarii Quaerens François Nicolas Wójcikiewicz jest zaszokowany zdarzeniem. – Nieraz przewoźnicy mieli nielegalnie sprawdzany towar przez strajkujących lub rolników. Przyznam szczerze, że pierwszy raz w taki szokujący sposób żandarmeria brała udział w tym zdarzeniu swoim pasywnym zachowaniem; miała przed oczyma przestępców a nie zareagowała, wręcz przeciwnie pozwoliła im blokować kierowcę w kabinie, naruszyć pojazd i towar, rozładować i zabrać towar; jest to bardzo szokujące i służby wspólnie z rolnikami odpowiadają za szkody – stwierdza Wójcikiewicz.

Przypomina, że Francja udaje w ramach Pakietu Mobilności, że dba o dobrobyt kierowców z UE, lecz służbom nie przeszkodziło tu ze kierowca polskiej narodowości padł ofiarą przemocy. 

Czytaj więcej

Rejestracje taboru – najgorsze już minęło

Prawnicy już stykali się z podobnymi sytuacjami, rok wcześniej francuscy rolnicy zniszczyli towar przewożony przez hiszpańskie ciężarówki, w kilku przypadkach zdewastowali również tabor. – Takie sytuacje niestety się zdarzają i branża transportowa je zna, szczególnie we Francji. Zatrzymywanie ciężarówek przez strajkujących rolników, wyciąganie towaru i jego niszczenie albo „znikanie” ładunku odbywa się często publicznie, czasem wręcz przy biernej obecności służb – przyznaje adwokat kancelarii Iuridica Łukasz Chwalczuk. 

Kto zapłaci za szkody?

Wójcikiewicz wskazuje w tym wypadku na artykuł 17 Konwencji CMR. – Moim zdaniem bez wątpliwości chodzi tu o siłę wyższą, zwłaszcza że nawet służby żandarmerii były w takiej sytuacji bezradne i nie przeciwstawiły się rolnikom, żeby ochronić przewoźnika – wyjaśnia adwokat kancelarii Quaerens.

Żandarmi udawali, że nie widzą kradzieży, 14 01 26

Foto: Marcin Jędrasiak

Reklama
Reklama

Także Chwalczuk jest zdania, że z punktu widzenia prawa przewozowego kluczowe jest jedno: to nie jest zwykła kradzież, za którą automatycznie odpowiada przewoźnik. – Jeżeli mamy do czynienia z przemocą, blokadą dróg czy działaniami osób trzecich, na które przewoźnik nie ma realnego wpływu, to mówimy o tzw. okolicznościach nieuniknionych i przemożnych – zaznacza adwokat kancelarii Iuridica.Zastrzega przy tym, że przewoźnik nie jest „z automatu” zwolniony z odpowiedzialności. Musi wykazać, że:

- nie mógł uniknąć tej sytuacji (np. zmienić trasy lub wycofać się),

- reagował na bieżąco i informował zleceniodawcę,

- próbował chronić interes właściciela towaru najlepiej, jak było to możliwe w danych warunkach.

Czytaj więcej

Koleje poprawiają rekordy przewozów pasażerskich

Chwalczuk podkreśla, że jeżeli powyższe warunki zostały spełnione, straty nie powinny obciążać przewoźnika, a odpowiedzialność przechodzi na poziom ubezpieczeniowy lub, w praktyce, staje się problemem systemowym państwa, które nie zapewniło ochrony legalnego przewozu. – I tu dochodzimy do sedna: jeżeli w środku Unii Europejskiej, na głównych szlakach transportowych, dochodzi do niszczenia towarów przy bezradności aparatu państwowego, to nie jest już problem jednego kierowcy czy firmy transportowej, tylko poważny problem bezpieczeństwa obrotu gospodarczego w UE. Branża od dawna mówi jasno: transport nie może być zakładnikiem protestów, bo w ciężarówkach są nie hasła polityczne, tylko cudzy towar, za który ktoś finalnie musi zapłacić – kończy Chwalczuk. 

Drogowy
Rejestracje taboru – najgorsze już minęło
Drogowy
Spowalnia eksportowy silnik transportu drogowego
Drogowy
Inflacja regulacyjna da się we znaki przewoźnikom i klientom
Drogowy
Bankructwa firm w 2025 roku na najwyższym poziomie od lat
Drogowy
Ciągniki siodłowe pociągnęły rynek samochodów ciężarowych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama