Przez Francję przetoczyła się w połowie stycznie fala rolniczych protestów. Jej ofiarą są polscy przewoźnicy, którzy potracili towar. W środę 14 stycznia kierowca polskiej ciężarówki został zmuszony przez blokujących drogę rolników do zjechania z DN176 na drogę lokalną D80. – Na zjeździe strajkujący sprawdzali zawartość naczep. Gdy zobaczyli, że w chłodni przewożę brazylijskie kurczaki tłum rozsierdził się i zerwał plomby. Strajkujący zmusili mnie do pozostania w kabinie, zablokowali ciągnikami samochód i od 16.50, gdy nastąpiło zatrzymanie, przetrzymywali mnie do 22.00. Zanim odblokowali ciężarówkę i pozwolili odjechać, sprowadzili ciężki sprzęt i przeładowali wieziony przeze mnie towar na przyczepy rolnicze i wywieźli w nieznanym mi kierunku. Wszystko działo się przy licznych świadkach: na wiadukcie stało ok. 50 osób, na dole ok. 30 i do tego trzy samochody żandarmerii, łącznie dziesięciu funkcjonariuszy, którzy stali 30-40 m od mojego samochodu i udawali, że niczego nie widzą, wpatrując się w telefony komórkowe – opisuje kierowca i właściciel firmy transportowej Marcin Jędrasiak.
Czytaj więcej
Azjatyckie przesyłki handlu internetowego oraz części dla przemysłu samochodowego wypełniają łado...
Dodaje, że żandarmeria nie tylko zachowywała się biernie, ale domówiła także spisania protokołu z kradzieży. – Kazali następnego dnia jechać 60 km do Rennes i złożyć zeznania, choć trudno było tego dokonać, bowiem na komisariacie trudno było porozumieć się po angielsku, nie mówiąc o tłumaczu. Policjanci sugerowali, że mimo zdjęć może być trudno ustalić sprawców. Najwyraźniej nie mają ochoty tego czynić, choć nie mają ochoty sprawdzić kto jest sprawcą, choć dostali ode mnie zdjęcia twarzy sprawców i numery rejestracyjne maszyn rozładowujących – wymienia Jędrasiak.
Polski przedsiębiorca pracuje dla holenderskiej spedycji, która wyceniła stratę na blisko 97 tys. euro.
Zablokowana przez ciągnik rolniczy ciężarówka, 14 01 26 Francja