W pierwszych sześciu miesiącach z rejestrów Biura Transportu Międzynarodowego ubyło 577 firm. Tempo kurczenia się branży maleje: od stycznia do kwietnia zniknęły 473 firmy, czyli blisko 120 miesięcznie, zaś w maju i czerwcu 104 podmioty, czyli nieco ponad 50 na miesiąc. 

Przedsiębiorcy przekonują, że ich sytuacja jest bardzo zła. – Mamy do czynienia z wręcz bezprecedensowym kryzysem rentowności transportu w Europie – alarmuje prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz. 

Czytaj więcej

Rynek magazynowy szykuje się na srebrną falę

Wskazuje na rosnące koszty operacyjne, rosnące koszty paliwa, wysokie koszty kadrowe, kontrole graniczne, problemy związane z systemem SENT, braki kierowców oraz rozwiązania utrudniające pozyskiwanie cudzoziemców chętnych do pracy w tym zawodzie. 

Przewoźnicy oceniają, że wzrost cen paliw i sytuacja na Bliskim Wschodzie zapędziła w kozi róg wiele firm, a presja cenowa w transporcie jest gigantyczna. – Ciężko jest mówić o szansach na rozwój, gdy marże są nieproporcjonalnie niskie do wahań cen paliwa, kosztów pracowniczych i ryzyka prowadzenia działalności. Wahania cen w marcu i w maju sprawiły, że większość firm generowała potężne straty – przyznaje wiceprezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Krzysztof Tas. 

Odbicie na rynku

Przewoźnicy nie narzekają na brak ofert, choć nie zawsze ceny odpowiadają oczekiwaniom. – Widzimy delikatną stabilizację cen, co jest efektem przyzwyczajenia do sytuacji na Bliskim Wschodzie – tłumaczy Tas. 

Zachęca to firmy do inwestycji. W czerwcu zarejestrowano o ponad 15 proc. więcej samochodów ciężarowych niż rok wcześniej. Dynamika od początku roku wyniosła 26 proc. Od kwietnie rosną także rejestracje naczep, podsumowuje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. 

Czytaj więcej

Małe początki wielkiego projektu

Efektem inwestycji jest wzrost floty polskich przewoźników. W pierwszym półroczu zwiększyła się o 1552 samochody o dmc pow. 3,5 tony, wynika z danych BTM. W rezultacie na firmę przypada 6,99 samochodu, gdy na koniec 2025 roku było to 6,86. 

W czerwcowym badaniu koniunktury gospodarczej GUS branża TSL znacznie lepiej oceniła bieżącą sytuację niż miesiąc wcześniej, składowa diagnostyczna wzrosła z 0,0 do 3,1 pkt, osiągając poziom wyraźnie wyższy od swojej średniej długookresowej (0,8 pkt). 

Poprawił się również ogólny wskaźnik klimatu koniunktury, który wzrósł z -1,1 do -0,6 pkt, przekraczając swoją historyczną normę (-0,9 pkt). Jednocześnie wyraźnie pogorszyły się oczekiwania przedsiębiorców dotyczące najbliższych trzech miesięcy, składowa prognostyczna spadła z -2,1 do -4,3 pkt, schodząc znacznie poniżej swojej średniej długookresowej (-2,6 pkt). – Pogorszenie prognoz może więc sygnalizować, że przedsiębiorcy spodziewają się słabszego popytu w drugiej połowie roku, zarówno po stronie produkcji, jak i konsumpcji – uważa Country Manager Malcom Finance w Polsce Marcin Wawrzkiewicz.

Łatwo stracić płynność

Tę ostrożność potwierdzają również dane dotyczące rynku pracy. – Mimo pogorszenia prognoz 85,6 proc. firm deklaruje utrzymanie zatrudnienia pracowników relatywnie łatwych do zastąpienia, a jedynie 8,6 proc. rozważa jego ograniczenie. W przypadku pracowników trudnych do zastąpienia, przede wszystkim kierowców zawodowych i specjalistów ds. logistyki, odsetek przedsiębiorstw planujących utrzymanie zatrudnienia wzrasta do 89,3 proc., podczas gdy redukcję przewiduje zaledwie 4,9 proc. firm – wskazuje Wawrzkiewicz. 

Czytaj więcej

Pierwsza prowincja Chin bez aut z silnikami spalinowymi

Dodaje, że przedsiębiorstwa stają więc przed podwójnym wyzwaniem: z jednej strony utrzymują zatrudnienie, z drugiej muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami pracy. W branży, w której, według danych Malcom Finance, średni czas oczekiwania na zapłatę faktury wynosi około 62 dni, taka kombinacja bardzo szybko przekłada się na presję na płynność finansową.