Słone wzrosty cen oleju napędowego dały się we znaki także przewoźnikom kurierskim. Francesco Tribuni z Bloq.it wylicza, że np. w Polsce przy cenie ON sięgającej 8,42 zł wzrost kosztów w dostawach „do drzwi” (d2d) wyniósł w skrajnym przypadku 0,448 zł na paczce (zakładając doręczenie 100 przesyłek dziennie i dobowy przebieg 200 km). W przypadku doręczeń poza domem (ooh, czyli przede wszystkim automaty paczkowe) koszty powiększą się o 0,045 zł, przy założeniu doręczeń 1000 paczek dziennie i dobowego przebiegu 200 km. 

Niemczech w dostawach „do drzwi” (d2d), przy założeniu doręczeń 150 paczek/dzień oraz dziennym przebiegu 150 km, nastąpi wzrost kosztu dostarczenia przesyłki o 0,057 euro. W przypadku dostaw poza domem (ooh) i przyjęciu doręczeń 1000 paczek/dzień oraz przebiegu dziennego 150 km, koszt dostawy przesyłki wzrośnie o 0,009 euro. 

Czytaj więcej

Niemcy przygotowują się na chińską konkurencję w Europie

Tribuni przyjął do analizy koszty ostatniej mili, zakładając standardowy samochód dostawczy (np. Ford Transit lub Mercedes Sprinter) o średnim zużyciu paliwa 9,5 l/100 km (biorąc pod uwagę charakter dostaw miejskich z funkcją zatrzymywania się i ruszania). – Tym razem wzrost był zbyt gwałtowny i zbyt wysoki, aby w jakikolwiek sposób go zaabsorbować, chyba że nastąpi wyraźny ruch w kierunku konsolidacji: przede wszystkim w zakresie usług out-of-home i paczkomatów – ocenia Tribuni.

Suwerenność energetyczna

Odpowiedzią na drożejące paliwo może być elektryfikacja floty. – Kryzys paliwowy popycha firmy do elektryfikacji, jednocześnie ogranicza ich możliwości inwestowania w nią – zauważa Greg Urban z Last Mile Experts i wskazuje trzy powody tego stanu rzeczy. 

Podkreśla, że kupno elektrycznych furgonów jest często najłatwiejszą częścią transformacji energetycznej floty. Prawdziwym wyzwaniem jest modernizacja połączeń sieciowych i zapewnienie wystarczającej mocy energetycznej. – Większość zajezdni nigdy nie była zaprojektowana do ładowania 30–50 pojazdów jednocześnie. Przeprojektowanie układu zajezdni może zająć lata, a nie miesiące – ostrzega Urban. 

Dodaje, że elektryfikacja pojazdów umożliwia suwerenność energetyczną. Wskazuje na przewoźnika w Kazachstanie, który zbudował własne generatory i działa poza siecią. Operator logistyczny na Ukrainie instaluje wielkoskalowe systemy solarne i magazynowania energii do zasilania swojej floty. – Elektryfikacja to już nie tylko pojazdy — to niezależność energetyczna – stwierdza przedstawiciel Last Mile Experts. 

Czytaj więcej

Chińskie firmy szturmują europejski rynek kurierski

Wreszcie operatorzy musza wziąć pod uwagę całkowite koszty przejścia na nowy nośnik energii. – Ceny pojazdów elektrycznych w Europie wciąż są znacznie wyższe niż w Azji, biznesowy plan często wymaga całkowitego przemyślenia operacji flotowych. Niektórzy operatorzy przechodzą z tradycyjnych modeli dostaw w ciągu dnia na operacje popołudniowe i wieczorne, aby zmaksymalizować wykorzystanie pojazdów i poprawić całkowity koszt posiadania – wskazuje Christian Oestergaard z PostNord. 

Elektryfikacja

Wysokie koszty elektryfikacji floty odstraszają większość przewoźników, szczególnie w transporcie ciężkim. – Całkowita elektryfikacja transportu może być bardziej ryzykowna niż ambitne – uważa wiceprezes wykonawczy hiszpańskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych ASTIC Ramón Valdivia Palma. 

Czytaj więcej

Przewoźnicy domagają się dalszej pomocy od państwa

Przyznaje, że dekarbonizacja jest niezbędna, ale równie ważna jest niezależność energetyczna i odporność. – Rozwiązania takie jak odnawialne paliwa oferują natychmiastową redukcję emisji bez likwidacji istniejących źródeł, a także wyraźne możliwości przemysłowe dla krajów takich jak Hiszpania – zaznacza wiceprezes ASTIC.