Materiał powstał we współpracy z firmą Logicor

Firma zakończyła rok z tarczą?

Zamykamy bardzo udany rok, ale ważniejsza od liczb jest zmiana jakościowa w podejściu do sektora magazynów. Widzę co najmniej dwa trendy. Od dekady mówiło się, że e-handel jest ważny i zmieni świat handlu, z czego do tej pory niewiele wynikało. Pandemia dała impuls elektronicznemu handlowi, unaoczniła, że jest on nie do zatrzymania, że jest tak samo ważny jak sklepowy, a z czasem stanie się pewno ważniejszy. To kluczowy czynnik, który zmieni rynek magazynowy.

Banalne zakupy w sieci mają taki wpływ?

Ludzie nauczyli się jak łatwo i przyjemnie robi się zakupy w sieci. Mówię o nowej grupie klientów, którą pandemia zachęciła lub wręcz zmusiła do korzystania z e-handlu. To zupełnie nowy świat ludzi, którzy byli zamknięci na elektroniczne zakupy: z mniejszych ośrodków, seniorzy, którzy się bali, że ich ktoś oszuka. Jednak w pandemii bali się bardziej o własne zdrowie niż o potencjalne oszustwa, a gdy zobaczyli, że e-commerce działa, że nikt ich nie oszukuje, przełamali się. To potężna zmiana – rozpędzi biznes i zmieni podejście sektora handlowego. Myślę o centrach handlowych. Wielu graczy zaczyna się zastanawiać, jak połączyć e-handel ze sprzedażą tradycyjnymi kanałami. Centra handlowe nie znikną, choć niektóre ucierpią. Sprzedaż wielokanałowa pozostanie z nami, a wyzwaniem jest sprawne połączenie obu sposobów sprzedaży. Zmiany są wymuszone, a skoro tak, to muszą nastapić. Ci, którzy za nimi nie nadążą, znikną.

To pierwszy trend. A drugi?

Drugi potężny trend, który już widzę, to rekonfiguracja łańcucha dostaw. Pandemia pomogła uświadomić nam wszystkim, że może nieco taniej mieć jedną dużą fabrykę w najtańszym ośrodku, nawet gdzieś daleko. Ale jeśli łańcuch dostaw będzie przerwany – przez politykę lub pandemię – to pojawia się pytanie, czy nie lepiej, bezpieczniej mieć dostawcę bliżej, a zapasy zgromadzić nie na dwa tygodnie, a na miesiąc lub dwa.

Klienci już o tym mówią?

Klienci zaczęli mówić o tym od kwietnia, maja. W marcu wszyscy byliśmy zaskoczeni i po otrząśnięciu się zaczęliśmy zastanawiać się, jak nie dopuścić do powtórki sytuacji, gdy znika transport, a fabryki muszą stanąć z braku części. Od września, października widzimy gotowe przemyślenia. Klienci mówią o nearshoringu, większych stokach magazynowych. Będzie drożej, ale bezpieczniej, bo po przerwaniu łańcuchów dostaw nikt nie straci biznesu na rzecz konkurencji, więc w rezultacie będzie taniej.

O ile wzrosną zapasy?

Na pewno możemy mówić o znaczącym wzroście – być może nawet dwucyfrowym. Ale oprócz tego spotkamy się także ze zjawiskiem przenoszenia produkcji bliżej centrów konsumenckich na poszczególnych kontynentach

Już pojawiają się klienci z takimi projektami?

To już się dzieje, firmy z USA, nawet z Niemiec, szukają dobrych miejsc na fabryki. Lokalizacja nie musi być bardzo blisko centrów konsumenckich. Nawet nie wiem, czy inwestorzy chcą być w takich miejscach. Może zamiast dużych ośrodków miejskich lepiej wybrać miasto 50-tysięczne i stworzyć 200 dobrze płatnych miejsc pracy? W zamian uzyska się stabilne źródło zaopatrzenia dla kontynentu, a dla społeczności lokalnej taka fabryka to szansa na zrównoważony wzrost.

Czy robotyzacja nie zmniejszy zatrudnienia?

Automatyzacja wkracza do logistyki. Oczekiwania płacowe rosną, robotyzacja tanieje i zastępuje człowieka w najprostszym wymiarze. Obowiązki personelu skoncentrują się na bardziej skomplikowanym, zaawansowanym poziomie, wzrośnie dzięki temu wydajność. To z kolei umożliwi wzrost wynagrodzeń.

Czy chińska ekspansja wpłynie na logistykę w Europie?

Przyglądam się chińskiej inicjatywie Pasa i Drogi. Co prawda w Logicor największym udziałowcem są Chińczycy, jednak bez względu na ten czynnik, chińska ekspansja będzie miała wpływ na europejski rynek logistyki. Przy pomocy Nowego Jedwabnego Szlaku Chiny łączą się z Europą, dołączają transport lądowy do morskiego.

Te potężne zmiany są szansą dla Polski, która z Czechami może czerpać rentę ze swego położenia. Logistyczne serce Europy w sposób naturalny przenosi się na pogranicze Polski, Niemiec i Holandii. W tym pasie są łatwo dostępne tereny inwestycjne, jest dobra sieć dróg.

To już procentuje. W 2010 roku mieliśmy 6,5 mln mkw nowoczesnych magazynów, a dziś mamy 21 mln. Gdybym był optymistą, powiedziałbym, że w minionej dekadzie powierzchnia się zdubluje, a dziś jest 3 razy większa! Dekadę temu najemcy kupowali po 300-400 tys. mkw, a od kilku lat rynek mamy powyżej 2 mln i traktujemy to jak normę.

Nie wiem, jaka będzie dynamika w przyszłości, ale Niemcy mają 82 mln mkw i tak samo liczną populację, zatem skoro nas jest 38 mln, to zostało nam trochę do zrobienia.

Rozmawiał Robert Przybylski