Reklama

Ukraińska pszenica z Gdańska

Polskie porty morskie oraz logistycy pracują na maksymalnych obrotach i nie przejmą całego ukraińskiego eksportu. Infrastruktura jest zbyt skromna, a przepustowość terminali granicznych powinna być dwa razy wyższa.

Publikacja: 06.06.2022 17:31

Masowiec w ukraińskim terminalu zbożowym

UGA

Masowiec w ukraińskim terminalu zbożowym

Foto: UGA

Ukraińskie Stowarzyszenie Producentów Zboża UGA szacuje, że tegoroczny eksport zbóż może sięgnąć o 30 mln ton, o ile uda się dwukrotnie zwiększyć przepustowość przejść granicznych. Obecnie może przez nie przejechać 1,5 mln ton miesięcznie. W maju Ukraina wyeksportowała 1 mln ton zbóż, podała administracja celna Ukrainy. 

Urodzaj gorszy z powodu wojny

UGA prognozuje tegoroczny urodzaj na ponad 26 mln ton kukurydzy, ponad 19 mln ton pszenicy (w obu przypadkach jedną trzecią mniej niż w 2021 roku) i 9 mln ton słonecznika (blisko połowę mniej niż rok wcześniej). \

Czytaj więcej

Najlepszy rok w historii branży TSL. Ranking Logistyki

Na przewóz oczekują także minerały i inne surowce. – Konsekwencją zablokowania przez Rosjan portów ukraińskich jest rozpaczliwe poszukiwanie ujścia dla ukraińskich towarów: rudy żelaza, glinki, kukurydzy. Dla naszych sąsiadów z Ukrainy stanowimy teraz port pierwszego wyboru. Mimo wojny w Ukrainie odbywają się procesy gospodarcze. Muszą się odbywać, żeby ten kraj mógł funkcjonować – podkreśla prezes Portu Gdańsk Łukasz Greinke. 

Towary masowe wożą przede wszystkim koleje. Szerokotorowe połączenie PKP LHS wspomagane jest przez linie normalnotorowe, z przeładunkiem na granicach, na których nagle zrobił się tłok. Wcześniej przejeżdżał przez nie pociąg miesięcznie, teraz jest ich kilka-kilkanaście dziennie. 

Reklama
Reklama

Operatorami są firmy państwowe i prywatne. Np. spółka PCC Intermodal, która od 3 marca zamknęła połączenia dalekowschodnie przez Rosję i Białoruś, przerzuciła tabor z Brześcia na Mościska i wozi zboże kontenerami. Jednak niedoskonałości organizacyjne, braki personelu na terminalach granicznych powodują, że przewozy jeszcze nie są tak efektywne jak być powinny. – Pamiętajmy, że mamy do czynie z granicą unijną i choćby kontrole fitosanitarne muszą być wykonywane i nie przewiduje się procedury uproszczonej – zaznacza Monika Konsor Fąferek z PCCI. 

Czytaj więcej

Ceny aut i transportu drogowego wystrzelą w kosmos

Towary sypkie i skonteneryzowane

Specjaliści sektora TSL zastrzegają, że nie dojdzie do sytuacji, w której porty w Polsce przejmą wszystkie ładunki, które dotychczas były odprawiane w Ukrainie. – Polska logistyka na ten moment wykorzystuje blisko 100% swoich możliwości, by pomóc Ukrainie. Nasz sektor TSL jest trochę inny niż ten w Ukrainie. Bazujemy na kontenerach i to one stanowią dominujący wolumen przeładunkowy. Ukraina za to specjalizuje się w towarach sypkich i rolnictwie – porównuje dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL Przemysław Hołowacz. 

Ukraina jest w stanie produkować zboża i towarów rolnych i pozostałych sypkich na poziomie 5 milionów ton miesięcznie, a możliwości polskie, by je obsłużyć są zdecydowanie mniejsze. – To może ok. 20% możliwości przeładunkowych w kontekście całego zapotrzebowania ukraińskiego. Musimy jednak pamiętać także o realizacji naszych bieżących kontraktów i zobowiązań, których porty czy firmy zajmujące się transportem samochodowym nie są w stanie ograniczyć czy anulować – dodaje dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL. 

Czytaj więcej

Intercity pobiło rekord przewozów. Pasażerowie przesiedli się z aut na kolej

Potrzebne rozważne inwestycje

Dyrektor zaznacza, ze inwestycje portowe, by przystosować polską infrastrukturę do potrzeb rosnącego rynku polskiego i rynku ukraińskiego warte byłyby dziesiątki, a nawet setki milionów złotych. – Nie opłaca się ich przeprowadzać tylko po to, by chwilowo przejąć ruch z objętej wojną Ukrainy. Naszym celem jest pomoc, a nie stałe przejmowanie ruchu gospodarczego sąsiedniego kraju – wskazuje Hołowacz.

Reklama
Reklama

Uważa, że polskie firmy i administracja powinny skupić się na rozwiązaniach krótkoterminowych, które są szansą dla polskich firm i portów. – Przedsiębiorcy sektora TSL nie mogą przedkładać swoich dotychczasowych interesów nad obsługę towarów z Ukrainy, bo mogłoby to spowodować poważne komplikacje w wielu firmach – uważa prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk. 

70 proc. handlu Ukrainy odbywało się przez porty. Przez Morze Czarne eksportowano aż 95 proc. zboża. Rosyjska blokada portów m.in.  w Odessie, Jużnem, Czarnomorsku, wymusiła na ukraińskich firmach szukanie nowych rozwiązań. 

Drogowy
Elektroniczny list przewozowy bardzo powoli zdobywa popularność
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Drogowy
Rusza projektowanie dużej obwodnicy Warszawy
Szynowy
Kazachstan inwestuje w porty morskie
Drogowy
Ceny samochodów idą w górę, jednak zyski nie zawsze
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama