Sytuacja na granicy w Korczowej jest fatalna. Przewoźnicy i ich kierowcy są zdesperowani. Kierowcy czekają na przejazd 3-4 dni, a z powodu wirusa siedzą w kabinie. Są bliscy wyczerpania nerwowego, jeden rzucił kluczykami i zostawił samochód po stronie ukraińskiej – opisuje sytuację przewodniczący regionu podkarpackiego ZMPD Tadeusz Furmanek.

Przewoźnicy domagają się jak najszybszego otwarcia przejścia w Medyce, które rząd ukraiński zamknął 16 marca. Korczowa nie radzi sobie z kontrolą pojazdów i kolejki na tym przejściu wydłużyły się 2-3-krotnie.

Z Polski wyjeżdża 180 ciężarówek na zmianę, wjeżdża 100. To mniej niż przybywa nowych. – W kolejce już stoi 400 ciężarówek po stronie polskiej, a po ukraińskiej 300. Jak tak dalej pójdzie będzie ich za chwilę po tysiąc na każdej stronie – alarmuje Furmanek.

Czytaj dalej w: Rząd zwiększa przepustowość przejść

Furmanek uważa, że przez Medykę można by przynajmniej puszczać puste samochody wracające z Ukrainy. – To co trzeci samochód stojący w kolejce po tamtej stronie granicy – szacuje Furmanek.

ZMPD zaapelowało do premiera o udrożnienie przejść granicznych na wschodzie. Po udrożnieniu granic wewnętrznych UE, samochody stanęły na zewnętrznych. Krytykę słychać ze strony KE i coraz większej liczby państw. Bez przeszkód odbywa się transport kolejowy na linii LHS przez przejście Hrubieszów – Izow.