Reklama

Ślepa uliczka pomocy dla kolei

Dziewiętnastowieczny sposób funkcjonowania europejskiej kolei utrudnia jej konkurowanie z transportem drogowym. Obciążanie przewoźników samochodowych dodatkowymi opłatami nie poprawi sytuacji kolei, zwiększy tylko koszty dla całej gospodarki.
Ślepa uliczka pomocy dla kolei

PKP Cargo

Foto: PKP Cargo

W Polsce przewozy intermodalne poprawiły się o kilka procent w stosunku do minionego roku (UTK jeszcze go nie podliczył), jednak praktyk i znawca tej gałęzi transportu, prof. Wojciech Paprocki studzi optymizm, nie wadząc podstaw do większych wzrostów. – Jeśli ktoś liczy, że w Europie uda się istotnie zwiększyć udział operatorów intermodalnych w obsłudze transportowej paneuropejskiej wymiany towarowej, to musi odpowiedzieć na pytanie: „W jaki sposób operatorom intermodalnym stworzyć możliwość obniżenia własnych kosztów działalności?” – uważa Paprocki. 

Koleje spętane przepisami

Podkreśla, że budowanie pozycji tych operatorów w ramach polityki „dodamy dodatkowe obciążenia przewoźnikom drogowym” nie przyniesie oczekiwanego podwyższenia zdolności konkurencyjnej operatorów i w efekcie do wzrostu przewozów intermodalnych. – Doprowadzi do podwyższenia kosztów ponoszonych przez gospodarkę obsługiwaną nadal przez przewoźników drogowych. W transporcie kolejowym w Europie największą barierą rozwoju transportu ładunków, w tym jednostek transportu intermodalnego, jest XIX-wieczny model zarządzania systemem kolejowym w każdym kraju w odrębny sposób, celowo odmienny niż w kraju sąsiadującym – wskazuje prof. Paprocki. 

Czytaj więcej

70 lat konwencji CMR i co dalej?

W rezultacie kolejowe regulacje nie pomagają zdobyć operatorom ładunków. W przewozach międzynarodowych maszyniści muszą mówić w języku kraju, do którego wjeżdżają. Takim obostrzeniom nie podlega transport samochodowy. Dodatkowo wymagania techniczne zwiększają koszty kolejowego transportu. 

Rządy podnoszą myto dla ciężarówek, ponad rok temu Niemcy zwiększyli opłaty drogowe o przeszło 80 proc., w tym roku rząd polski o ponad 40 proc. i zapowiada dalsze podwyżki. Zobowiązują do nich regulacje unijne, nakazujące doliczać do myta opłaty za emisję CO2. 

Reklama
Reklama

Przewoźnicy samochodowi przenoszą dodatkowe koszty na zamawiających, a ci na klientów, co widać m.in. po rosnących cenach detalicznych. Kolejna porcja obciążeń fiskalnych nadejdzie z ETS 2. 

Z danych Międzynarodowej Unii Kolejowej UIC wynika, że w latach 2012-2022 udział kolei w unijnych przewozach zmalał z 19 do 17 proc. UIC przyznaje, że wiele pociągów towarowych jest spóźnionych, więc koleje przegrywają jakością usług z transportem drogowym. 

Mała przepustowość torów

Sami kolejarze alarmują, że tory są o niewielkiej przepustowości. – Rozwój transportu pasażerskiego sprawia, że na torach brakuje miejsca dla pociągów towarowych, które nie mają priorytetu. Po 5-6 latach inwestycji w tory nie widzimy korzyści i zwiększonej przepustowości zmodernizowanych szlaków. Brakuje torów odstawczych, a nowe magazyny są wznoszone w polu, przy drogach – wymieniła dyrektor Biura Handlowego Przewozów Międzynarodowych i Intermodalnych PKP Cargo Halina Bajczuk podczas spotkania zorganizowanego przez Polską Izbę Spedycji i Logistyki. 

Czytaj więcej

Brukselska bariera dla chińskich drobnych przesyłek

Operatorzy kolejowi przyznają, że kolej nastawiona jest na ruch pasażerski i miejsca dla ruchu towarowego jest niewiele. Paprocki dodaje, że w Europie operatorzy intermodalni (ci, co sami są przewoźnikami, i ci, którzy współpracują z przewoźnikami kolejowymi) nie mają wpływu na dyscyplinę stosowania rozkładów jazdy dla pociągów towarowych, a w konsekwencji na kształtowanie się wielu elementów kosztów, które określają ich wynik. – Z tego powodu są – to trzeba otwarcie stwierdzić – bezbronni w walce konkurencyjnej z przewoźnikami drogowymi – uważa Paprocki. 

Przykład USA

Przywołuje przykład USA i wskazuje, że polityka prezydenta D. Trumpa doprowadziła do wycofania z rynku pracy wielu kierowców, którzy jako imigranci nie mają wszystkich dokumentów podlegających obecnie rygorystycznej kontroli. – Stawka za przewóz na odległość jednej mili wzrosła w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 23 proc. do 2,80 dol. (po przeliczeniu 1,40 euro/km), gdy cena paliwa jest stabilna – zaznacza Paprocki.Podkreśla, że po raz pierwszy od wielu lat, różnica stawek między transportem drogowym a przewozem intermodalnym (ładunek w kontenerze 40-stopowym HC) jest bardzo duża. – Operatorzy intermodalni oferują stawki o 5 proc. niższe niż 12 miesięcy temu, na poziomie 1,39 dol. za jedną milę (po przeliczeniu 0,70 euro/km), czyli o połowę niższą niż przewoźnicy drogowi – porównuje Paprocki. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rosną długi oraz… inwestycje

Przypomina, że w Europie, gdzie paliwo jest zasadniczo droższe niż w USA, stawki przewoźników drogowych w relacjach międzyregionalnych w obrębie kontynentu, czyli w przewozach międzynarodowych, zbliżają się do 1,30-1,70 euro/km.Według danych za 2025 r. w USA średnia cena brutto oleju napędowego (Diesel) wynosi ok. 1,05 euro/litr, w Niemczech ok. 1,70 euro/litr. – W Europie operatorzy intermodalni mogą tylko pomarzyć o kalkulacji kosztów, która pozwalałaby zaoferować stawkę poniżej 1,00 euro/km i zapewnić pokrycie wszystkich kosztów. Wynika to z głównie faktu, że infrastruktura (linie kolejowe) należą w USA do przewoźników kolejowych, a w Europie infrastruktura należy do zarządców państwowych w każdym kraju oddzielnie. Zarządcy preferują obsługę pociągów pasażerskich, które w USA prawie w ogóle nie są wykonywane. 

Szynowy
PKP Cargo chce polubownie wynegocjować odszkodowanie za decyzje węglową
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Szynowy
Kto dostarczy wojskowy tabor dla PKP Cargo?
Szynowy
Kolejowe inwestycje ożywiają setki gałęzi polskiego przemysłu
Szynowy
Ostatnia szansa przed Sławkowem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama