Od kilku miesięcy ceny frachtów w transporcie samochodowym rosną. W sierpniu podwyżki były spowodowane brakiem kierowców (wakacje), ale we wrześniu tempo wzrostu nie zmalało. – Spotowe stawki szły do góry we wrześniu, w pierwszej połowie spowodowane lekkim wzrostem wolumenu przy nieskończonych jeszcze wakacjach kierowców, a w drugiej połowie miesiąca dalszy wzrost wolumenu związany z końcem kwartału przy stabilnej już podaży siły transportowej – opisuje Chief Growth Officer w sennder Technologies Arkadiusz Glinka.
Czytaj więcej
Straty Grupy Wielton nie maleją, choć klienci na niektórych rynkach wrócili do inwestycji. Pod silną presją są ceny.
Podwyżki dotyczą rynku krajowego i międzynarodowego. – Rośnie zapotrzebowanie na usługi transportowe w ostatnim miesiącu również w relacjach krajowych – np. z rejonu Szczecina w głąb kraju. Wywołuje to wyższe oczekiwania przewoźników co do poziomu stawek – przyznaje dyrektor ds. Spedycji Lądowej i Magazynowania C. Hartwig Szczecin Jerzy Gębski.
Popularny rynek spot
Ożywienie cenowe widoczne jest przede wszystkim na rynku chwilowym (spot), który stanowi w Polsce ok. 20 proc. całych przewozów (reszta to praca zakontraktowana). – Stawki spotowe na każdym rynku od Polski włącznie mocno rosną 2-3 proc. miesięcznie i w kwartał jest to 8-9 proc. wzrostu – podlicza dyrektor Spedycji Girteka – oddział spedycji w Warszawie Angel Kalinov.
Dodaje, że do tej pory średnio stawki zwiększyły się o 5 proc. rok do roku i ten wzrost zauważalny jest w ostatnich sześciu miesiącach.
Natomiast zawarte w ub.r. kontrakty przynoszą raczej przewoźnikom straty z powodu szybko rosnących w ostatnim czasie kosztów. – Kontraktowy biznes zachowuje się stabilnie, bez wzrostów stawek na ten moment, choć presja od strony przewoźników rośnie – ocenia Glinka. Przyznaje, że rosnąca atrakcyjność cen na rynku chwilowym powoduje lekkie przesunięcie całego rynku w kierunku tego segmentu umów.
Czytaj więcej
Przez polsko-białoruską granicę ruszył potok ciężarówek i pociągów. Służby sprawnie odprawiają tylko towar przewożony przez koleje.
Poprawa rentowności rynku chwilowego zachęciła polskich i rumuńskich przewoźników do inwestycji w nowy tabor. – Nowe rejestracje wzrosły, ale głównie związane były z odnowieniem floty, co nie ma przełożenia na ilość aut na rynku i jest lekka przewaga popytu nad aktualna podażą aut – zaznacza przedstawiciel sennder.
Nadawcy żądają niższych cen
Spedycje notują wśród nadawców rosnący nacisk na obniżenie cen. – Klienci kontraktowi (zagraniczni i krajowi) wysyłają sygnały o potrzebie rewizji stawek transportowych w dół o kilka procent, w tym w trakcie realizowanych umów. Poruszana jest także sprawa terminów płatności – bynajmniej nie w kierunku ich skrócenia – ostrzega Gębski.
Dyrektor Spedycji Girteka przyznaje, że trudno się kontraktować. – Przewoźnicy chcą umów spot, nie chcą się kontraktować i na rok stabilizować ceny. Do dużych, kontraktowych klientów dotrze, że na rynku brak samochodów. Nie ma dyskusji, aby ceny frachtów poszły w dół, oczekiwania są, ale nie jesteśmy kamikaze – zapewnia Kalinov.
Glinka dodaje, że klienci cały czas są pod presją w biznesie kontraktowym. – Ewentualne nadwyżki obserwowane w limitowanej ilości obsługiwane są na zasadach rynku spotowego i wyższej stawki w takim scenariuszu. Także o ile stawki sportowe idą do góry, to kontraktowe jeszcze są stabilne, ale zbliżamy się do punktu przełomu – przypuszcza Glinka.
Czytaj więcej
Warte kilkaset milionów złotych zapowiedziane przejęcie Orlen Paczka przez Pocztę Polską to dobra wiadomość dla wszystkich graczy na rynku kurierskim.
Nie ma łatwych oszczędności
Dyrektor Girteka tłumaczy, że duzi nadawcy są pod presją wymagań wykazania oszczędności, których szukają w transporcie. – Tymczasem przewoźnikom rosną koszty – wskazuje Kalinov.
Zatem nie należy spodziewać się łatwych oszczędności w rachunkach za transport. – Sygnały idące od klientów wynikają z przeprowadzanej przez nich analizy rentowności ich działalności, której wynikiem jest decyzja o cięciu kosztów logistycznych. Jest to dosyć typowe, proste rozwiązanie mające służyć poprawieniu wyników firmy bez konieczności podejmowania bardziej wnikliwych, kompleksowych działań służących poprawie rentowności prowadzonego biznesu – uważa Gębski.