Firma przekonuje, że już w drugim roku użytkowania zestawu z elektrycznych ciągnikiem zakup jest tańszy od zestawu napędzanego konwencjonalnym silnikiem spalinowym. Milence wylicza koszt przejechania kilometra przez elektryczny zestaw na 1,04 euro w pierwszym roku, 0,98 w drugim i 0,92 w trzecim. Dla diesla te liczby wyglądają następująco: 0,99 euro w pierwszym roku, 1,01 w drugim (więcej niż dla elektryka) i 1,05 euro w trzecim. Różnica 7 centów w kosztach utrzymuje się przez 3 lata, rosnąc do 8 centów w ostatnim, piątym roku porównania. 

Koszty energii

W obliczeniach firma Milence przyjęła dla ciągnika siodłowego 4x2 ze standardową naczepą pracującego w transporcie długodystansowym w Niemczech roczny przebieg 140 000 kilometrów, 5-letni okres eksploatacji, 300 dni użytkowania rocznie, 50% ładowanie w bazie, 50% ładowanie publiczne. 

Czytaj więcej

InPost już przygotowuje się do połączenia z FedEx

Autorzy raportu przypominają, że „w nadchodzących latach zmiany regulacyjne, takie jak system ETS2 czy opłaty drogowe uzależnione od emisji CO₂ (np. niemiecki system Lkw-Maut czy holenderski Vrachtwagenheffing), będą miały istotny wpływ na koszty operacyjne. Rozwiązania te należy uwzględniać w strategiach inwestycyjnych dotyczących flot już teraz, zanim jeszcze zostaną w pełni wdrożone.” Uwzględnili zatem zmiany w strukturze opłat drogowych. 

Dodają, że po 2027 roku nastąpi gwałtowny wzrost cen oleju napędowego, wynikający z wdrożenia systemu ETS2, który wprowadza opłatę za emisję dwutlenku węgla z paliw kopalnych.

Przyjęli koszt ładowania publicznego jako aktualną standardową cenę w sieci Milence, wynoszącą 0,399 euro (bez VAT). 

Podkreślają, że koszty energii stanowią wyraźną przewagę ekonomiczną elektrycznych pojazdów ciężarowych (e-HDV). „Elektryczne układy napędowe charakteryzują się od trzech do sześciu razy wyższą efektywnością energetyczną niż silniki Diesla, a energia ze źródeł odnawialnych – często pozyskiwana lokalnie – jest najtańszym źródłem zasilania na większości rynków.”

Amortyzacja

„Amortyzację oblicza się metodą liniową jako różnicę między ceną zakupu a wartością rezydualną, rozłożoną na okres eksploatacji pojazdu. Obecnie elektryczne pojazdy ciężarowe (eHDV) są droższe ze względu na koszty akumulatorów i ograniczoną skalę produkcji. Oczekuje się, że w ciągu najbliższej dekady różnica ta ulegnie zmniejszeniu.” 

Czytaj więcej

Europejskie ciężarówki na azjatyckich oponach

Autorzy zatem zgadują jakie mogą być przyszłe koszty. – Należy pamiętać, że obliczenia TCO opierają się w większości na teoretycznych założeniach odnośnie zużycia paliwa/energii, trwałości pojazdów czy kosztów eksploatacji. Aktualnie otoczenie ekonomiczne i polityczne jest jednak tak nieprzewidywalne, że należy przyjmować duże marginesy błędy w tego typu kalkulacjach – ostrzega firma zajmująca się badaniem wartości pojazdów użytkowych Expertdata. 

Jej specjaliści przyznają, że oszczędność w mycie z zachęcą do przesiadki na samochody elektryczne. – Teoretycznie powinno to przynieść oszczędności. Jednak same wyliczenia TCO nie uwzględniają niesprawdzonych jeszcze kosztów eksploatacji pojazdów elektrycznych. Przykładowo większa masa własna powinna generować szybsze zużycie ogumienia. Zużycie energii mocno zależy od masy zestawu. Czas ładowania, a więc efektywność przewozowa zależy od dostępnej infrastruktury na danej trasie. Temperatura zewnętrzna powiązana z charakterystyką trasy i porą roku wpływa na wydajność baterii. Są to nieprzewidywalne czynniki wpływające wprost na koszty – wskazuje Expertdata. 

Ostrożnie z szacunkami

Dodatkowo większa masa własna elektryków obniża ładowność zestawu, a więc porównując wydajność ciężarówek elektrycznych i diesla należałoby uwzględnić większy przebieg tych pierwszych w celu uzyskania tej samej masy przewozowej. – Do tego dochodzi niesprawdzalny spadek wartości dla samochodów elektrycznych, na który z całą pewnością będzie za chwilę mieć oferta chińskich producentów. Ich niższe ceny doprowadzą do zwiększonej deprecjacji, napędzanej także zmianami technologicznymi. Należy więc bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkich kalkulacji na obecnym etapie rozwoju rynku pojazdów elektrycznych – ostrzega Expertdata. 

Czytaj więcej

Pierwsza jaskółka elektryfikacji transportu ciężkiego

Do nowego napędu przewoźnicy podchodzą właśnie z ostrożnością. W pierwszej połowie roku udział elektrycznych ciężkich samochodów ciężarowych o dmc pow. 16 ton sięgnął 2,7 proc. w europejskich rejestracjach (UE plus EFTA plus Wielka Brytania), wynika z danych ACEA. 

Expertdata podkreśla, że w przypadku diesla branża ma duże doświadczenie w eksploatacji i dane historyczne, które pozwalają znacznie precyzyjniej szacować TCO. – Dla elektryków to wciąż teoria – zaznacza Expertdata.